I to jest właśnie ten post, po którym cieszę się że jestem anonimowa....
(ostatnio zaczęłam strasznie przeklinać więc proszę Was będę pisać wszystkie jakich mam ochotę użyć, to może mi się odechce w realu. Po prostu chce być sama dla siebie autentyczna. Tutaj jestem sobą )
W sobote byłam na andrzejkach w jakimś beznadziejnym lokalu, który wynajął mój znajomy. Ale poszłam bo jakoś tak zdecydowałyśmy ze znajomymi. Było dość chujowo: jakieś spiny, beznadziejna muzyka, ktoś zajebał mi stówę. No. wyciągam portfel żeby zapłacić za taxi a tam pusto Straszny przypał. Poradziłam sobie, no ale rodzicom teraz wiszę stówę.
Był tam taki chłopak.... który nie, nie, wcale mi się nie podoba. Nie jest dobrym kandydatem na chłopaka. I w ogóle nie jest w moim typie. (mówię serio)
Ale... jest coś takiego niesamowitego jak tańczymy.
Właściwie to my gadamy głównie na imprezach. Na pierwszej to nawet się pocałowaliśmy, ale wiadomo, potem każdy wytrzeźwiał i przez chwile była cisza. Trzeba było udawać, że nic się nie stało.
Ale ja wcale tego nie żałuje ! :D pocałunek był świetny. A to było tak
Do była jego domówka, ma zajebistą chatę. miałam już wracać do domu rowerem, była około 3 nad ranem. Wróciłam się do salonu, w którym było pusto, bo wszyscy albo poszli już, albo padli ze zmęczenia. Rozglądałam się za swoim telefonem. Znalazłam, chce wracać, ale wstaje, odwracam się a on stoi bardzo blisko mnie.
-zapomniałaś czegoś ?
-właściwie to t......
________ i nagle zaczęliśmy się całować. Nie wiem ile to trwało, ale pamiętam, że się zaangażowałam w to a potem jakoś sama z siebie oderwałam się od niego. Chyba ze strachu, że ktoś to zobaczy.
Nie dość, że świetnie całuje, to niesamowicie tańczy.
Tak, był na tej imprezie wczoraj. Z NIKIM TAK DOBRZE MI SIĘ NIE TAŃCZY JAK Z NIM. Czuję się taka bezpieczna, on trzyma mnie mocno i wie co chce zrobić. Można powiedzieć że o mnie dba. Już nie mówiąc o tych wszystkich cudach które on wyczynie: łącznie z podrzucaniem, itp.
Na prawdę lubię to. Inni to takie kluchy: niby mnie trzymają, ale się boją, jacyś tacy giętcy są, a ja musze się spinać, żeby się nie przewrócić.
No ale cóż, poźniej widziałam go jak tańczył z inną dziewczyną. Pierwsza moja myśl ?
O kuurwa ! Jaka chuda ! Czyli dużo lżejsza.... fuck. ! No i widać spodobało się mu. I to diametralnie zmieniło mój stosunek do niego.
Całowali się ?
Co za debil.....?
Co nie zmienia faktu, że tą gre w tańcu i boski pocałunek chętnie bym powtórzyła. Czasami boję się swoich ...jak to nazwać : rządz ? A my mówimy że to facetom chodzi tylko o jedno... ale patrząc na siebie czasami dochodzę do wniosku że nam też....
A może po prostu czuję się tak zajebiście samotna że chce jakiejkolwiek bliskości ??
Wszystko to czego nie zjem, sprawi, że będę bliżej celu. -Więc nadal chcę to zjeść ? -Niee !
Liczba wyświetleń:
poniedziałek, 2 grudnia 2013
środa, 27 listopada 2013
kolejny nóż w plecy
1. Rzucam pieczywo
zostaje tylko wasa albo wafle ryżowe.
2.Jestem na dnie. Chyba mam depresje.
Wczoraj byłam u lekarza z wyniki. (przeprasza) Kurwa.
Jestem załamana. Słowa doktorki, gdy analizowała sobie wyniki były dla mnie jak kolejne ciosy w plecy.
...'hhmmm endometrium jest jak u dziewczynki która nigdy nie miesiączkowała.... (no tak ja pierdolę, już jestem w dupie. Nie będzie dzieci)
... oj tutaj to bym podejrzewała niedoczynność jajnika. ... jeszcze gorzej kurwa mać ! Nie tak miało być !
Oczywiście akurat tego nie mówiła mi wprost, tylko tak jakby do siebie, głośno myślała. Mi powiedziała że aczkolwiek jest to niepokojące.... (no ta, a co będzie załamywać i tak już znerwicowaną dzieczwynę, która ma maturę na karku ) Ale spróbujemy, i przepisała mi taką tabletke.... nie będe Wam tłumaczyć na co działa bo mi się nie chce.
WIecie co... jestem załamana. Miała być niedoczynność tarczycy. Miałam dostać. Na to liczyłam, przecież mam wszystkie objawy i w szpitalu też to sugerowali ! Nosz kurwa !!!! To kurwa dla czego nie mogę schudnąć ?? Bo kurwa ta moja tarczyca ledwo zipie i metabolizm jest chujowy !!! Dostałabym letrox albo euthrox i byłabym poprostu spokojna !!!!
A poza tym, przeczytacjcię mój poprzedni post WYNZANIE. To odzwierciedlenie tego jakie uczcuia mi towarzyswzą w ciągu całego dnia. Nienawidzę siebie i nie będę szcześliwa dopóki nie odzyskam wagi !!
poniedziałek, 25 listopada 2013
wyznanie
Z mamą wszystko dobrze, za to ja wylądowałam znowu na pogotowiu bo się źle czułam.
Albo nie znowu... ja sie źle czuję cały czas. ---Zrobili mi wszystkie badania, ekg, hormon krew jeszcze raz, jutro idę do endokrynoloszki z wynikami. Oby mi dała mocne tabsy. Jeśli to będą leki na niedoczynność, to możliwe że matabolizm przyśpieszy i łatwiej mi będzie chudnąć. Mam nadzieję że wreszcie wrócą mi siły i miesiączka.
Załamałam się. Przez 1,5 tyg sie nie ważyłam, ale trzymałam diete i kręciłam hula, brałam fosanic, wszystko było super. Spodziewałam się 1kilo mniej. Więc nawet z radością stanęłam na wyrocznię.
Ale nie okazała mi łaski. To był szok. Pokazała 2 kilo więcej ! Boże ! Dlaczego mi to robisz ? Co takiego robię źle ? Co takiego jest we mnie nie tak !!
Wieczorem po powrocie z badań taka sobie była atmosfera w domu. Wiecie dużo spraw: moje problemy ze zdrowiem, pogrzeb tej cioci mojej mamy, jakieś sprawy z pracy i wgl....
Po prostu poszłam do łóżka i zaczęłam płakać. Poduszka robiła się coraz bardziej mokra, a w twarz szczypały mnie gorzkie łzy. Niestety, tato nie odpuścił i chciał ze mną rozmawiać. Położył się obok i zaczął wypytywać. Na początku mówiłam że to przez to wszystko, że boję się o siebie, chce być zdrowa itd...
Zaczął coś nagabywać... że jestem w tym wieku, w którym człowiek potrzebuje jakiejś miłości (ekhem wiem, wiem że nie mam chłopaka, nie musisz mi przypominać) i mówił jak to łatwo jest zakokietować i owinąć sobie faceta wokół palca. I już jest mój.
Jasne. Kiedyś tak było.
(a teraz się wkurzę, uwaga)
Wiem kurwa ! Wiem ! Co on myśli, że ja to jestem taka cnotka ?? Wiem co to znaczy kokietować i uwielbiam to robić a nawet często robię to kiedy nawet nie mam zamiaru !!
Ale kurwa ! On zupełnie nie ma bladego pojęcia !
W końcu usiadłam na łóżku i wykrzyczałam z płaczem !!
-Tato, ty wogóle nie masz pojęcia o problemie ! Chociaż słyszysz o nim codziennie !!! I słyszę od was tylko że mi się w głowie poprzewracało i że maniana mi biję !!! To niby jak mam z wami o tym rozmawiać ???
-Jak to, kochanie,, nikt tak nie mówi. Powiedz o co chodzi, będzie Ci lżej
-NIE !
....ale nalegał i już miałam dosyć. Powiedziałam
....- JA PO PROSTU NIE MOGĘ SOBIE PORADZIĆ Z TYM ŻE PRZYTYŁAM !!! MAM DO SIEBIE STRASZNY ŻAL ŻE DO TEGO DOPUŚCIŁAM ! NAWET NIE WIEM KIEDY TO SIĘ STAŁO ! PRZECIEŻ MIAŁAM SIĘ DALEJ ODCHUDZAĆ, A JA ZAMIAST TEGO PRZYTYŁAM !
A WŁOŻYŁAM W TO TYLE PRACY !! DIETA, ĆWICZENIA, DUŻO MNIE TO KOSZTOWAŁO BARDZO !! I WSZYSTKO NA MARNE ! NIE DAJE RADY.
I TO WCALE NIE JEST BYLE CO !! JESTEM MŁODA ! I MUSZE DOBRZE WYGLĄDAĆ ! MYŚLISZ ŻE JA SPOJRZAŁABYM NA CHŁOPAKA, KTÓRY JEST JAKIŚ BRZYDKI ALBO GRUBY ??? NIEEEEE ! JA PATRZE NA WSZYSTKO ! DLA TEGO WIEM ŻE NA MNIE NIKT NIE SPOJRZY !!!
STRACIŁAM WSZYSTKO ! STRACIŁAM CAŁĄ PEWNOŚĆ SIEBIE, CAŁĄ RADOŚĆ ŻYCIA JAKĄ W SOBIE MIAŁAM. UŚMIECH I CHARYZMĘ.
NIE POTRAFIĘ JUŻ FLIRTOWAĆ, W OGÓLE BYM NE PODESZŁA DO CHŁOPAKA. TO MNIE PO PROSTU ZAHAMOWAŁO I JA NIE JESTEM W STANIE NIC ZROBIĆ !!! TO JEST SILNIEJSZE ODE MNIE ! BO WIEM ŻE JUŻ NIE JESTEM TAK SZCZUPŁA JAK BYŁAM NA WAKACJACH...
A BYŁAM WTEDY NAJSZCZĘŚLIWSZYM CZŁOWIEKIEM NA ŚWIECIE .... :(((
I NIE ! TO NIE JEST TAK ŻE KUPI SIĘ SUKIENKĘ NA STUDNIÓWKĘ ODPOWIEDNIĄ I BĘDZIE BOSKO !
NIE !
BO JA CHCE KURWA ZAŁOŻYĆ BYLE OBCISŁĄ SZMATĘ I WYGLĄDAĆ ZAJEBIŚCIE !!! ROZUMIESZ ?
Albo nie znowu... ja sie źle czuję cały czas. ---Zrobili mi wszystkie badania, ekg, hormon krew jeszcze raz, jutro idę do endokrynoloszki z wynikami. Oby mi dała mocne tabsy. Jeśli to będą leki na niedoczynność, to możliwe że matabolizm przyśpieszy i łatwiej mi będzie chudnąć. Mam nadzieję że wreszcie wrócą mi siły i miesiączka.
Załamałam się. Przez 1,5 tyg sie nie ważyłam, ale trzymałam diete i kręciłam hula, brałam fosanic, wszystko było super. Spodziewałam się 1kilo mniej. Więc nawet z radością stanęłam na wyrocznię.
Ale nie okazała mi łaski. To był szok. Pokazała 2 kilo więcej ! Boże ! Dlaczego mi to robisz ? Co takiego robię źle ? Co takiego jest we mnie nie tak !!
Wieczorem po powrocie z badań taka sobie była atmosfera w domu. Wiecie dużo spraw: moje problemy ze zdrowiem, pogrzeb tej cioci mojej mamy, jakieś sprawy z pracy i wgl....
Po prostu poszłam do łóżka i zaczęłam płakać. Poduszka robiła się coraz bardziej mokra, a w twarz szczypały mnie gorzkie łzy. Niestety, tato nie odpuścił i chciał ze mną rozmawiać. Położył się obok i zaczął wypytywać. Na początku mówiłam że to przez to wszystko, że boję się o siebie, chce być zdrowa itd...
Zaczął coś nagabywać... że jestem w tym wieku, w którym człowiek potrzebuje jakiejś miłości (ekhem wiem, wiem że nie mam chłopaka, nie musisz mi przypominać) i mówił jak to łatwo jest zakokietować i owinąć sobie faceta wokół palca. I już jest mój.
Jasne. Kiedyś tak było.
(a teraz się wkurzę, uwaga)
Wiem kurwa ! Wiem ! Co on myśli, że ja to jestem taka cnotka ?? Wiem co to znaczy kokietować i uwielbiam to robić a nawet często robię to kiedy nawet nie mam zamiaru !!
Ale kurwa ! On zupełnie nie ma bladego pojęcia !
W końcu usiadłam na łóżku i wykrzyczałam z płaczem !!
-Tato, ty wogóle nie masz pojęcia o problemie ! Chociaż słyszysz o nim codziennie !!! I słyszę od was tylko że mi się w głowie poprzewracało i że maniana mi biję !!! To niby jak mam z wami o tym rozmawiać ???
-Jak to, kochanie,, nikt tak nie mówi. Powiedz o co chodzi, będzie Ci lżej
-NIE !
....ale nalegał i już miałam dosyć. Powiedziałam
....- JA PO PROSTU NIE MOGĘ SOBIE PORADZIĆ Z TYM ŻE PRZYTYŁAM !!! MAM DO SIEBIE STRASZNY ŻAL ŻE DO TEGO DOPUŚCIŁAM ! NAWET NIE WIEM KIEDY TO SIĘ STAŁO ! PRZECIEŻ MIAŁAM SIĘ DALEJ ODCHUDZAĆ, A JA ZAMIAST TEGO PRZYTYŁAM !
A WŁOŻYŁAM W TO TYLE PRACY !! DIETA, ĆWICZENIA, DUŻO MNIE TO KOSZTOWAŁO BARDZO !! I WSZYSTKO NA MARNE ! NIE DAJE RADY.
I TO WCALE NIE JEST BYLE CO !! JESTEM MŁODA ! I MUSZE DOBRZE WYGLĄDAĆ ! MYŚLISZ ŻE JA SPOJRZAŁABYM NA CHŁOPAKA, KTÓRY JEST JAKIŚ BRZYDKI ALBO GRUBY ??? NIEEEEE ! JA PATRZE NA WSZYSTKO ! DLA TEGO WIEM ŻE NA MNIE NIKT NIE SPOJRZY !!!
STRACIŁAM WSZYSTKO ! STRACIŁAM CAŁĄ PEWNOŚĆ SIEBIE, CAŁĄ RADOŚĆ ŻYCIA JAKĄ W SOBIE MIAŁAM. UŚMIECH I CHARYZMĘ.
NIE POTRAFIĘ JUŻ FLIRTOWAĆ, W OGÓLE BYM NE PODESZŁA DO CHŁOPAKA. TO MNIE PO PROSTU ZAHAMOWAŁO I JA NIE JESTEM W STANIE NIC ZROBIĆ !!! TO JEST SILNIEJSZE ODE MNIE ! BO WIEM ŻE JUŻ NIE JESTEM TAK SZCZUPŁA JAK BYŁAM NA WAKACJACH...
A BYŁAM WTEDY NAJSZCZĘŚLIWSZYM CZŁOWIEKIEM NA ŚWIECIE .... :(((
I NIE ! TO NIE JEST TAK ŻE KUPI SIĘ SUKIENKĘ NA STUDNIÓWKĘ ODPOWIEDNIĄ I BĘDZIE BOSKO !
NIE !
BO JA CHCE KURWA ZAŁOŻYĆ BYLE OBCISŁĄ SZMATĘ I WYGLĄDAĆ ZAJEBIŚCIE !!! ROZUMIESZ ?
NIE CHCE SIĘ KRYĆ, NIE CHCE CHOWAĆ !
I DOPÓKI NIE SCHUDNĘ, CHOCIAŻ 3 KILO TO NIE BĘDĘ SZCZĘŚLIWA. NIE PÓJDĘ NA IMPREZĘ NA KTÓREJ SIĘ BĘDĘ DOBRZE BAWIĆ, BO BĘDĘ CAŁY CZAS MYŚLAŁA O TYM ŻE PRZYTYŁAM I NIE JESTEM JUŻ ATRAKCYJNA !
I NIE MAM ZAMIARU TEGO AKCEPTOWAĆ ! TO TAK, JAKBYM SIĘ PODDAŁA. NIE POTRAFIĘ ŻYĆ I W KAŻDYM MOIM RUCHU CZUĆ CIAŁO, KTÓREGO KIEDYŚ NIE BYŁO.
NIE WIEM JAK, BO PRZE TE GŁUPIE ZDROWIE CIĘŻKO MI,
ALE KURWA MUSZĘ ! CHOĆBY NIE WIEM CO ! CHOĆBYM MIAŁA PO 4 GODZINY SIEDZIEĆ NA SIŁOWNI, TO MUSZĘ SCHUDNĄĆ !
DOPIERO WTEDY BĘDĘ MOGŁA BYĆ SZCZĘŚLIWA, ROZUMIEEESZ ????
...
to chciałeś usłyszeć ??
środa, 20 listopada 2013
...bo zadzwonił telefon
Miało być o diecie, będzie o życiu.
Zadzwonił telefon. Mama odebrała. Głos babci. Nie za bardzo mnie interesowała rozmowa, pewnie codzienna wymiana zdań między córką a matką. Dopóki nie usłyszałam zszokowanego tonu mojej mamy...która nie dowierzała....
I zaczęła szlochać.
''Nie wierzę, to wszystko tak szybko się dzieję, przecież dobrze się czuła. Myśleliśmy że jeszcze trochę... Oh... Boże" i tak chlipała to słuchawki.
Zmarła siostra mojego dziadka. Miała raka płuc, którego wykryto całkiem niedawno. Nie była też u kresu wieku, bagatela 60 lat. Miała dużo dzieci: 5 chłopaków i dziewczynkę, najmłodsza. Teraz to są już dorośli ludzie. Tak sobie myśle... chociaż tyle że zobaczyła wnuka od jedynej córki, który się nie dawno urodził. :)
I do rzeczy:
Moja mama się boi. Robi wiele badań na płuca, ale nic konkretnego nie wychodzi. A kaszle od dawna.
Nie wiem jak mam jej pomóc. Nie wiem jak wesprzeć. Nie umiem.
Sama też się o nią boję. Zmuszam ją do konkretnych badań ! Mówię zrób histopatologię bo raka Mamo rentgenem nie wykryjesz !!!!
A ona ...znajduje jakiś bezsensowny tekst typu.... tu nie ma lekarzy, albo: jak sie okaże że jestem chora to nie wiem co wy zrobicie... i tak wkółko
NIE !!! Właśnie że nie ! Jak okaże się coś złego to po prostu będziesz się leczyć ! Ot proste, ale ile trzeba tłumaczyć żeby dorosły człowiek wziął się w garść i zadbał wreszcie o swoje zdrowie i stan psychiczny rodziny która też się martwi...!!!!
Jeśli chodzi o wyzwanie... było bez słodyczy. Chociaż w moich ustach znalazł się cukierek i kęs drożdzówki ale wyplułam.
Róża
Zadzwonił telefon. Mama odebrała. Głos babci. Nie za bardzo mnie interesowała rozmowa, pewnie codzienna wymiana zdań między córką a matką. Dopóki nie usłyszałam zszokowanego tonu mojej mamy...która nie dowierzała....
I zaczęła szlochać.
''Nie wierzę, to wszystko tak szybko się dzieję, przecież dobrze się czuła. Myśleliśmy że jeszcze trochę... Oh... Boże" i tak chlipała to słuchawki.
Zmarła siostra mojego dziadka. Miała raka płuc, którego wykryto całkiem niedawno. Nie była też u kresu wieku, bagatela 60 lat. Miała dużo dzieci: 5 chłopaków i dziewczynkę, najmłodsza. Teraz to są już dorośli ludzie. Tak sobie myśle... chociaż tyle że zobaczyła wnuka od jedynej córki, który się nie dawno urodził. :)
I do rzeczy:
Moja mama się boi. Robi wiele badań na płuca, ale nic konkretnego nie wychodzi. A kaszle od dawna.
Nie wiem jak mam jej pomóc. Nie wiem jak wesprzeć. Nie umiem.
Sama też się o nią boję. Zmuszam ją do konkretnych badań ! Mówię zrób histopatologię bo raka Mamo rentgenem nie wykryjesz !!!!
A ona ...znajduje jakiś bezsensowny tekst typu.... tu nie ma lekarzy, albo: jak sie okaże że jestem chora to nie wiem co wy zrobicie... i tak wkółko
NIE !!! Właśnie że nie ! Jak okaże się coś złego to po prostu będziesz się leczyć ! Ot proste, ale ile trzeba tłumaczyć żeby dorosły człowiek wziął się w garść i zadbał wreszcie o swoje zdrowie i stan psychiczny rodziny która też się martwi...!!!!
Jeśli chodzi o wyzwanie... było bez słodyczy. Chociaż w moich ustach znalazł się cukierek i kęs drożdzówki ale wyplułam.
Róża
wtorek, 19 listopada 2013
Zaliczony dzień czy nie ???
...No dobra, nie jadłam tych słodyczy. Ale wcale jakoś nie czuję się lepiej. Dlaczego mi jest ciągle mało ? Nie wiem, co ja oczekuję fajerwerek ?? -_- Polotów ?
Po szkole mogę przychodzić do mieszkania mojej ciotki, ba jest blisko szkoły. To bardzo wygodne, bo potem idę sobie na korki i wracam do domu. Nie tracę czasu szlając się po szkole albo mieście.
I.. w jej mieszkaniu jest tyle słodyczy... o Booże. Chwała, jeśli to czekolada <-- po prostu jej nie otwieram. Gorzej jeśli to talerz obsypany cukierkami. No ku*rwa mać ! Cukierek ! Pyszny cukierek ! Czekolada, kawałki orzeszków ! mmmm... !
No kurwa kurwa kurwa mać !! Bo mało mam problemów. Jeszcze te cukierki. No jak nic tylko wziąć i wszamać jednego. Dwa. Od razu pięć !!
No nie dałam się ale męczyło mnie to cały czas....
_____oh musiałam to wygadać.
...Mam takie pytanie. Mam zalecenia co do diety od szpitala, żeby jeść produkty z magnezem, potasem, cynk, itp. Najwęcej mają ich nasiona i orzechy. Wiecie: dynia, migdały, słonecznik, itpp...
No więc moja mam kupiła dziś takie ciastka które były 'obsypane' (i to bez oszukiwania) tymi wspomnianymi wyżej produktami. Zjadłam chyba trzy, ale wydaje mi się że są dość kaloryczne.
Kurcze nie przemyślałam tego wyzwania. Chodziło mi głównie o produkty czekoladopodobne, batoniki, wafelki, cukierki, grr... itp.
Mogę uważać ten dzień za zaliczony, czy ... czy przez te ciastka mam zaczynać once again i określić ściślejsze zasady ??
Doradźcie.
Rose
Po szkole mogę przychodzić do mieszkania mojej ciotki, ba jest blisko szkoły. To bardzo wygodne, bo potem idę sobie na korki i wracam do domu. Nie tracę czasu szlając się po szkole albo mieście.
I.. w jej mieszkaniu jest tyle słodyczy... o Booże. Chwała, jeśli to czekolada <-- po prostu jej nie otwieram. Gorzej jeśli to talerz obsypany cukierkami. No ku*rwa mać ! Cukierek ! Pyszny cukierek ! Czekolada, kawałki orzeszków ! mmmm... !
No kurwa kurwa kurwa mać !! Bo mało mam problemów. Jeszcze te cukierki. No jak nic tylko wziąć i wszamać jednego. Dwa. Od razu pięć !!
No nie dałam się ale męczyło mnie to cały czas....
_____oh musiałam to wygadać.
...Mam takie pytanie. Mam zalecenia co do diety od szpitala, żeby jeść produkty z magnezem, potasem, cynk, itp. Najwęcej mają ich nasiona i orzechy. Wiecie: dynia, migdały, słonecznik, itpp...
No więc moja mam kupiła dziś takie ciastka które były 'obsypane' (i to bez oszukiwania) tymi wspomnianymi wyżej produktami. Zjadłam chyba trzy, ale wydaje mi się że są dość kaloryczne.
Kurcze nie przemyślałam tego wyzwania. Chodziło mi głównie o produkty czekoladopodobne, batoniki, wafelki, cukierki, grr... itp.
Mogę uważać ten dzień za zaliczony, czy ... czy przez te ciastka mam zaczynać once again i określić ściślejsze zasady ??
Doradźcie.
Rose
chce być chuda już !
poniedziałek, 18 listopada 2013
Rozpoczynam wyzwanie !
Tydzień bez słodyczy !!
Otóż moje Drogie, odkąd wróciłam ze szpitala, mój organizm pernamentnie dopomina się o glukozę wszelkiego rodzaju. A ja tak mam, że dopóki Wam nie zadeklaruję! że będę z tym walczyć... to po prostu nie walczę. Zmieniam myślenie. Więęc... od teraz to nie są żadne zachcianki... tylko kolejne wyzwanie, z którym się zmierzam. Każda myśl.... 'oho... chce czekolady' oznacza ' Róża, masz szanse się wykazać '
''To wspaniale, kolejna okazja aby powiedzieć NIE pokusom, a TAK pięknej sylwetce"
bo:
Każda z nas potrafi powiedzieć NIE !
z uśmiechem na twarzy !
potrafimy rozpoznać zachcianki i pokusy, i zmienić je na mały sprawdzian.
Sprawdzian woli, kontroli i pamięci o tym co same sobie obiecałyśmy. Potrafimy ! Wystarczy tylko w siebie uwierzyć. :)
Mówiłam wiele razy że słodycze to nie jest dla mnie jakiś tam większy problem. Nie jadłam ich od trzech lat (z przerwami na mikołajki i święta bo wtedy nie da się od nich opędzić) ale ostatnio, odkąd wyszłam ze szpitala ... po prostu wróciła mi na nie ochota :)
_______________________________________________________
![]() |
| ostatnio bardzo inspiruje mnie Rihanna. Podobne ciałko miałam na wakacjach. I czułam się super ! |
Dołączyłam trochę ruchu bo energia powoli wraca m.in Fitness (oh karnety są takie droogie ! Chyba trzeba będzie napisać list do Mikołaja... hehe ) i przyszło mi kolejne hula hop (oczywiście z masażerem) kolejna rzecz jaką polecam. Kręciłam na wakacjach (na pasie neoprenowym) Super efekty: umięśniony brzuszek, tłuszczyk leci. Jak zdejmuje pas to brzuch jest cały mokry.
Dlatego do dzieła ! Czy ktoś się przyłącza ?? Do walki z pokusami ?? Zapraszam i zachęcam, bo do wygrania jest nie tylko supersylwetka, ale też radość z jej osiągnięcia, satysfakcja i pewność siebie !
Całuję ! I zachęcam do komentowania, bo ja jestem dość aktywna, chociaż ostatnio bez wzajemności. :(
Różyczka
czwartek, 14 listopada 2013
IMPULS. REAKTYWACJA
Wróciłam ze szkoły. Miałam inne plany, miałam się uczyć matmy bo za godzinę mam korki.
Ale moje myśli krążą wokół wiadomo jakich rzeczy. Odchudzania !
Mam już tego dosyć. A mianowicie tego rozczulania się nad sobą: bo jestem po szpitalu, bo muszę wszystko jeść, być zdrowa. Ta. Bla bla.
Jeżeli nie narzuce konkretnch zasad, silnie ustalonych, to będę krążyć bez sensu. Tu kawałek czekoladki, żeby podnieść glukozę, bo przecież jestem taaaka wyczerpana i senna. Jasne -_-. Tam mamusia namawia do dużych obiadków aja grzeczna córeczka jem. Nie liczę, nie ważę, nie chudnę. Prostę
Koniec. Wracam.
Po pierwsze: Kupie dzisiaj w aptece fosanic i znów łykam go regularnie
Po drugie; Przestaje jeść tzw, wszytko, wedle zasady że to znaczy zdrowo.
Po trzecie: Zapisuję wszystko, to co jem. Czyli uaktywniam mój Dziennik Czarnej Barbie.
To da mi więcej kontroli
Chyba dodam nową stronę z nowymi zasadami. Muszę sobie wszystko jeszcze raz 'wyryć'
Widocznie ja muszę mięć plan baaardzo ściśle określony. Dopiero wtedy wiem jak mogę działać.
Do dzieeeła !
...chociaż przyznam że mój stan psychiczny jest na tyle słaby że pewnie początki będą pełne porażek. Ale trudno. Muszą dopinać swojego !!!
KALORIOM MÓWIMY NIE !!!
Ale moje myśli krążą wokół wiadomo jakich rzeczy. Odchudzania !
Mam już tego dosyć. A mianowicie tego rozczulania się nad sobą: bo jestem po szpitalu, bo muszę wszystko jeść, być zdrowa. Ta. Bla bla.
Jeżeli nie narzuce konkretnch zasad, silnie ustalonych, to będę krążyć bez sensu. Tu kawałek czekoladki, żeby podnieść glukozę, bo przecież jestem taaaka wyczerpana i senna. Jasne -_-. Tam mamusia namawia do dużych obiadków aja grzeczna córeczka jem. Nie liczę, nie ważę, nie chudnę. Prostę
Koniec. Wracam.
Po pierwsze: Kupie dzisiaj w aptece fosanic i znów łykam go regularnie
Po drugie; Przestaje jeść tzw, wszytko, wedle zasady że to znaczy zdrowo.
Po trzecie: Zapisuję wszystko, to co jem. Czyli uaktywniam mój Dziennik Czarnej Barbie.
To da mi więcej kontroli
Chyba dodam nową stronę z nowymi zasadami. Muszę sobie wszystko jeszcze raz 'wyryć'
Widocznie ja muszę mięć plan baaardzo ściśle określony. Dopiero wtedy wiem jak mogę działać.
Do dzieeeła !
...chociaż przyznam że mój stan psychiczny jest na tyle słaby że pewnie początki będą pełne porażek. Ale trudno. Muszą dopinać swojego !!!
KALORIOM MÓWIMY NIE !!!
THINSPO. UWIELBIAM !
środa, 13 listopada 2013
Czekam na ten moment
Jestem mega zmęczona, właściwie zasypiam, ale po protu muszę otworzyć laptopa i rozliczyć się z myśli.
Nie wiem... to chyba nie jest uzależnienie od bloga.. xd.
No więc sił nie mam jeszcze thle co przed szpitalem. Potrzebuję dużo więcej snu. W szkole nie jestem na wszystkich godzinach.
Jeść ? Staram się zdrowo. I jest zdrowo, co mnie cieszy.
Ale... jest jeden mankament.
Tak okropnie chc mi się słodkiego ! Tak mocno! Analizuje to odczucie i się poprostu chyba orgaznim dopomina o dawkę glukozy !!! Bo ja ogólnie to słodyczoholikiem nie jestem.
No to poszła siostra i kupiła czekoladę. Przy mojej rodzince szybko się rozniosła :)))
Wcale nie uważam słodyczy za jakiś rarytas. Ale jeśli tak będzie dalej to zapowiada się kolejne jojo.
Co do odchudzania... myśl ze szpitala wciąż mi chodzą po głowie.
Boże przecież ja już byłam na takiej dobrej drodze. Miałam świetne bilanse, kontrolę i pewność że dam radę.
A teraz ? Nie mam ani figury, ani siły żeby ją osiągnąć.
Chce, bardzo chce. I wiem że mogłaby wrócić do takich bilansów ale wiem też że zaraz znowu strace siły i będę mdlała....
Jeny, a to mnie zaskoczyło. Byłam dzisiaj pierwszy dzień w szkoke po szpitalu
-Jak tam, jak się już czujesz
-Już jest lepiej, dzięki
-Ale to nie anoreksja ?
..........................................łał skąd jej to przyszło do głowy, przecież jestem grubaskiem.
Chyba wszyscy widzą mój dziwny sposób odżwywiania się. No ale co tam. Niech sobie tak myślą., nawet mi to odpowiada :))))
przepraszam za błędy, prawie śpie
Kocham, Róża
Nie wiem... to chyba nie jest uzależnienie od bloga.. xd.
No więc sił nie mam jeszcze thle co przed szpitalem. Potrzebuję dużo więcej snu. W szkole nie jestem na wszystkich godzinach.
Jeść ? Staram się zdrowo. I jest zdrowo, co mnie cieszy.
Ale... jest jeden mankament.
Tak okropnie chc mi się słodkiego ! Tak mocno! Analizuje to odczucie i się poprostu chyba orgaznim dopomina o dawkę glukozy !!! Bo ja ogólnie to słodyczoholikiem nie jestem.
No to poszła siostra i kupiła czekoladę. Przy mojej rodzince szybko się rozniosła :)))
Wcale nie uważam słodyczy za jakiś rarytas. Ale jeśli tak będzie dalej to zapowiada się kolejne jojo.
Co do odchudzania... myśl ze szpitala wciąż mi chodzą po głowie.
Boże przecież ja już byłam na takiej dobrej drodze. Miałam świetne bilanse, kontrolę i pewność że dam radę.
A teraz ? Nie mam ani figury, ani siły żeby ją osiągnąć.
Chce, bardzo chce. I wiem że mogłaby wrócić do takich bilansów ale wiem też że zaraz znowu strace siły i będę mdlała....
Jeny, a to mnie zaskoczyło. Byłam dzisiaj pierwszy dzień w szkoke po szpitalu
-Jak tam, jak się już czujesz
-Już jest lepiej, dzięki
-Ale to nie anoreksja ?
..........................................łał skąd jej to przyszło do głowy, przecież jestem grubaskiem.
Chyba wszyscy widzą mój dziwny sposób odżwywiania się. No ale co tam. Niech sobie tak myślą., nawet mi to odpowiada :))))
przepraszam za błędy, prawie śpie
Kocham, Róża
niedziela, 10 listopada 2013
Nie mogę się pozbierać
NIE
JA NIE MOGĘ
JA PO PROSTU NIE AKCEPTUJĘ TEGO JAKA JESTEM !
NIENAWIDZĘ TEGO SADEŁKA, KTÓRE MI UROSŁO.
NIE CIERPIĘ GO.
NASŁUCHAŁAM SIĘ GŁUPICH TEORII MOICH RODZICÓW, KTÓRZY PRZEKONUJĄ, ŻE KOBIETA MUSI! MIEĆ TROCHĘ CIAŁKA.
-trochę ? troszkę ?
-troszeczkę - okej.
ALE NIE WAŁEK !
MOŻE TERAZ MNIE TO NIE DOTYCZY, ... ALE KIEDYŚ NA PEWNO ! JAK JA SIE ROZBIORĘ PRZED FACETEM ?
NA PRAWDĘ MYŚLĘ O TYM
TAKIE CIAŁO JEST OBLEŚNE
Zresztą robiłam to ostatnio na pogotowiu. Musiałam rozebrać się do pasa, żeby młody ratownik zrobił mi szybkie ekg, pobrał krew i zrobił zastrzyk.
Podnoszę bluzkę i co ?
I to ma być estetyczne ???
WYCHODZĄCY MORS SPOD PASKA ŚCIŚNIĘTEGO PASKA DO SPODNI.
NIE ZGADZAM SIĘ !
TEN JEDEN ELEMENT WE MNIE DZIELI MNIE OD SZCZĘŚCIA W ŻYCIU !
TE CHOLERNE KILKA KG.
KILKA KILOGRAMÓW !!!!!
I TO TEŻ NIE PRAWDA, CO MÓWIĄ RODZICE, ŻE ZNAJDĘ CHŁOPAKA, BEZ WZGLĘDU NA TO JAK WYGLĄDAM.
CHOCIAŻ WEDŁUG RODZICÓW JESTEM SUPER-LASKA, pfff
MOŻE I SĄ GRUBASKI, KTÓRE SĄ SZCZĘŚLIWE, I MAJĄ WSPANIAŁEGO CHŁOPAKA.
ALE JA NIE JESTEM TAKA !!!
JA
MUSZE
SCHUDNĄĆ.
Czuję się okropnie. Coś się we mnie cały czas buntuje.
Bo chciałam dobrze. Dobrze dla swojego zdrowia. Bo rozsądek mówił mi, że muszę jeść wszystko, ewentualnie nie dużo. Muszę się dobrze odżywiać, zregenerować organizm.... ta ta ra ta...
I co ??? Odkąd jestem w domu, przez moją paszczę przewinęło się kilka cukiereczków, kawałków czekolady, ba! nawet ciasta. A dziś na obiad były pierogi (o klątwo! )
Czuję się tak okropnie zmęczona tym odchudzaniem, że nie potrafię sobie z tym poradzić. Chciałabym, ale czuję się słaba, wiem że jak znowu zacznę jeść mało, to będę kiepsko funkcjonować.
A ja nie umiem jeść optymalnie. Ja nie umiem wziąć jednego kęsa ciasta. Albo wcale, albo cały. I koniec, pozamiatane. I co z tym zrobić ? Musze schudnąć ! Schudnąć szybko ! Wcale nie chce dużo. Dwa kilo i jestem przeszczęśliwa ! Bo kiedy ważyłam tyle, to było dla mnie okej. I jakby potem zleciały jeszcze dwa to znów jestem boginią.
I teraz nie wiem co mam zrobić. Jak się z tego podnieść.
Czy jechać 700 kalorii ? Żeby nie przesadzać z 500 czy 600.
......Odechciewa mi się. Tego całego liczenia, zapisywania.
Czuję żal, jeszcze nie otrząsnęłam się po tym szpitalu. Nie mam tej siły z jaką kiedyś podchodziłam do odchudzania.
Nie radzę sobie. Kompletnie sobie nie radzę.
Rose
piątek, 8 listopada 2013
Wyszłam ze szpitala
...dwa dni temu.
I.. czuję taką pustkę.... Nawet nie wiem co pisać. Nie. Nie zmądrzałam. Mooooże nabrałam trochę dystansu.
Może ja się po prostu obwiniam. Tak w głębi duszy. Bo wmawiałam sobie, że to wszystko to wina ginekoloszki, która źle dobrała mi hormony.
Ale tak na prawde, gdybym była rozsądna (w odchudzaniu) to nie było b żadnych problemów, nawet tych ginekologicznych.
Zobojętniałam
Jak schudnę, to schudnę. A jak nie, to na studniówkę przecież też pójdę.
Świat się nie zawali.
Coś się we mnie zmieniło. Nagle odeszła mi chęć do pisania bloga. Przed szpitalem, to moja potrzeba wygadania się Wam i rozliczenia była ogromna. Post był koniecznością. A teraz ? Czuję niechęć, a właściwie boję się tu wracać. Bo znowu wpadnę w wir odchudzania, który zaprowadził mnie do szpitala i dał okropne przeżycia.
Patrzę na Was i nagle mnie to wszytko irytuje. 'Jutro chce ważyć tyle i tyle.' albo 'o Boże zjadłam o 40 kalori za dużo.' To wszystko, co być może było kiedyś również moimi słowami teraz wzbudza we mnie obrzydzenie.Wiem, że sama taka byłam. I nie ukrywam, jest we mnie coś co mnie tak bardzo to tego ciągnie i każe wrócić. Jednak szybko przypominam moment, w którym jechałam na pogotowie. Nie chce tego przeżywać jeszcze raz.
I denerwuje mnie to że wszystko kręci się wokół odchudzania !! Mam tego dosyć. To wszystko mnie zbyt wiele kosztowało.
Chce wreszcie ŻYĆ !
Czerpać siłę z tego, jaką jestem. !
A jestem Kobietą ! I każda kobieta jest piękna, jeśli o tym wie !!
ps.mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam. Dziękuję wszystkim Motylkom i Gąsieniczkom, które mnie wspierały. Bloga nie usuwam, broń Boże. Ani też nie zawieszam. Muszę odpocząć, poukładać to sobie jakoś. Napiszę, jeśli odczuję taką potrzebę.
Albo jak trochę schudnę :)
Róża
I.. czuję taką pustkę.... Nawet nie wiem co pisać. Nie. Nie zmądrzałam. Mooooże nabrałam trochę dystansu.
Może ja się po prostu obwiniam. Tak w głębi duszy. Bo wmawiałam sobie, że to wszystko to wina ginekoloszki, która źle dobrała mi hormony.
Ale tak na prawde, gdybym była rozsądna (w odchudzaniu) to nie było b żadnych problemów, nawet tych ginekologicznych.
Zobojętniałam
Jak schudnę, to schudnę. A jak nie, to na studniówkę przecież też pójdę.
Świat się nie zawali.
Coś się we mnie zmieniło. Nagle odeszła mi chęć do pisania bloga. Przed szpitalem, to moja potrzeba wygadania się Wam i rozliczenia była ogromna. Post był koniecznością. A teraz ? Czuję niechęć, a właściwie boję się tu wracać. Bo znowu wpadnę w wir odchudzania, który zaprowadził mnie do szpitala i dał okropne przeżycia.
Patrzę na Was i nagle mnie to wszytko irytuje. 'Jutro chce ważyć tyle i tyle.' albo 'o Boże zjadłam o 40 kalori za dużo.' To wszystko, co być może było kiedyś również moimi słowami teraz wzbudza we mnie obrzydzenie.Wiem, że sama taka byłam. I nie ukrywam, jest we mnie coś co mnie tak bardzo to tego ciągnie i każe wrócić. Jednak szybko przypominam moment, w którym jechałam na pogotowie. Nie chce tego przeżywać jeszcze raz.
I denerwuje mnie to że wszystko kręci się wokół odchudzania !! Mam tego dosyć. To wszystko mnie zbyt wiele kosztowało.
Chce wreszcie ŻYĆ !
Czerpać siłę z tego, jaką jestem. !
A jestem Kobietą ! I każda kobieta jest piękna, jeśli o tym wie !!
ps.mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam. Dziękuję wszystkim Motylkom i Gąsieniczkom, które mnie wspierały. Bloga nie usuwam, broń Boże. Ani też nie zawieszam. Muszę odpocząć, poukładać to sobie jakoś. Napiszę, jeśli odczuję taką potrzebę.
Albo jak trochę schudnę :)
Róża
niedziela, 3 listopada 2013
w szpitalu dzień 4
Czuje się w sumie lepiej. Na pewno na tyle żeby móc leżeć w domu we własnym łóżku. Dzis juz nie pobierali mi krwi wiec sądzę ze wyniki są ok.
Chce do domu !!! Tutaj sie okropnie nudzę. Nic tylko śpię i jem, a wieczorem przychodzą rodzice. Nie mam siły np na to żeby czytać, bo leki uspokojajace ktorymi mnie karmią, totalnie mnie otumaniają.
A teraz po krótce co mi jest.
Mam niedoczynność tarczycy. Zaburzenia hormonalne. Zaburzenia elektrolitów w tym niedobór wpania, sodu, potasu, magnezu, wit D i B.
Ładnie. Oczywiscie najchętniej wydrabalabym oczy ginekoloszce, która przepisała mi hormony bez jakiejkolwiek wiedzy o rzeczywistym ich stanie. w moim organiźmie. Po prostu franca wie, ze po nich miesiączka będzie. Ale sztuczna. Robi w konia pacjentki, które sie cieszą ze wszytsko wraca do normy.
gowno, nic nie wraca, bo jak hormony odstawie to i okresu nie ma.
No a te niedobory... No nie wiem. Rodzice mówią ze to moja wina. Bo sie odchudzałam. Mleko 0%, ser, jakikolwiek nabiał też. Owsianka to ni śniadanie, a w rybie z puszki nic nie ma.
Byc może.
Ale ja wcale nie zmądrzałam. Nadal bym tak jadla. Tutaj... O Boże koszmar. Niby wiedza ze sie odchudzam. To po co przynoszą mi ciasta ? Słodycze ? To dla mnie tylko dodatkowe utrudnienie. Bo wiem, ze leży tam w szafce i jest smaczne, powiem Wam ze byc moze szpitalny klimat tak dziala, ale serio mam apetyt. Trzymam się, ale i tak nie jest dobrze.
Prawie sie przy nich rozpłakałam. Nie wiem co to będzie. Bd siedziec w domu na dupie, będą mnie karmić.... W nadmiarze bo hohoooo musze byc zdrowa ! A ja pewnie po czasie stracę rachubę ile to jest dużo żarcia a ile malo. Na sport na razie nie ma mowy bo jestem za slaba, na aerobiku pewnie bym zdechla. Boje sie isc biegać, bo jeszcze zasłabnę. ....Nie będę mieć ruchu.... Moze cos delikatnie jak babcia. Wlaśnie... Czuje sie zupełnie jak babcia. Stara, zniszczona, ociężała, obolała, słaba.
Nie mam tu dobrego lustra. Przyglądam sie w takich malych, albo w szybach. Przytulam ? A moze schudlam ? Przytyyylam ? I płacz ...
Nienawidze swojego ciala. Nie chce go.
Chce do domu !!! Tutaj sie okropnie nudzę. Nic tylko śpię i jem, a wieczorem przychodzą rodzice. Nie mam siły np na to żeby czytać, bo leki uspokojajace ktorymi mnie karmią, totalnie mnie otumaniają.
A teraz po krótce co mi jest.
Mam niedoczynność tarczycy. Zaburzenia hormonalne. Zaburzenia elektrolitów w tym niedobór wpania, sodu, potasu, magnezu, wit D i B.
Ładnie. Oczywiscie najchętniej wydrabalabym oczy ginekoloszce, która przepisała mi hormony bez jakiejkolwiek wiedzy o rzeczywistym ich stanie. w moim organiźmie. Po prostu franca wie, ze po nich miesiączka będzie. Ale sztuczna. Robi w konia pacjentki, które sie cieszą ze wszytsko wraca do normy.
gowno, nic nie wraca, bo jak hormony odstawie to i okresu nie ma.
No a te niedobory... No nie wiem. Rodzice mówią ze to moja wina. Bo sie odchudzałam. Mleko 0%, ser, jakikolwiek nabiał też. Owsianka to ni śniadanie, a w rybie z puszki nic nie ma.
Byc może.
Ale ja wcale nie zmądrzałam. Nadal bym tak jadla. Tutaj... O Boże koszmar. Niby wiedza ze sie odchudzam. To po co przynoszą mi ciasta ? Słodycze ? To dla mnie tylko dodatkowe utrudnienie. Bo wiem, ze leży tam w szafce i jest smaczne, powiem Wam ze byc moze szpitalny klimat tak dziala, ale serio mam apetyt. Trzymam się, ale i tak nie jest dobrze.
Prawie sie przy nich rozpłakałam. Nie wiem co to będzie. Bd siedziec w domu na dupie, będą mnie karmić.... W nadmiarze bo hohoooo musze byc zdrowa ! A ja pewnie po czasie stracę rachubę ile to jest dużo żarcia a ile malo. Na sport na razie nie ma mowy bo jestem za slaba, na aerobiku pewnie bym zdechla. Boje sie isc biegać, bo jeszcze zasłabnę. ....Nie będę mieć ruchu.... Moze cos delikatnie jak babcia. Wlaśnie... Czuje sie zupełnie jak babcia. Stara, zniszczona, ociężała, obolała, słaba.
Nie mam tu dobrego lustra. Przyglądam sie w takich malych, albo w szybach. Przytulam ? A moze schudlam ? Przytyyylam ? I płacz ...
Nienawidze swojego ciala. Nie chce go.
sobota, 2 listopada 2013
wylądowałam w szpitalu
W końcu postanowilam zlapac za telefon i cos dla Was naskrobać. Nie mam tu Internetu, wszystko idzie z konta
Ciężko obsługuje sie bloggera przez telefon. Nie mogę Np. zmienić koloru czcionki, wiec,nie wiem czy cos będzie widać. Ale mam nadzieje ze cierpliwie doczytacie.
Wiecie, ze ostatnio źle sie czułam. Pisalam, ze jestem słaba, kreci mi sie w głowie. W środę zaczelo mnie tak dziwnie bolec serce. Czulam je, po chwili musialam brać pełniejszy oddech. W szkole to samo, wiec zwolniłam sie po bagatela dwóch godzinach. Tata do mnie przyjechał i poszlam do lekarza. Dal tylko skierowanie na badania. Ot, zwykla morfologia, tsh, fsh, mocz, ekg. Mialam je robić w poniedzialek. W aptece zmierzylam sobie ciśnienie. O zgrozo, bylo koszmarnie niskie: 90/60. Nie dziwcie sie ze ostatnio ledwo sie utrzymywalam na nogach.
Przed 17 wracaliśmy samochodem do domu. Czulam sie coraz gorzej. Powoli nie moglam powiedzieć slowa, brakowalo mi tchu. Odlatywalam. No ale nic wiedzialam cicho po wiedzialam ze zaraz sie położę i odpocznę. Nagle... Serce jakby podskoczylo, zaczelam dysć. Ta razu zawrócili lamiąc przy tym wszystkie przepisy w ruchu drogowym. Otworzyl mi szybę. Krzyczalam żeby jechal szybciej, ze juz nie mogę. Cale cialo mi zdretwialo. Najpierw ręce, potem nogi, aż do pasa, potem tez plecy.
No i na pogotowiu się mna zajęli. Dali mi zastrzyki... Chyba na uspokojenie,ale mimo to cala dygotałam.Pobrali krew i trochę pomeczyli.
.....Wyniki wyszly źle. 'Ma pani zbyt malo tlenuw erytrocytach. Wskazane jest aby zostać w szpitalu'
No i jestem. Na oddziale same starsze osoby. Dziwnie sie tu czuje. Co najgorsze... Jedzenie jest tu na prawde dobre. Ale malo tego. Dużo przynosi mama. I kaze mi jesc. Wiem ze jestem chora i wypada sie odzywiac, ale ... Nie po to tu leżę żeby przytyć.
Nie wiem co mam robić. Tego jest za dużo. Zawsze sobie obiecuje ze nie dojem obiadu, ze częśc zostawię ale nic z tego. Pochlaniam. Potem gdy odnosze talerz i widzę zostawione na talerzu przez innych prawie cale danie...to jestem na siebie wściekła. Pi co ja tyle żre?!!!! A i tak przyjdzie mama i będzie mnie karmić zupka i mięskiem. Nie wiem co ja zrobie, jak tu przytyje !!
Blagam doradzcie mi cos. Nie wiem co mam myslec, jak sobie poradzic.
Wiem jedno, ze marnie widze swoje odchudzanie.
Beda mnie kontrolowac...
Ciężko obsługuje sie bloggera przez telefon. Nie mogę Np. zmienić koloru czcionki, wiec,nie wiem czy cos będzie widać. Ale mam nadzieje ze cierpliwie doczytacie.
Wiecie, ze ostatnio źle sie czułam. Pisalam, ze jestem słaba, kreci mi sie w głowie. W środę zaczelo mnie tak dziwnie bolec serce. Czulam je, po chwili musialam brać pełniejszy oddech. W szkole to samo, wiec zwolniłam sie po bagatela dwóch godzinach. Tata do mnie przyjechał i poszlam do lekarza. Dal tylko skierowanie na badania. Ot, zwykla morfologia, tsh, fsh, mocz, ekg. Mialam je robić w poniedzialek. W aptece zmierzylam sobie ciśnienie. O zgrozo, bylo koszmarnie niskie: 90/60. Nie dziwcie sie ze ostatnio ledwo sie utrzymywalam na nogach.
Przed 17 wracaliśmy samochodem do domu. Czulam sie coraz gorzej. Powoli nie moglam powiedzieć slowa, brakowalo mi tchu. Odlatywalam. No ale nic wiedzialam cicho po wiedzialam ze zaraz sie położę i odpocznę. Nagle... Serce jakby podskoczylo, zaczelam dysć. Ta razu zawrócili lamiąc przy tym wszystkie przepisy w ruchu drogowym. Otworzyl mi szybę. Krzyczalam żeby jechal szybciej, ze juz nie mogę. Cale cialo mi zdretwialo. Najpierw ręce, potem nogi, aż do pasa, potem tez plecy.
No i na pogotowiu się mna zajęli. Dali mi zastrzyki... Chyba na uspokojenie,ale mimo to cala dygotałam.Pobrali krew i trochę pomeczyli.
.....Wyniki wyszly źle. 'Ma pani zbyt malo tlenuw erytrocytach. Wskazane jest aby zostać w szpitalu'
No i jestem. Na oddziale same starsze osoby. Dziwnie sie tu czuje. Co najgorsze... Jedzenie jest tu na prawde dobre. Ale malo tego. Dużo przynosi mama. I kaze mi jesc. Wiem ze jestem chora i wypada sie odzywiac, ale ... Nie po to tu leżę żeby przytyć.
Nie wiem co mam robić. Tego jest za dużo. Zawsze sobie obiecuje ze nie dojem obiadu, ze częśc zostawię ale nic z tego. Pochlaniam. Potem gdy odnosze talerz i widzę zostawione na talerzu przez innych prawie cale danie...to jestem na siebie wściekła. Pi co ja tyle żre?!!!! A i tak przyjdzie mama i będzie mnie karmić zupka i mięskiem. Nie wiem co ja zrobie, jak tu przytyje !!
Blagam doradzcie mi cos. Nie wiem co mam myslec, jak sobie poradzic.
Wiem jedno, ze marnie widze swoje odchudzanie.
Beda mnie kontrolowac...
środa, 30 października 2013
Bez odpowiedzi.
Jeśli chodzi o Mamę... odebrała zdjęcie płuc z którego jednak niczego się nie dowiedziała. Zdjęcie trzeba skonsultować z lekarzem. Idzie prywatnie dziś wieczorem.
Dieta idzie mi świetnie. Nie podjadam. Nie jem słodyczy, ani innych nie potrzebnych rzeczy.
Tu jest mój bilans <- i krótki opis moich dzisiejszych poczynań.
Czuję się okropnie. Boli mnie głowa, jestem słaba, dziś nawet serce.
Poza tym jestem taka odizolowana. Mam wrażenie, że wszyscy widzą, że ostatnio dopadł mnie efekt jojo.
I jedni ze mnie drwią, inni czują gorzką litość, której nie chce.
W takich momentach, myślę sobie... dobra, teraz się odchudzam, jak schudnę to im szczeny opadną, a teraz zajmę się nauką. Jakoś muszę wynagrodzić sobie to, że w towarzystwie się nie odnajduję, więc otwieram książkę i mam ich wszystkich w ...d...
Przepraszam, że ostatnio moje posty są takie błędne, nie mam czasu ich weryfikować. Poza tym cały czas ktoś mi przeszkadza. Mama wchodzi do pokoju, siostra coś chce, i nie mogę skupić myśli. A przecież tym nikt nie może się dowiedzieć o moim blogu. Dobrze się czuję z tą tajemnicą :)
Tutaj rozliczam się z uczuciami... z sobą.
Może gdybym miała przyjaciół, to nie byłoby takiej potrzeby, bo o problemach opowiadałabym im.
Dziękuję Wam za wsparcie.
Róża
poniedziałek, 28 października 2013
Życie...
Bilanse zamieszczam na oddzielnym blogu. Klik
Nie wiem jak Wy ale ja czuję się okropnie. Mroczki przed oczami, nie mam siły na nic. Muszę iść do lekarza, dosyć tego.
Moja mama też czeka na wyniki.
W rodzinie po stronie mamy są choroby płuc. Jeden wujek umarł z powodu gruźlicy, teraz taka ciocia ma raka.
Mama kaszle od dawien dawna. Ale ostatnio czuła się coraz gorzej i poszła jeszcze raz do innego lekarza i do specjalisty.
Tak bardzo się boję !!! Ona też.
Nie mam czasu na więcej.
Całuję
Róża
Nie wiem jak Wy ale ja czuję się okropnie. Mroczki przed oczami, nie mam siły na nic. Muszę iść do lekarza, dosyć tego.
Moja mama też czeka na wyniki.
W rodzinie po stronie mamy są choroby płuc. Jeden wujek umarł z powodu gruźlicy, teraz taka ciocia ma raka.
Mama kaszle od dawien dawna. Ale ostatnio czuła się coraz gorzej i poszła jeszcze raz do innego lekarza i do specjalisty.
Tak bardzo się boję !!! Ona też.
Nie mam czasu na więcej.
Całuję
Róża
niedziela, 27 października 2013
Ah, te lody :)
Piękna pogoda !! Aż chce się wyjść z domu.
Moment________Mam tyle nauki !! Nowe sprawdziany, poprawki, korki, powtórki. Chodźbym całą Niedziele siedziała to nie zdążę. Szkoda... Umówiłam się dziś z moim kolegą (zresztą z partnerem na studniówkę jednocześnie) na jazdę rowerem po lesie. Miałam pokazać mu fajne trasy i trochę go zmęczyć. Obudził mnie sms. Przeprasza i jest mu przykro, ale utkwił w mieście xx, autobus ma późno. Chce żebym się nie gniewała, przełożymy to itd itd....
Hah. Trafił w sedno. Też bym pewnie dziś nie dała rady.
Wczoraj po rowerze wróciłam tak zmęczona... Miałam się uczyć - dotleniony mózg lepiej pracuje.
Lipa. Wzięłam książkę do biologii i oczy same mi się zamykały, nie rozumiałam co czytam.
Byłam na siebie zła. Nie wiedziałam czy napić się kawy i uczyć się czy iść spać. Moje ciało wybrało to drugie.
Dziś rano załatwiłam damskie kosmetyczne sprawy, poukładałam sobie w szafie, powycierałam kurze itp. Jakoś tak wzięło mnie na zabiegi i porządki. I właśnie skończyłam się uczyć chemii. Na balkonie :) Jest tak przyjemnie ! Powietrze pachnie, lekko gładzi po twarzy. Mieszkam na ostatnim piętrze i słyszę niesamowite dzwonienie liści, które odczepiają się od gałązki po to żeby spaść. Niesamowite dzwonienie :D

Mama przyniosła lody. Popłynęłam.
Zjadłam.
Chude Ja krzyczało: -Na prawdę chcesz do zjeść? A studniówka ? A bilans ? Kalorie !
A łakome odpowiadało: -Zamknij się ! I tak, chce to zjeść ! Uwielbiam lody, a studniówce się nic nie stanie. Zjem mniej obiadu. Siedź cicho i daj mi się nacieszyć letnim smakiem. Mmmmm pycha !
Też tak macie ? :)
O dziwo nie mam wyrzutów sumienia.
W lecie jadłam lody codziennie i chudłam w zabójczym tempie.... więc... :) Życiem też trzeba umieć się cieszyć. A poza tym czuję, że idzie mi coraz lepiej. Od kąd przyjęłam zasadę, żeby problem eliminować jeden po drugim, a nie wszystkie na raz, to widzę ogromny postęp ! Z tygodnia na tydzień jest coraz lepiej.
Jeśli chodzi oczywiście o moje zachowanie ( bo na wadzę na efekty to wiadomo, poczekam)
Jestem z siebie zadowolona. Ostatnio postanowiłam, żeby nie jeść kolecji, bo i tak jem późno obiad, kiedy wracam ze szkoły. Jest mi ona nie potrzebna. No i się udało - ale prawie.
Więc w tym tygodniu, aby było już idealnie nie pozwolę sobie na 'podgryzanie'. Bo nie jem kolacji, ale np. wezmę łyżkę truskawek zmrożonych, albo kęs kanapki od siostry.
Koniec ! :) Prościzna, uda się. Udało mi się tydzień temu, to teraz też.
Może jednak wyjdę na chwilę dziś. Trzeba nabrać sił na nadchodzący tydzień. Pobiegam... albo standardowo wyciągnę rower. Bo aż się chce !!
Więc do nauki. !
Trzymajcie się chudo !!!
Różyczka
sobota, 26 października 2013
Weekend ! :)
Heejka Motyle i Motylki. Mamy piękną Sobotę ! Nie zapomnijcie o odchudzaniu. Żadnych taryf ulgowych. Pamiętajcie: kontrola ! Kontrola ! Kontrola !
Szkoda byłoby zmarnować te dwa dni na jojo.... skoro można zrzucić dodatkowe kg.
Idę pojeździć rowerem po lesie. Będzie wycisk.
Całusy !!
piątek, 25 października 2013
Nie-podjadania dzień 1
Dzielnie się przygotowałam.
Odchudzanie nauczyło mnie tego, żeby nie zwracać uwagi na innych ludzi. Nieprzyzwyczajonych do tego, że ktoś może się wyróżniać. A coś, co jest inne - jest dla nich.... dziwne !!! No bo kto na szkolnym korytarzu wyjmuje z pudełeczka jajko i zaczyna je zabierać ! WTF ? Przecież można jeść kanapkę, drożdżówkę.... cokolwiek. Albo... po co ktoś przynosi ze sobą marchewki ? O Boże, królik ??
Chrzanie to ! Serio. Mam w nosie to, że patrzą się tak jakby widzieli słonia na autostradzie.
Wyciągam co mam, i robię to co powinnam.
HHmmm. Gdyby nie to, że gdy wróciłam ze szkoły czekały na mnie zrobione przez mamę placki racki z jabłkami... byłoby idealnie. Długo się na nie patrzyłam, przechodziłam obok nich. Wypiłam jedną herbatę, drugą. Potem zjadłam obiad. W końcu do mnie tak przemówiły !!! Wzięłam jednego do ręki. Obróciłam kilka razy szukając miejsca które dostarczy mi najlepszych wrażeń smakowych. Jest. Zamykam oczy i ciach ! Jest w ustach. Gryzę dokładnie. Smakuje. Nadstawiam rękę i wypluwam.
I w ten sposób "przechłonęłam" jednego placka. Nie wiem ile kalorii z tego zjadłam.... niby cały wyplułam.
Chociaż wcale nie czuję się z tym jakoś super. Wolałabym tego nie robić. Wiem że to nie normalne. Ale dla mnie... (albo dla mojego łakomstwa) to jest taki swoisty kompromis. Spróbuję, nacieszę się smakiem, ale nie zjem. Robię już to bardzo długo, jakiś rok.
Z tego co sobie nie zaplanowałam zjadłam jabłko i kanapkę z serem. Z bilans wyszło mi 700. Ale czuję że jestem na dobrej drodze. Że powoli wyzbywam się tego zniewolenia jedzeniem - ja chcę - ja jem. NIE !
Przecież to my decydujemy. I tego się trzymam.
Już raz przez to przechodziłam. Czuję tą samą energię co wtedy. Taki malutki strach przed pokusami ale głęboka wiara w sukces. Wszystko po to by później czuć euforię, wolność.... i kości <3
Zaczęłam prowadzić dziennik. Jak chcecie śledzić moje bilanse, zmianę wagi i wszystkie inne ważne rzeczy związane z odchudzaniem, to zapraszam. :))
Założyłam go wczoraj, dlatego jest jeszcze taki ubogi.
No a co do nazwy... Tak jakoś spontanicznie przyszło mi do głowy, że można wykorzystać wizję mojej przyjaciółki.
Odchudzanie nauczyło mnie tego, żeby nie zwracać uwagi na innych ludzi. Nieprzyzwyczajonych do tego, że ktoś może się wyróżniać. A coś, co jest inne - jest dla nich.... dziwne !!! No bo kto na szkolnym korytarzu wyjmuje z pudełeczka jajko i zaczyna je zabierać ! WTF ? Przecież można jeść kanapkę, drożdżówkę.... cokolwiek. Albo... po co ktoś przynosi ze sobą marchewki ? O Boże, królik ??
Chrzanie to ! Serio. Mam w nosie to, że patrzą się tak jakby widzieli słonia na autostradzie.
Wyciągam co mam, i robię to co powinnam.
HHmmm. Gdyby nie to, że gdy wróciłam ze szkoły czekały na mnie zrobione przez mamę placki racki z jabłkami... byłoby idealnie. Długo się na nie patrzyłam, przechodziłam obok nich. Wypiłam jedną herbatę, drugą. Potem zjadłam obiad. W końcu do mnie tak przemówiły !!! Wzięłam jednego do ręki. Obróciłam kilka razy szukając miejsca które dostarczy mi najlepszych wrażeń smakowych. Jest. Zamykam oczy i ciach ! Jest w ustach. Gryzę dokładnie. Smakuje. Nadstawiam rękę i wypluwam.
I w ten sposób "przechłonęłam" jednego placka. Nie wiem ile kalorii z tego zjadłam.... niby cały wyplułam.
Chociaż wcale nie czuję się z tym jakoś super. Wolałabym tego nie robić. Wiem że to nie normalne. Ale dla mnie... (albo dla mojego łakomstwa) to jest taki swoisty kompromis. Spróbuję, nacieszę się smakiem, ale nie zjem. Robię już to bardzo długo, jakiś rok.
Z tego co sobie nie zaplanowałam zjadłam jabłko i kanapkę z serem. Z bilans wyszło mi 700. Ale czuję że jestem na dobrej drodze. Że powoli wyzbywam się tego zniewolenia jedzeniem - ja chcę - ja jem. NIE !
Przecież to my decydujemy. I tego się trzymam.
Już raz przez to przechodziłam. Czuję tą samą energię co wtedy. Taki malutki strach przed pokusami ale głęboka wiara w sukces. Wszystko po to by później czuć euforię, wolność.... i kości <3
Zaczęłam prowadzić dziennik. Jak chcecie śledzić moje bilanse, zmianę wagi i wszystkie inne ważne rzeczy związane z odchudzaniem, to zapraszam. :))
Założyłam go wczoraj, dlatego jest jeszcze taki ubogi.
No a co do nazwy... Tak jakoś spontanicznie przyszło mi do głowy, że można wykorzystać wizję mojej przyjaciółki.
Trzymajcie się Kochane.
Róża :***
czwartek, 24 października 2013
Problemy rozwiązuje się jeden po drugim. A nie wszystkie na raz.
Koniec ze słodyczami ?? zaliczone ! :D
Tak pozbyłam się tego ! Czekolada nie istnieje.
Kolejny cel.
Koniec z podjadaniem! Braniem żarcia na szybko.Ładowaniem na szybko
Koniec.
Daje sobie 4 dni. We wtorek mam opisać swój sukces.
Nie ma że boli.
_________________________________
Tak pozbyłam się tego ! Czekolada nie istnieje.
Kolejny cel.
Koniec z podjadaniem! Braniem żarcia na szybko.Ładowaniem na szybko
Koniec.
Daje sobie 4 dni. We wtorek mam opisać swój sukces.
Nie ma że boli.
_________________________________
- bo nie jestem głodna
- nie lubię tego
- nie mam ochoty
- zjem później
- zjem jutro
- nie zjem wcale
- odchudzam się
- będę chuda
Noo i nadszedł ten czas...by schodzić niżej.
5 stów !
(napisałabym 6, ale w założeniu że wszysko się może zdarzyć... lepiej założyć 500, żeby wyszło 600 )
Cały czas pracuję nad sobą.
Bez sensu
Ja już nie mogę....
Budzik. Wstawaj. Niee, nie mam siły. W pokoju jest tak ciemno. W ogóle to jaki mamy dzień tygodnia. Wracam do łóżka. Koniec drzemki, powoli odzyskuję świadomość. Dobrze, więc jakie plany na dzisiaj ???
Aaa twarożek. Jestem taka głodna! Już chce śniadanie !! Wstaję
Tak jest. Nie jem kolacji i rano głód to jest jedyna rzecz która mnie ściąga z łóżka. Ale nie tak od razu idę do kuchni. Czuję się płaska. Jestem po miesiączce. Łapie swoje cielsko w dłoń i zamykam oczy... tak, jest go mniej. Wszystko chyba idzie zgodnie i prawidłowo. Biegnę do lusterka. Serio, jest lepiej (oczywiście w porównaniu z moim byłym wyglądem słonia) i jestem naprawdę obiektywna osobą. Jak wyglądam źle, to wiem, że tak wyglądam. A jak wyglądam super...(a jeszcze niedawno tak wyglądałam) to doceniam to i wykorzystuję :)
Ważenie.
??????????????????????????!!!
Dziewczyny. Moja dieta jest tylko lepsza. Od dłuższego czasu nie miałam napadu, nie jadłam słodyczy, nie podjadałam. Ćwiczę. Jestem po okresie.
Waga rośnie.
Więc Bóg zapłać za taki wysiłek
środa, 23 października 2013
Bezradność ???
No nie mogę , nie mogę!!
Dieta, ćwiczę, okresu dzień trzeci, waga rośnie i rośnie. Ja robię takie postępy, poradziłam sobie już ze słodyczami na dobre więc dietka na prawdę jest lekka i nie mam co do niej zarzutów.
A waga mnie do szału doprowadza. Na prawdę próbuję podejść do tego z dobrocią, bo głodować nie mogę bo nigdy mi ta pieprzona miesiączka nie wróci.
Co ja mam do jasne cholery robić. Wszyscy mówią że nic nie widać po mnie. Jaaasne.
Chociaż powiem Wam że ja tak obiektywnie rzecz biorąc...to też nie widzę tych 5 kilo tak dosłownie. Owszem jest więcej ciałka... ale nie 5 kilo. Jak ważyłam tyle to byłam gruba jak słoń.
Więc serio nie wiem co jest grane. Jestem zdezorientowana, zmartwiona, i nie wiem co mam robić żeby nie rozpierdolić sobie zdrowia. ...i mieć dzieci..... kiedyś
I być chudą.
Rose..
Dieta, ćwiczę, okresu dzień trzeci, waga rośnie i rośnie. Ja robię takie postępy, poradziłam sobie już ze słodyczami na dobre więc dietka na prawdę jest lekka i nie mam co do niej zarzutów.
A waga mnie do szału doprowadza. Na prawdę próbuję podejść do tego z dobrocią, bo głodować nie mogę bo nigdy mi ta pieprzona miesiączka nie wróci.
Co ja mam do jasne cholery robić. Wszyscy mówią że nic nie widać po mnie. Jaaasne.
Chociaż powiem Wam że ja tak obiektywnie rzecz biorąc...to też nie widzę tych 5 kilo tak dosłownie. Owszem jest więcej ciałka... ale nie 5 kilo. Jak ważyłam tyle to byłam gruba jak słoń.
Więc serio nie wiem co jest grane. Jestem zdezorientowana, zmartwiona, i nie wiem co mam robić żeby nie rozpierdolić sobie zdrowia. ...i mieć dzieci..... kiedyś
I być chudą.
Rose..
wtorek, 22 października 2013
Czarna Barbie ?
Dziewczyny. Przede mną stoi owsianka przygotowana jeszcze wczoraj wieczorem. Płatki owsiane zalane najpierw wrzątkiem, pokrojone 3 śliwki kalifornijskie i trochę ciapy rozmrożonych truskawek. Pycha ! Miało to być do szkoły ale wróciłam wcześniej, bo okres.... ;/ Boli mnie brzuch.

Dzisiaj moja przyjaciółka nazwała mnie: Czarna Barbie.
Hmmm... powiedziała to bardzo spontanicznie. miałam na sobie jasnoróżową sportową bluzę, jasne dżinsy i włosy zebrane w gładkiego francanuza. Makijaż leeeekki, tyle co do szkoły: gładka buzia, rzęsy.Wszystko prosto i estetycznie.
Haah. No fakt, blondyną nie jestem. Mam ciemne włosy. Ale Czarna Barbie ???
Najpierw się zdziwiłam. Jaaa ? Barbie ?
...
Ale po chwili coś mi zaświtało.
To super ! Mogę być Barbie. Świetny pomysł ! Wyściskałyśmy sie z przyjaciółką.
Barbie
Barbie... jest idealna.
-ma wspaniałą figurę
-jest pewna siebie
-na pewno nie skusi się na babeczki albo hamburgery, w życiu !
-ma idealny makijaż, paznokcie, gładkie dłonie
-zawsze jest na czas, do wszystkiego jest przygotowana
-jest miła, serdeczna, potrafi zjednoczyć sobie ludzi
-uśmiechnięta
Jak byłam mała, to czytałam miesięcznik 'Barbie' :D i taki portret postaci z tych komiksów utkwił mi w głowie.
Taak, taką Barbie chce być ! Dokładną, konsekwentną, pewną siebie, idealną !!
Reasumując... skojarzenie mojego dzisiejszego wyglądu z Barbie, odebrałam jak najbardziej pozytywnie. Dało mi tą nową motywację, i sposób myślenia. I nasuwa nową powód, dla którego nie sięgnąć po czekoladki które są w lodówce.
Nie jem ich, jetem Barbie, a ona jest idealna !
Może to śmieszne... Ale... czemu by nie skorzystać ? Ma to jakiś sens.
ps. Chciałam jeszcze tylko wspomnieć... że nie bierzemy pod uwagę powszechnie panującego stereotypu plastikowej Barbie, tandeciary, solary i dziewczyn z tapetą zamiast twarzy wyglądających jak... (wiemy kto)
Nie nie, to nie to, absolutnie.
Dzisiaj moja przyjaciółka nazwała mnie: Czarna Barbie.
Hmmm... powiedziała to bardzo spontanicznie. miałam na sobie jasnoróżową sportową bluzę, jasne dżinsy i włosy zebrane w gładkiego francanuza. Makijaż leeeekki, tyle co do szkoły: gładka buzia, rzęsy.Wszystko prosto i estetycznie.
Haah. No fakt, blondyną nie jestem. Mam ciemne włosy. Ale Czarna Barbie ???
Najpierw się zdziwiłam. Jaaa ? Barbie ?
...
Ale po chwili coś mi zaświtało.
To super ! Mogę być Barbie. Świetny pomysł ! Wyściskałyśmy sie z przyjaciółką.

Barbie
Barbie... jest idealna.
-ma wspaniałą figurę
-jest pewna siebie
-na pewno nie skusi się na babeczki albo hamburgery, w życiu !
-ma idealny makijaż, paznokcie, gładkie dłonie
-zawsze jest na czas, do wszystkiego jest przygotowana
-jest miła, serdeczna, potrafi zjednoczyć sobie ludzi
-uśmiechnięta
Jak byłam mała, to czytałam miesięcznik 'Barbie' :D i taki portret postaci z tych komiksów utkwił mi w głowie.
Reasumując... skojarzenie mojego dzisiejszego wyglądu z Barbie, odebrałam jak najbardziej pozytywnie. Dało mi tą nową motywację, i sposób myślenia. I nasuwa nową powód, dla którego nie sięgnąć po czekoladki które są w lodówce.
Nie jem ich, jetem Barbie, a ona jest idealna !
Może to śmieszne... Ale... czemu by nie skorzystać ? Ma to jakiś sens.
ps. Chciałam jeszcze tylko wspomnieć... że nie bierzemy pod uwagę powszechnie panującego stereotypu plastikowej Barbie, tandeciary, solary i dziewczyn z tapetą zamiast twarzy wyglądających jak... (wiemy kto)
Nie nie, to nie to, absolutnie.
poniedziałek, 21 października 2013
Dalej
Jem na razie do 1000. Jestem strasznie słaba przez te hormony. Miesiączki dostałam dzisiaj. Czułam się potwornie, myślałam że zejdę. Nie dałam rady wysiedzieć w szkole. Wróciłam do domu, ale już myślałam że nie dojadę. (rowerem dojeżdżam )
No a... mimo trzymania diety, nie jedzenia wieczorami... oczywiście waga zamiast spadać rosła. Nawet nie chciałam patrzeć na te liczby.
No ale ... teraz powinno być tylko lepiej. Woda ze mnie zejdzie, wszystko pluśnie.
Tylko mam trzymać diete !
Oh dla mnie prowadzenie bloga to taka trochę samo-mobilizacja.
więc
NIE PRZESTAWAJ
TRZYMAJ DIETĘ
NIE DAJ SIĘ ! :)
...bo nic nie smakuje tak cudownie... jak uczucie, że chudnę ..
Jestem strasznie zmęczona. Tym wszystkim. Szkołą, problemami, sytuacją w domu. Dużo stresu. Żeby się w ogóle odchudzać musze się ciągle napędzać na nowo. Dostarczać kolejne bodźce. Inaczej tracę wiarę i sens tego wszystkiego.
Żeby tylko ta siła napędowa się nie wyczerpywała.
I żebym miała czas aby ją ładować....
trzymajcie się
Róża
ps. Naszła mnie taka refleksja... dlaczego ja ciągle narzekam ? ... odpowiedź: no bo przecież wszystko jest do dupy.
Ale nie znajdę szczęścia ot tak. Musze sama wyciągnąć po nie łapę. Coś zmienić w sobie, aby ta moja zdesperowana głowa zaczęła je chwytać jak motyle na wiosnę. Przypomniał mi się mój pierwszy post:
Więc:
co dziś było takiego wspaniałego... hhhmm
-przez to że tak źle się czułam, mogłam przynajmniej poleżeć w łóżeczku i napić się herbatki....dziękuję
-mam okres. Tak długo wyczekiwany. Może wszystko wreszcie wróci do normy... :) może jestem zdrowa. Dziękuję za tą nadzieje
-jesień jest taka piękna, dziękuję za nią
...nie umiem wymyśleć więcej.
Ale i tak już mi lepiej. Trzymajcie się :)
No a... mimo trzymania diety, nie jedzenia wieczorami... oczywiście waga zamiast spadać rosła. Nawet nie chciałam patrzeć na te liczby.
No ale ... teraz powinno być tylko lepiej. Woda ze mnie zejdzie, wszystko pluśnie.
Tylko mam trzymać diete !
Oh dla mnie prowadzenie bloga to taka trochę samo-mobilizacja.
więc
NIE PRZESTAWAJ
![]() |
| to zdjęcie jest strasznie ciekawe ... |
TRZYMAJ DIETĘ
NIE DAJ SIĘ ! :)
...bo nic nie smakuje tak cudownie... jak uczucie, że chudnę ..
Jestem strasznie zmęczona. Tym wszystkim. Szkołą, problemami, sytuacją w domu. Dużo stresu. Żeby się w ogóle odchudzać musze się ciągle napędzać na nowo. Dostarczać kolejne bodźce. Inaczej tracę wiarę i sens tego wszystkiego.
Żeby tylko ta siła napędowa się nie wyczerpywała.
I żebym miała czas aby ją ładować....
trzymajcie się
Róża
ps. Naszła mnie taka refleksja... dlaczego ja ciągle narzekam ? ... odpowiedź: no bo przecież wszystko jest do dupy.
Ale nie znajdę szczęścia ot tak. Musze sama wyciągnąć po nie łapę. Coś zmienić w sobie, aby ta moja zdesperowana głowa zaczęła je chwytać jak motyle na wiosnę. Przypomniał mi się mój pierwszy post:
Więc:
co dziś było takiego wspaniałego... hhhmm
-przez to że tak źle się czułam, mogłam przynajmniej poleżeć w łóżeczku i napić się herbatki....dziękuję
-mam okres. Tak długo wyczekiwany. Może wszystko wreszcie wróci do normy... :) może jestem zdrowa. Dziękuję za tą nadzieje
-jesień jest taka piękna, dziękuję za nią
...nie umiem wymyśleć więcej.
Ale i tak już mi lepiej. Trzymajcie się :)
piątek, 18 października 2013
Tydzień prawie idealny
Po pierwsze: Zdałam dziś egzamin !! Wreszcie ... (dla przypomnienia był to mój czwarty... albo i nawet piąty raz... już straciłam rachubę)
Bezbłędnie.
Dojechaliśmy już do ośrodka, wyłączyłam samochód
-Nie mam żadnej podstawy prawnej, żeby pani tego egzaminu...
(o cholera, pewnie znowu ma jakiegoś haka, kurwa nie zdałam ! )
-... nie zaliczyć
...jeździ pani idealnie, niestety nie mam się do czego przyczepić.
- <euforia>
Po drugie
Ogarnęłam się w końcu i jeśli chodzi o dietę to było na prawdę nieźle. Planowałam sobie posiłki, wiedziałam dokładnie co zjem na śniadanie, co wziąć do szkoły itd, i trzymałam się tego. Starałam się nie przekraczać tysiaka. Bardzo mi pomogło przemyślanie sobie moich błędów i tego jak je rozwiązać. Będę dopisywać je stale żeby mieć sposób na wszystko. Ja uważam, że motylkowa lista porad jest bez sensu. Przynajmniej dla mnie. Kto by to pamiętał ?? Tu mam przynajmniej przepis na każdą sytuację. Robię według tych zasad i działa. ! Nic mnie nie zaskoczy. Na weekendzie dopiszę parę.
Dla czego PRAWIE ??
Samopoczcie. Umierałam. Brałam hormony. Dziewczyny mi radziły żebym skonsultowała z lekarzem. Oczywiście, dziękuję że się troszczycie (nasunęła mi się refleksja: jakie to fajne że na necie można przynajmniej tak sobie pomagać. Blog to świetna sprawa ). Ale ja chyba w ogóle powinnam zmień ginekologa. Parę lat temu przepisała mi taaaaką daaawkę. Jejku, to było okropne. Przytyłam po nich 10 kilo
Dla tego teraz od roku się odchudzam
Mówiłam, że nie chce hormonów, dużo schudłam i chce inny sposób leczenia.
Nie chciała ze mną rozmawiać, zapewniając rzekomo, że po nich (tych które łykam teraz) nie przytyję.
Gówno
od września + 5 kilo.
Szok.
Nie chce mi się wierzyć. Okropnie się czuję. Zresztą już pisałam o tym tutaj
Dlatego też nawet jak trzymam dietę to nie ma żadnych efektów !!!
Mogę nawet budzić się rano z tym wspaniałym głodem zwycięstwa ! Zadowolona staję na wagę i kurwa nic! A czasami nawet z dnia na dzień jest coraz więcej.
Tabletki lądują w kiblu a ja zaczynam nowe życie !
Róża !
środa, 16 października 2013
Mnóstwo utrudnień
OOj ciężki czas. Dużo szkoły, zajęć, mało czasu i snu. Jestem wykończona. Chce zrobić wszystko co najważniejsze. Późno wracam do domu, chwila odpoczynku. Zaczynam się uczyć koło 9 wieczorem. Rano jakoś wstaje, kawa mnie budzi.... a potem jestem flakiem.
I tak się kręci.
Kolejny cykl. Znów biorę hormony. Ale, o ile w tamtym miesiącu było to mało-objawowe, tak w tym ledwo wytrzymuję. Łykam na noc. Nie mogę spać. Serce mi wali, jakby oszalało, przez to mi skacze ciśnienie, łeb boli. Do tego przeszywają mnie ohydne dreszcze.A jak już zasnę.... żadna to ucieczka bo cały ten koszmar mi się śni.
W ciągu dnia chodzę przytłumiona. Ciągle się chwieję. Nie wiem czy to jakieś omdlenia, czy co to jest.... ale nie moogę złapać równowagi. Ma sa kra.
Na religii na modlitwie nie mogłam ustać. Trzymałam się krzesła przede mną.
Dieta... idzie sobie w miarę. Chyba zrezygnuję z kolacji... bo i tak jem bardzo późno obiad... a potem wieczorem już kontrola jest baaaardzo baaardzo niska, kiedy jest się zmęczonym.
I tak się kręci.
Kolejny cykl. Znów biorę hormony. Ale, o ile w tamtym miesiącu było to mało-objawowe, tak w tym ledwo wytrzymuję. Łykam na noc. Nie mogę spać. Serce mi wali, jakby oszalało, przez to mi skacze ciśnienie, łeb boli. Do tego przeszywają mnie ohydne dreszcze.A jak już zasnę.... żadna to ucieczka bo cały ten koszmar mi się śni.
W ciągu dnia chodzę przytłumiona. Ciągle się chwieję. Nie wiem czy to jakieś omdlenia, czy co to jest.... ale nie moogę złapać równowagi. Ma sa kra.
Na religii na modlitwie nie mogłam ustać. Trzymałam się krzesła przede mną.
Dieta... idzie sobie w miarę. Chyba zrezygnuję z kolacji... bo i tak jem bardzo późno obiad... a potem wieczorem już kontrola jest baaaardzo baaardzo niska, kiedy jest się zmęczonym.
- wasa, szynka, plaster pomidora /x2
- 2 małe jabłka
- jajecznica na wodzie
- jogurt naturalny + płatki zbożowe
- kromka z dżemem, jogurt
Co daje... według moich obliczeń jakieś 900
Jest nieźle... bo moim celem jest schodzić niiiżej i niiiżej :)Potem zostać długo na 500. (oh piękne to były czasy, kiedy tyle jadłam)
Buźka,
Róża
![]() |
| Oooh Chanel Iman. Kocham jej figurę ! Mój ideał. |
I wont eat !!!
sobota, 12 października 2013
Z moich planów została jeszcze tylko nauka.
Na rowerze spaliłam mnóstwo kalorii. Byłam razem z tatą. Jeździliśmy po świetnych trasach w lesie. Dał mi w kość. 20 km. Po wertepach, górkach, korzeniach ! To jest to!
Chyba mnie zaraził pasją. Mój tato bardzo interesuje się kolarstwem, jeździ na różne maratony, zawody. :)
W domu pełno sprzętu. SAM ZŁOŻYŁ SOBIE ROWER ! SAM ! Od zera. Od śrubki aż po światła. Wszystko kupował oddzielnie. Ma specjalne buty, które doczepiają się to pedałów, to wszystko zwiększa prędkość. I wieeeele innych gadżetów.
A, że, jak mówił, 'marzy jeździć z nami' (zn. z rodzinką) to złożył jeszcze jeden. Damski !! :D
Na początku ... nie robiło to na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Ot, taki tam rower, już sie przyzwyczaiłam do swojego grata.
Dziś miałam pierwszą jazdę i jestem zaaachwycona ! Zupełnie inna kultura (że tak to nazwę) jazdy. Idzie jak masełko, niesamowicie lekko i płynnie! Jutro też jedziemy !!
Jesienią las pięknie wygląda ! Ah, można się pozachwycać. Na prawdę polecam.
Szukałam dzisiaj różnych motylkowych blogów i natknęłam się na fajną stronę. Spis blogów, dużo porad, motywacji. Można powiedzieć że wszystko to czego potrzebuje motylek na jednej stronie.
Wpisałam się tam. Obrazek poniżej. Mam nadzieje że nie długo mój blog okaże się na liście.
Na rowerze spaliłam mnóstwo kalorii. Byłam razem z tatą. Jeździliśmy po świetnych trasach w lesie. Dał mi w kość. 20 km. Po wertepach, górkach, korzeniach ! To jest to!
Chyba mnie zaraził pasją. Mój tato bardzo interesuje się kolarstwem, jeździ na różne maratony, zawody. :)
W domu pełno sprzętu. SAM ZŁOŻYŁ SOBIE ROWER ! SAM ! Od zera. Od śrubki aż po światła. Wszystko kupował oddzielnie. Ma specjalne buty, które doczepiają się to pedałów, to wszystko zwiększa prędkość. I wieeeele innych gadżetów.
A, że, jak mówił, 'marzy jeździć z nami' (zn. z rodzinką) to złożył jeszcze jeden. Damski !! :D
Na początku ... nie robiło to na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Ot, taki tam rower, już sie przyzwyczaiłam do swojego grata.
Dziś miałam pierwszą jazdę i jestem zaaachwycona ! Zupełnie inna kultura (że tak to nazwę) jazdy. Idzie jak masełko, niesamowicie lekko i płynnie! Jutro też jedziemy !!
Jesienią las pięknie wygląda ! Ah, można się pozachwycać. Na prawdę polecam.
Szukałam dzisiaj różnych motylkowych blogów i natknęłam się na fajną stronę. Spis blogów, dużo porad, motywacji. Można powiedzieć że wszystko to czego potrzebuje motylek na jednej stronie.
Wpisałam się tam. Obrazek poniżej. Mam nadzieje że nie długo mój blog okaże się na liście.
01. Dzień dobry motylki !
Jestem już po śniadanku. Odespałam ciężki tydzień. Jaka musiałam być zmęczona, skoro tak długo spałam. Najwidoczniej organizm tyle potrzebował. Bo byłam szczególnie wykończona.
A człowiek wyspany to człowiek szczęśliwszy
i mniej głodny !!
Ten dzień ma być udany!
Plan na dziś.
Pozdrawiam Was motylki i życzę miłego dniaaa !!!
Różyczka
A człowiek wyspany to człowiek szczęśliwszy
i mniej głodny !!
Ten dzień ma być udany!
Plan na dziś.
- teraz pomyję po śniadaniu
- idę na rower do lasu
- pomagam mamie sprzątać w domu
- uczę się
Pozdrawiam Was motylki i życzę miłego dniaaa !!!
Różyczka
czwartek, 10 października 2013
Nicość
Płaczę
Łzy leją się rzewnie
Nic nie ma sensu, bo jestem beznadziejna. Moja obsesja mnie wykańcza. Nie radzę sobie z niczym, nie radzę sobie ze sobą. Dlaczego, co się ze mną dzieje ? Rozumiecie coś z tego ??
Dziś byłam na trzecim dniu diety norweskiej.
Napad.
Już nie wiem jak ja mam funkcjonować. Wstaję rano, i od razu zapieprz w szkole, daj z siebie wszystko.
Jasne, zabieram to dietetyczne żarcie. nawet nie mało.
I tak jestem głodna!! Ba ! Buuuurczy w brzuchu, głowa boli, nie mam siły myśleć.
A tak nie chudnę.
No, to próbuję inaczej.
Biorę więcej sytego jedzenia. Serio, jajka, mięso, kupuje syte sałatki.
I dupa. Bo, nie wiem czy to znacie (ale myślę że każda miała z tym do czynienia) jak się już zaczyna to trudno skończyć. Policzę sobie, że mam mieć taki i taki bilans. Liczę kanapkę ze sklepkiku. Wychodzi mi że na kolację już zostaję tylko np jogurt.
Ale nie ! Bach !
Bo ja muszę zobaczyć że są ciasteczka bel vita i je biorę !! Whyy ?
A juuż wiem. U siebie w szkole w sklepiku mam za darmo do 5 zł. (taki tam przywilej, nieważne)
No i mówię do Pani:
-1,5 litra wody poproszę :)
-Proszę. Ale oh, może weźmiesz sobie coś jeszcze, może kanapkę, zobacz są drożdżówki. To może twoje ciasteczka.
-....yyy no to wezmę te ciasteczka.o
Dzisiaj to miałam napad totalny. Zjadłam okroopnie dużo.
Czuję się porażką.
Nie tylko za dzisiaj.
Za cały wrzesień i do teraz.
Obrosłam w piórka.
Co wydawało mi się że jak jestem laska, to już wszystko mi wolno?? Góówno, trzeba było sie pilnowac tak samo jak podczas odchudzania. Nie przestawać.
Chciałabym mieć jak najszybciej okację żeby nie popełnić tego błędu. Błagam ! Chociaż 2 kilo niech zejdzie ! Potem już te trzy jakoś pociągnę. Ale proszę !
NIGDY WIĘCEJ NIE POPEŁNIĘ TEGO BŁĘDU !!!
ratujcie mnie
but I can't do that.... even I want
Łzy leją się rzewnie
Nic nie ma sensu, bo jestem beznadziejna. Moja obsesja mnie wykańcza. Nie radzę sobie z niczym, nie radzę sobie ze sobą. Dlaczego, co się ze mną dzieje ? Rozumiecie coś z tego ??
Dziś byłam na trzecim dniu diety norweskiej.
Napad.
Już nie wiem jak ja mam funkcjonować. Wstaję rano, i od razu zapieprz w szkole, daj z siebie wszystko.
Jasne, zabieram to dietetyczne żarcie. nawet nie mało.
I tak jestem głodna!! Ba ! Buuuurczy w brzuchu, głowa boli, nie mam siły myśleć.
A tak nie chudnę.
No, to próbuję inaczej.
Biorę więcej sytego jedzenia. Serio, jajka, mięso, kupuje syte sałatki.
I dupa. Bo, nie wiem czy to znacie (ale myślę że każda miała z tym do czynienia) jak się już zaczyna to trudno skończyć. Policzę sobie, że mam mieć taki i taki bilans. Liczę kanapkę ze sklepkiku. Wychodzi mi że na kolację już zostaję tylko np jogurt.
Ale nie ! Bach !
Bo ja muszę zobaczyć że są ciasteczka bel vita i je biorę !! Whyy ?
A juuż wiem. U siebie w szkole w sklepiku mam za darmo do 5 zł. (taki tam przywilej, nieważne)
No i mówię do Pani:
-1,5 litra wody poproszę :)
-Proszę. Ale oh, może weźmiesz sobie coś jeszcze, może kanapkę, zobacz są drożdżówki. To może twoje ciasteczka.
-....yyy no to wezmę te ciasteczka.o
Dzisiaj to miałam napad totalny. Zjadłam okroopnie dużo.
Czuję się porażką.
Nie tylko za dzisiaj.
Za cały wrzesień i do teraz.
Obrosłam w piórka.
Co wydawało mi się że jak jestem laska, to już wszystko mi wolno?? Góówno, trzeba było sie pilnowac tak samo jak podczas odchudzania. Nie przestawać.
Chciałabym mieć jak najszybciej okację żeby nie popełnić tego błędu. Błagam ! Chociaż 2 kilo niech zejdzie ! Potem już te trzy jakoś pociągnę. Ale proszę !
NIGDY WIĘCEJ NIE POPEŁNIĘ TEGO BŁĘDU !!!
ratujcie mnie
but I can't do that.... even I want
Subskrybuj:
Posty (Atom)










.jpg)






