Liczba wyświetleń:

piątek, 30 sierpnia 2013

Co teraz będzie moją ;marchewką; !! ??


 I sięgam po coś, z taką obojętnością, potem strachem, złością aż do wyrzutów sumienia i przekonania, że jestem świnią.  Ile można sobie kłaść do głowy ? że mi nie wolno wpierdalać co popadnie !


Dociera do mnie w czym jest problem.


Dlaczego udało mi się schudnąć dopiero w tym roku ? Przecież próbowałam baardzo długo, całe gimnazjum, I klasa liceum... wszystko kręciło się wokół odchudzania.

Musiał pojawić się X żeby mi się udało. Poznaliśmy się na wakacjach. Wtedy jeszcze miał dziewczynę. Bardzo dobrze się doGadywaliśmy, mogłam z nim rozmawiać o wszystkim. Dosłownie: od historii w klubach (to głównie on mi opowiadał, bo ja wtedy byłam jeszcze jakaś mało imprezowa), gotowanie, przez nawet malowanie paznokci aż po związki. Pod koniec wakacji zaczęło mu się nie układać z dziewczyną, zerwali.

I pod koniec sierpnia zaczęło iskrzyć między nami. Chociaż ja się, broniłam, za wszelką cenę nie chciałam dopuścić do siebie uczucia, bo wiedziałam, że ja tu zostanę a on... wróci do siebie. Nie mieszka w moim mieście, ma tutaj tylko ojca, jego rodzice się rozwiedli a X mieszka z matką i ojczymem 300 km stąd. 


Dopiero w październiku dotarło do mnie, że tak mocno za nim tęsknię !! Ciągle o nim myślę, wyobrażam sobie co by było, albo co by zrobił gdyby teraz ze mną był ! Jam bardzo żałowałam że 'wtedy' ... nie pocałowaliśmy się, były momenty że było naprawdę blisko, tylko ja obiecałam sobie, że się w nim nie zakocham !  I potem żyłam jak w obłędzie.

Ale czy właśnie nie trzeba wpaść w obłęd, żeby schudnąć ?
Dostałam jakiejś schizy ! Wydawało mi się, że jak schudnę, i X mnie zobaczy taką piękną: to wszystko się ułoży, nie ma innej możliwości, będziemy razem ! Gdy chodziłam wieczorami biegać i nie miałam siły, to pytałam się samej siebie: zależy ci na nim ? to biegnij !! Gdyby tam stał... też byś się zatrzymała ???
Nie 
Gdy ktoś mnie częstował ciastkiem,  nie pewnie odpowiadałam, że dziękuję. 
-Ale dlaczego, spróbuj, jest pyszne ! :D
-...(bo X...myślałam sobie, i już wiedzia
Bo nie jestem głodna ! -odpowiadałam już zdecydowanie.

Na tych wakacjach w końcu przyznaliśmy się do uczucia. Jednak sprawa klapła. Doszliśmy do wniosku że to i tak nie ma sensu ! Jesteśmy za daleko, mamy maturę itd... On mówił że może po liceum, gdy dostane się na studia do jego miasta <3 


Ale teraz jakoś straciłam w to wiarę. On po tej rozmowie też się dziwnie zachowuje. Najpierw mnie do siebie zaprasza, potem się nie odzywa. Potem znowu wylewnie przeprasza. A ja chyba też powinnam otworzyć oczy na chłopaków którzy są wokół mnie.

Odkąd schudłam zainteresowanie naprawdę wzrosło :D Czyli... mogę się podobać tak jak wyglądam.

I dlatego mam taką małą motywację ! Dla siebie to tak jakoś nie potrafię ! 'bo i tak jestem beznadziejna' itd... Jestem słaba, muszę to przyznać. Szukam nowej siły !

Nie wiem może studniówka ? Ale nie jestem tez typem laski, która się lansi,(nienawidzę tego, grrr) wcale nie muszę być na tym balu najpiękniejsza, ohoho. Z politowaniem patrzę na panny, które zadzierają nosa. Jeżeli nie znajdę czegoś, kogoś, kto naprawdę do mnie przemawia, to marnie to wszystko widzę !

Dziewczyny ja chcę JUŻ BYĆ CHUDA I PIĘKNA !!!!!


Proszę doradźcie mi, już nie wiem co robić. Wiem tylko co powinnam, ale w całym tym problemie tracę kontrolę i pocieszam się waniliowym lodem ! 

Calories won't make me happy !
Perfect body will !!

Rozpisałam się.
Wasza Różyczka :*

wtorek, 27 sierpnia 2013

Therm line, morwa, wszędzie tabsy...

Robiłam sobie porządki w szafkach, niedługo znowu szkoła, chciałam co nieco odświeżyć. Co nieco ? Czyli malowanie okien, pranie firanek, nowa pościel, jakieś przemeblowanie... Pokój wygląda pięknie. Żeby tylko moja młodsza siostra (12) zechciała jeszcze utrzymywać większy porządek to byłoby super.

Ale... ile ja znalazłam pamiątek po odchudzaniu. Cała sterta listków po therm line forte. W szafie pod biurkiem. Kilka znalazłam w torebkach. Były też w teczkach... i nawet jedną znalazłam w zeszycie ! Chowałam je dosłownie wszędzie gdzie się dało. Pudełko po morwie białej miałam wśród biżuterii.
Dziewczyny, ile ja się tego nałykałam... :(    Średnio się z tym czuję. Zaśmieciłam swój organizm. 'Dieta' swoją drogą... ale ja tak uparcie wierzyłam w ich działanie. I skoro zaczęłam to może powiem coś o nich.
Them ? działa krótko terminowo. Pierwszy miesiąc leci, potem waga staje mimo diety i ćwiczeń. Ale power jest niesamowity. Byłam taka dyspozycyjna ! Miałam niesamowitą energię. I wiecie jaki koszmar przeżywałam jak skończyłam je brać ? Bóle głowy, senność, ospałość. Jakby ktoś ze mnie spuścił powietrze: pffffssss.... i dalej funkcjonowałam jaki tak flak, w którym jeszcze troszke powietrza jest, ale już się do niczego nie nadaje. Wypadałoby go tylko docisnąć i wyrzucić.
 Pisało na ulotce, że środek raczej kiepski dla skłonnych do depresji. Jak widać... pewnie się do takich zaliczam. Miałam okropną deprechę, nie mogłam się uczyć, ledwo chodziłam do szkoły. Chociaż nie było konkretnego powodu. Nagle wszystko przestało mnie cieszyć. Mama widziała, że coś się dzieje, próbowała ze mną rozmawiać, a ja nie wiedziałam co mam jej powiedzieć. Do chodziło do kłótni, mama zaczęła insynuować że pewnie mam jakieś tajemnice o których nie chce mówić. 
Po dwóch miesiącach się polepszyło.
A jeśli chodzi o morwę... jest to środek często stosowany przez cukrzyków. Morwa obniża poziom glukozy we kwri, bądź go reguluje. Ja - jako biol chem, od razu wyhaczyłam na czym polega proces :DDD. 
Ale trzeba ich dużo brać, ja często przekraczałam dzienną dawkę.

Tak czy siak <ściana> efekty na wadze : minimalne. Niestety. I dlatego właśnie boli mnie to że tyle się tego ołykałam ! Ale tłumaczyłam sobie: że przecież skoro sie odchudzam to mogę robić głupie rzeczy. 
Poteeem dłuugo szukałam skuteczniejszych. Takich wiecie; miesiąc i dyszka mniej. Przecież rekomendują takie w necie. Meridia- teraz na receptę. Koleżanka mojej ciotki brała, ale była rzeczywiście troszkę grubsza. ____________Spadło z niej aż byłam w szoku ! Więc da się ? Da się !

Może ja mam jeszcze w sobie na tyle rozsądku żeby nie kupować z internetu. A z drugiej, na tyle głupoty żeby w o gole wpaść na taki pomysł ! Nie wykluczone też, że ja: jestem głupia ! i do tego tchórz ze mnie bo się boję się ten pomysł zrealizować....

eeh może dobrze, że jest jak jest...nie wnikam, nie jestem filozofem, psychologiem ani ....itd.

WSZYSTKO BYLE BY SCHUDNĄĆ !!! W WĄSKICH GRANICACH ROZSĄDKU.


Jak macie jakieś doświadczenia z tabletkami to podzielcie się. Ah, wspomnę, że przeczyszczacze też już brałam. Ale potem było ciężka odzyskać naturalny stan. Jeszcze nie jest tak, jak powinno być.
Buziaczek ! :*
Róża





Głodna !

Wczoraj dałam radę, nie zjadłam nic od obiadu, tak jak postanowiłam.

Ale zjadłam za to syte śniadanie dzisiaj ;///////// ! JAK MOGŁAM ???

Wściekła poszłam na jadę, żeby poćwiczyć przed egzaminem. Po drodze ochrzaniałam siebie za brak kontroli i obiecałam że od TERAZ robię głodówkę przez dwa dni. OJJJ byłam mocno zdeterminowana. 
No i co z tych planów ? grrrr mama kazała mi zjeść obiad, który zresztą był bardzo, jak na złość pyszny !
Zjadłam fileta (niestety był z panierką, na bazie jajka i kefiru) trochę mizeri, ziemniaki zostawiłam.

Ale najgorsze jest to, że ciągle chodzę głodna, coś bym przekąsiła, chodzi za mną słodkie ! Denerwuje mnie to okropnie, chce się z tego jak najszybciej wyzwolić. ...eeeh czuję że mój czas się marnuję. Waga mi podskoczyła o pół kilo !! Dziewczyny.... brak mi sił ;((





poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Euforia ! kłębek nerwów. i rodzice...

Zdałam teorię !!

Za pierwszym razem ;)

AAaaahahahahahaahaaaaaaaaaaa!    :)))))))))



Mam już za sobą czytanie kodeksu drogowego, przerabianie pytań i analizowanie skrzyżowań. Uf. 
Nie chciałabym jeszcze raz poświęcać na to czasu, płacić i stresować. Udało się !!

Ze tego stresu, na śniadanie rano skusiłam się na szarlotkę mojej babci. Pomyślałam że przyda mi się trochę glukozy, mózg też musi jakoś pracować. A na wakacjach ... to wiecie jak to jest ;)

Mogłam też trochę mniej zjeść na obiad.... ale cóż. Zapędziłam się rozmawiając z rodzinką o całym dzisiejszym wydarzeniu. Przynajmniej wiem nad czym muszę popracować. 
Moim problemem jest ... zapominanie o kontroli przy dużej dawce emocji. Najczęściej z radości. Jestem taka szczęśliwa, że zwyczajnie zapominam o tym, że się ostro odchudzam i zazwyczaj zjadam więcej. 
Ale... po to znajdujemy w sobie słabe punkty, żeby zamieniać ja na mocne, najmocniejsze. A ja: wierzę w potęgę kontroli :)
Chyba, panowanie nad sobą w trakcie emocjonujących momentów będę musiała wpleść gdzieś do moich przykazań i motywacji, które widzicie po prawej stronie.

Ostatnio jestem kłębkiem nerwów. Nie wiem co się dzieję. Czasami nie chce mi się żyć, nic nie ma sensu  a ja na nic nie zasługuję, a na drugi dzień potrafię wstać uśmiechnięta i cieszyć się porankiem. Trochę mnie to drażni. 
Wiecie co... potrzeba mi po prostu miłości.

Już nie mówię... ojej że chodzi o chłopaka. Tylko ...czasem jestem jakaś taka samotna. Chciałabym żeby ktoś przyszedł i mnie zwyczajnie, szczerze przytulił. Albo powiedział: nie martw się, będzie dobrze, będzie tak i tak... A co mam ? Rodziców którzy wiecznie marudzą, czegoś ode mnie chcą, jak mam problem, z którym nie mogę sobie poradzić i chciałabym pogadać to prędzej mnie opierniczą niż udzielą jakiejkolwiek rady. Są moimi rodzicami ! Powinni też być w pewnej sferze moimi przyjaciółmi. A doprowadzili do tego, że boje się... i już nawet nie chce z nimi na niektóre tematy gadać czy się zwierzać. 


No ale nic. Koniec tego skarżenia. Muszę umieć radzić sobie ze wszystkim. 
;)))
______________________________________________________

I na koniec małe postanowienie.

Jest godzina 16;07. Obiecuję, że do jutra nic nie zjem. Wieczorem powinnam poczuć głodek :) Jeśli wytrwam, to dzień będę mogła uznać za zaliczony. 
Daaam raaade ;) !!!

Trzymajcie się ! Buziaki !
Różyczka.



sobota, 24 sierpnia 2013

Apel !! Miejcie szacunek do jedzenia

 Najpierw kilka słów o mnie. :) Dobra passa trwa ! Chudnę ! Codziennie jest troszkę mniej na wadzę !!!
Uwielbiam to !Jestem w mojej upragnionej harmonii.


Właśnie siedzę i czuję jak burczy mi w brzuszku. Ale co tam... wieczorem to już może mi burczeć. Wtedy śniadanie lepiej smakuje. Taki... 'głodek' ;) nauczył mnie doceniać jedzenie. Dziewczyny, ja wiem, że my się odchudzamy. Ale pamiętajcie ! Do pożywienia trzeba mieć szacunek. Nie podążajcie za wyuczonymi regułkami głoszącymi że jedzeniem trzeba gardzić !



Pomyślcie trochę !

a jak nie rozumiecie to Wam wytłumaczę. Owszem, pizza, kebaby czekolada i lody nie są dla nas. Nie myślimy nawet o nich i nie bierzemy pod uwagę. I dobrze, bo ja zupełnie nie o nich chce mówić.
Tak. Jemy mało. Często jesteśmy głodne. Dlatego, gdy już mamy w ręku tego pomidora, na którego czekałyśmy i zagryzamy go jajkiem, powinnyśmy czuć wdzięczność. Nie wiem do kogo, ale to jest właśnie szacunek. I harmonia, którą kocham. Dają mi energię, dają mi witaminy i inne wartości odżywcze, które nie oszukujmy się, ale są nam potrzebne ! Nie głupiejmy, proszę. To dobra droga, żeby pozbyć się tych okrutnych napadów, które każda z nas czasem przechodzi. Potem ma wyrzuty sumienia i rzeczywiście czuje nienawiść to wszystkiego co można jeść. A  to my jesteśmy winne, bo to my nie zapanowałyśmy nad sobą. To był nasz wybór. Zamiast wybrać ciasto, czekoladę czy kiełbasę... mogłyśmy nażreć się sałaty. 
Ona jest dobra.
Może to... głupie, ale my jak się odchudzamy, to robimy przecież wiele głupich rzeczy.
Posłuchajcie mnie, a na pewno przyniesie Wam to korzyść. 
Następnym razem, gdy będziecie jadły... pomidora, jabłko czy choćby jogurt. Pomyślcie, i powiedzcie śmiało:
Dziękuję za to, że to jem.

Dobranoc, moje drogie !
RÓŻA

Clubbing

Wierzę w potęgę kontroli: Clubbing: Chce się wyszaleć, wytańczyć, zabawić... poczuć atmosferę !  Poczuć jak muzyka wprowadza mnie w stan magicznego upojenia, ekstazy i a...

piątek, 23 sierpnia 2013

Obserwujcie !

                                                                                                     
















Kochane ! Proszę dodawajcie mój blog do obserwowanych. Dopiero zaczynam pisać, ale wiem jakie niesamowite wsparcie przy odchudzaniu daje świadomość że są osoby które mnie rozumieją. Razem jest ... Łatwiej :)

Bo dajecie najlepszą motywację ! Jak można zawieść skoro tyle odchudzających się dziewczyn oczekuje że ja też dam radę i liczy na mnie.? ! W chwili, gdy będę chciała się złamać pomyśle o Was ! I mam nadzieję że ja będę podobnym wsparciem dla każdej .
Łączmy się !!
Uściski !
Róża.


czwartek, 22 sierpnia 2013

Nic nie zjem do jutra ! Nie wspierają mnie.

Dzisiaj już nic nie wezmę do ust !

Obiecuję sobie, obiecuję Wam !!


Zrobiłam zapiekankę z kurczakiem. 
Ze składnikami:
makaron z ziołami
pomidory z kartonika
pomidor  świeży
cukinia
papryka
ser mozzarella z ziołami

Rodzicom smakowało nieesamowicie :) Sama też zjadłam troszeczkę. 

Kurczę, to jest takie skomplikowane. Uwielbiam gotować, ale dla siebie robię takie dietetyczne posiłki, którymi rodzice się nie najadają i potem po kryjomu coś tam podgryzają. No i ja mam wtedy wrażenie że im nie smakowało. 
A tym po prostu się nie najedli. Jak wracają z pracy to oczekują czegoś sytego, nie oszukujmy się :)

okej, ta zapiekanka wystarczy jeszcze na jutro... 

ale poza tym to.. :

Oni mnie w ogóle nie wspierają !!!

wiedzą ! Wiedzą że się odchudzam jeszcze. A ciągle mama przynosi jakieś ciasta, lody, częstuje mnie, mówi że zostawiła specjalnie dla mnie !
No nie ! też jestem człowiekiem. Wiadomo, że zazwyczaj odmawiam, ale bywa, że się złamię. A wtedy jestem wściekła i na siebie i na rodziców. Oh co za okropna sytuacja !!!
Dlaczego oni mi to robią !! ??


Dzieeeńdobry ! :)

Zaczynamy nowy wspaniały dzień. :)))

Mam w sobie mnóstwo energii do odchudzania. Będę dziś jadła malutko, ale dietetycznie i zdrowo.
Rodzice są w pracy, ale prosili, żebym zrobiła obiad. Uwielbiam pichcić coś w kuchni. Mam ochotę na kurczaka. Muszę poszperać w przepisach, albo uruchomić wyobraźnię, żeby zrobić coś nie banalnego.

Pozdrawiam Was wszystkie Moje Odchudzające się ! Niech ten dzień będzie kolejnym sukcesem ! Pamiętajcie: 




środa, 21 sierpnia 2013

Jest idealnie !

Jestem z siebie taka zadowolona ! Zaciągam się tą satysfakcją. Trzymam dietę, dziś było ok 500 !

Czuję że znów wracam na prostą ! Moje postanowienie ?
NIE PRZERWAĆ TEGO ! nie chce znowu zaliczać wpadek.
Trzymaj się swoich zasad.
Jak tylko zechcesz zgrzeszyć, przypomnij sobie swoje hasła, które masz na blogu.


 

 



Pogoda taka sobie, u mnie pada. Ale nie zmarnowałam dnia. Powtarzałam trochę materiał do matury: rośliny-biologia. 
Uczyłam się też trochę do egzaminu na prawko. Już nie długo mnie to czeka ! oohhh, trzeba przytupać i wykuć jakoś tek kodeks ...
A jak jest z Wami ? uczycie się coś na wakacjach ? w większości jesteśmy w podobnym wieku, więc pytam. Uczycie się coś na wakacjach ? Co robicie jak jesteście u siebie ?

Zajmowałam się też dzisiaj organizacją wypadu na CKmusicFestival ! słyszałyście o tym ?
https://www.facebook.com/events/324378397688337/?fref=ts

Niesamowite emocje ludzi, wspaniała atmosfera, imprezowa muzyka ! Ekstaza. Marzę o tym.
Tylko... nie mam zbytnio z kim jechać. Jakby nie było... nie wiem czemu tak się ułożyło moje życie że jestem taka samotna. A przynajmniej tak się czuję. W mieście nie mam znajomych, nie jestem zintegrowana ze swoją klasą... :(
Spotykam się z pojedynczymi osobami... ale nie mam ekipy, którą mogłabym zabrać np. na taki festiwal.

-Róża nie martw się !!! Jest, dobrze, orgaanizuj ! Musisz tam pojechaaaać !!!

wtorek, 20 sierpnia 2013

Znów nie mam kontroli



Dlaczego ??

Mam takiego doła... :( 

Jestem w swoim mieście już dwa tygodnie, i prawdopodobnie zostanę do końca wakacji. Dotychczas było mi dobrze. Robiłam porządki w pokoju, spotykałam się z przyjaciółką, robiłam zakupy... takie spokojne życie.
Ale ... tak nagle - wczoraj wyczerpał mi się limit. 

Zaczęłam zastanawiać się nad sobą. Co ja osiągnęłam ?

 Nic z tych rzeczy, które postanowiłam na wakacje:
  • Nie schudłam tyle ile chciałam 
  • nie powtórzyłam całego materiału do matury
  • nie udowodniłam sobie, i rodzicom, że potrafię sobie BEZ NICH RADZIĆ !!!
Mam dwa wyjścia !
Albo: użalać się nad sobą 
Albo: kopnąć się w dupę i wziąć się w garść ! :D

Chyba wiadomo, którą opcję wybieram ! :)

Ale o tym, w następnym poście ! Chce aby to był post, w którym jeszcze raz zacznę wszystko od nowa. Bez patrzenia na to, co mi poszło źle w przeszłości

niedziela, 18 sierpnia 2013

Clubbing

Chce się wyszaleć, wytańczyć, zabawić... poczuć atmosferę ! 


Poczuć jak muzyka wprowadza mnie w stan magicznego upojenia, ekstazy i amoku. Jak moje ciało samie się rwie aby nim poruszać ... mimo tego że nigdy nie uczyłam się tańczyć. Szybuję, gnam w niebo jak rakieta, i nawet nie myślę aby hamować. W ogóle nie myślę. Jestem tylko ja i taniec. 
 W tym wszystkich musi być coś niesamowitego skoro clubbing jest tak powszechny wśród młodych ludzi.

Ale czy na pewno jest to takie wspaniałe ?
www.favim.com

Czy ogranicza się to tylko to muzyki ??

Niestety, rzeczywistość przeraża nawet mnie, a schemat jest prosty. Po co facet idzie do klubu ? Wyrwać laskę. Kobieta... no, jak to my, mamy trochę więcej intencji. Po pierwsze: załapać się na drinka u jakiegoś boskiego, przystojnego, nadzianego, po drugie: wreszcie założyć tą kieckę, którą niedawno kupiłam, i aż krzyczy z szafy żeby ją użyć. Kolejne... potańczyć.
I to jest ta łatwa wersja. Gorzej jak te 'intencję' się trochę między nami wymieszają. 
Mi np... nigdy nie chodzi o coś więcej niż taniec.Choćby nawet miał być jakiś totalnie z podtekstem... dla mnie to tylko taniec. Dla tego nie cierpię sytuacji w której chłopak po dwóch taktach piosenki chce się lizać.
Szanuję siebie i nie rozdaje pocałunków od tak, hop siup. (chociaż był czas, że nie byłam taka mądra) 
Po prostu odmawiam. Często chłopak myśli, że to taka gra... itd. Mnie to żenuje. Dobrze tańczy, wygląda, a zepsuł sobie wizerunek w moich oczach. Chcesz sie od razu lizać ? u mnie odpadasz ? 
A gdzie tu chodź odrobina uwodzenia ? Mogli by się bardziej postarać ! Zbudować jakieś emocje, dać się poznać.  Nic ! Lenistwo i droga na łatwiznę. No bo ile łatwych lasek jest w klubie... Jak nie ta, to następna, a potem i jeszcze trzecią zaliczy .... 

Albo tańcząc z przyjaciółmi w grupie... czułam coś dziwnego za mną...Jakby chuchanie, sapanie. Odwróciłam się i ujrzałam wielkiego, dość starego jak na klub faceta, sporej masy który wykonywał za mną jakieś tańce godowe małp z jaskini. Przepraszam bardzo, gdzie moja przestrzeń prywatna ? Oh myślałam, że się porzygam.

Wiele jest takich sytuacji. Ale, zaczynam sobie z tym radzić. Teraz do zabawy szukam tylko takich osób, którym chodzi o to co mi. Poznaje po gestach, zachowaniu. Rzadko się zdarza przyzwoity chłopak... no ale bywają.  I chwała im za to. Bo tracę wiarę w ludzi. 
Co ważniejesze. Ja decyduje na co sobie pozwalam a na co nie.
Jeśli nie chce czegoś robić... nie robię tego. Bez względu na to czy wypada, czy nie wypada odmówić.Nie fundujmy też sobie natręta. Trzeba wyjść z sytuacji, bo później kobitki tego zazwyczaj żałujemy, przeżywamy.
A poza tym... Dozujmy sobie trochę tej przyjemności :) Niech pocałunek będzie czymś wspaniałym, zrodzonym z prawdziwych uczuć, oparty na wzajemnym pragnieniu się obojga ludzi. 
Nie mówię, że w klubie się tak nie da. Da się, oczywiście. Ale to my będziemy czuły, kiedy tego chcemy i kiedy możemy podzielić się przyjemnością z kimś, kto na to zasłużył.

Enjoy !
Róża


piątek, 16 sierpnia 2013

Bujam się

A może za dużo wymagam.


Już nie wiem jak jest poprawnie.

Bardzo dużo bym chciała. Wymarzona figura osiągnięta szybko i bez bólu, wspaniały chłopak z którym będę szczęśliwa w związku, świetnie zdana matura, studia na medycynie. Ciągle od siebie wymagam. To dobrze.
Ale. Co tu jest priorytetem ? No rodzice powiedzieli by jasno, że oczywiście szkoła. Teraz są wakacje, ale jak sobie przypomnę jak na lekcjach matmy ustalałam jadłospis, liczyłam kalorie bardzo dokładnie, tak aby wyszło nie więcej niż 500. I zjeść jeden plaster pomidora czy dwa ? Jeden... 
Kalorię zaprzątały mi głowę. Nie mogłam przestać o tym myśleć. Posiłek, za 1,5 godziny, będzie to i to, jestem taka głodna... A nie ! Ja przecież lubię być głodna, no tak ! Ooooh jak dobrze. Czuję to... w moim brzuszku, jakie przyjemne. Ana, jesteś ze mną. Jestem szczęśliwa.
Schudłam w tym roku szkolnym troszkę, na pewno opowiem o tym. 
Nie umiem przestać się odchudzać. Albo zrobić sobie przerwy. Ale nie, nie... tu nie chodzi o to że wciąż wszystkiego sobie odmawiam. Poczęstuję się czymś okazjonalnie, będąc w gościach, albo gdy przyjaciółka zaprosi mnie na suchi, które przygotowała specjalnie na nasze wieczorne spotkanko, plotkowanie i lampkę wina. Idealnie pasuje.

Ale zawsze mam te cholerne wyrzuty sumienia !

www.tumbrl.com

Może to i to dobrze, może to znaczy że kontrola wciąż we mnie jest, i nie śpi. 
Nie śpi ? Ona krzyczy ! I obwinia mnie za każdym razem gdy sięgne po cokolwiek zakazanego. Złości się na moją mamę która przygotowała taki obiad, Babcie która tak nas ugościła, ciotkę, która ciągle wymyśla jakieś nowe przepisy....

A czasami chciałabym po prostu odpocząć.

Mieć wolną głowę

Bez głosu, który krzyczy. Ale tylko odpocząć. Tak na jakiś czas. 

Żeby nabrać sił. 

I móc znów trzymać ster
www.zszywka.pl


A myślałam że wakacje to łatwy czas dla odchudzających się.

Że będę sobie rano robić pyszne zdrowe śniadanka, uczyła się nowych przepisów, miała czas na ćwiczenia, codzienny jogging. Nic ! Tylko się odchudzać ! 
Jednak rzeczywistość okazała się troszkę inna. Co chwilę gdzieś wyjeżdżam. Nie ma warunków. Co zrobić, trudno się dostosować. Kiedy mam obiadokolację o 19 ... a zazwyczaj mój ostatni posiłek jest przed 18...
A po całym dniu jestem mega zmęczona, głodna i spragniona.
Co powinnam robić ? jeść czy nie ? Zejść na tą kolację ? Proszę odpowiadajcie.

Inna sytuacja... w której słyszę że jestem problemowa, nikt mi nie dogodzi, i jestem egoistką.
Oczywiście: wypad z rodzicami. W czasie podróży bądź już na łonie natury. Nie dość że nikt nie zatroszczy się o to by zjeść o właściwej porze to na dodatek... w okolicy nie ma zupełnie nic ! oprócz fat-food baru.
Gdy powiem że ja tu niej jem... to 'gwiazdorze', 'świruję' i najlepiej to powinnam prszestać odstawiać cyrki bo nikt nie będzie koło mnie skakał i spełniał moje zachcianki.
<zatkało mnie> Że co proszę ? ja tylko powiedziałam że nie jem. Tyle
Nie powiedziałam ani słowa o jakichkolwiek wymaganiach, skąd ten wniosek o zachciankach ??  Paranoja... I w ten sposób niejednokrotnie moje odchudzanie jest przyczyną kłótni. A ja... bidna... nie widzę wyjścia z sytuacji. Rodzice mnie nie rozumieją, jestem wtedy dla nich tylko problemem; nie ma zdrowego żarcia, a ten hot dog to zaraz mi po prostu stanie w gardle.O-hy-da.

Powiem tak... brnę przez te wakacje. 

Trzymam wagę... no, może lekko spadło. Ale moje odżywianie to sinusoida... przez te wyjazdy :) 
Od dzisiaj właśnie cisnę MISJĘ CHUDA. Jest ostro. ! Uwielbiam to.

Bo ja decyduję ! 

Wierzę w potęgę kontroli.


Oh, rozpisałam się, poniosło mnie. Liczę na Wasze komentarze, opinię i rady. Oraz wsparcie :)
To mój pierwszy blog, jeszcze wszystkiego się uczę. Na prawdę, wtrącajcie swoje słowo krytyki jeżeli coś jest na rzeczy.  
Czuję, że mi się to spodoba :)
Uściski !!!
Róża.


czwartek, 15 sierpnia 2013

Stop stop stop. Jeszcze raz.

Gdzie się podziała moja anorektyczna dusza ?

Najadłam się. Codziennie czegoś sobie odmawiam. I jeśli nadarzy się sytuacja w której leży przede mną na stole tyle dobrego jedzenia... ciężko mi się powstrzymać żeby nie spróbować. 
Nie zaliczone.

Jestem na siebie wściekła. Dosyć tego

POWRACAM.... bardzo chciałabym Wam opowiedzieć moją historię, o tym jak udało mi się schudnąć. Swoją drogą dużo mnie to kosztowało, sporo przeszłam. Kiedyś jak znajdę czas to napiszę  o tym. 

Nienawidzę jedzenia
Uwielbiam czuć że jestem głodna
Kocham czuć się lekka
Mieć płaski brzuszek
...i czyste sumienie

Uwielbiam słuchać się mojej Ann... 
Wtedy wiem że jestem w harmonii... 
bo chudnę 
bo ja decyduje
ile jem

JA DECYDUJĘ !!!

Będę szła w zaparte. Chamsko, sukowato dążyła do celu.  

ooo taaak, już to czuję... jutro będzie piękny dzień. 

Proszę wspierajcie mnie. Jeżeli jesteście, macie podobną sytuację, piszcie, komentujcie. My się zrozumiemy ;) A razem jest przyjemniej.
Wasz Różyczka ;***

Niekontrolowany poranek

Nie wiem dlaczego tracę kontrolę. Są dni kiedy nie mogę patrzeć na jedzenie. Bo to mój wróg, sprawdza tego jak kiedyś wyglądałam i tego że na udach mam rozstępy. Wchodzi we mnie taki można rzec anorektyczny umysł. A dzisiaj ? Zapomniałam o mojej Ann.  Za dużo zjadłam na śniadanie.
A przede mną ciężki dzień. Jedziemy odwiedzić babcię i dziadka. Będzie jedzenie. Pyszne, swojskie... itd.

Może ten sposób będzie dobry...
gdy dostanę tależ z obiadem... od razu przedzielę zawartość na pół i zjem 1/2.
Nie ruszę pierogów
Spróbuję ciasta.
Wierzę w potęgę kontroli !! 






Miłego dnia. Ja nie jestem pewna czy swój uratuję, skoro z samego rana najadłam się jak.... 
Trzymajcie kciuki. 


Jestem silna
Wasza Różyczka

środa, 14 sierpnia 2013

Codziennie dziękuj,

a nauczysz się widzieć piękno.


Stało się, natchnęło mnie. Wreszcie. Przeczytałam w pewnym piśmie dla kobiet, wydawać by się mogło, niepozorny artykuł. Temat banalny, popularny w takich gazetach: sposób na własne szczęście. Co było niesamowite, poczułam się szczęśliwsza natychmiastowo. Metoda zadziałała.
Fakt, zawsze byłam typem estety. Potrafiłam zachwycać się jesiennym drzewem, motylkiem, który usiadł na kwiatku itp. Zachowanie rzec można dziecięce. Ale czy nie dlatego właśnie w dzieciach jest najwięcej radości ? 
Codziennie wieczorem miałam wypisać 5 rzeczy za które jestem wdzięczna. Oto zapisy z mojego pierwszego dnia.
  • Jestem wdzięczna za to że jem kolację - są ludzie, którzy nie mają co jeść.
to była pierwsza rzecz jaka wpadła mi do głowy. Właśnie jadłam kolację.
  • Jestem wdzięczna za to że mam wakacje - następny rok szkolny będzie dla mnie ważny, muszę nabrać sił.
...myślałam dalej. Rozejrzałam się po pokoju, młodsza siostra siedziała obok.
  • Dziękuję za to mam siostrę - bo to znaczy że mam kogoś kto mnie kocha i kim ja mogę się opiekować
Następnie usłyszałam radio grające w salonie
  • Dziękuję za fałszującą piosenkarkę - dzięki niej wiem, że mogę dobrze słyszeć.
Zostało mi jeszcze jedno... nie wiedziałam co wymyślić
Więc przepisałam to co było napisane w gazecie :)
  • Dziękuję za budzik który dzwoni rano - on oznacza że mogę szczęśliwa zacząć kolejny wspaniały dzień.

To proste. Można się tego szybko nauczyć. Jestem tym na czym się skupiam. Szukam szczęścia, wychwytuję je, dziękuję za nie.
Jestem szczęśliwa.

Róża