Liczba wyświetleń:

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Euforia ! kłębek nerwów. i rodzice...

Zdałam teorię !!

Za pierwszym razem ;)

AAaaahahahahahaahaaaaaaaaaaa!    :)))))))))



Mam już za sobą czytanie kodeksu drogowego, przerabianie pytań i analizowanie skrzyżowań. Uf. 
Nie chciałabym jeszcze raz poświęcać na to czasu, płacić i stresować. Udało się !!

Ze tego stresu, na śniadanie rano skusiłam się na szarlotkę mojej babci. Pomyślałam że przyda mi się trochę glukozy, mózg też musi jakoś pracować. A na wakacjach ... to wiecie jak to jest ;)

Mogłam też trochę mniej zjeść na obiad.... ale cóż. Zapędziłam się rozmawiając z rodzinką o całym dzisiejszym wydarzeniu. Przynajmniej wiem nad czym muszę popracować. 
Moim problemem jest ... zapominanie o kontroli przy dużej dawce emocji. Najczęściej z radości. Jestem taka szczęśliwa, że zwyczajnie zapominam o tym, że się ostro odchudzam i zazwyczaj zjadam więcej. 
Ale... po to znajdujemy w sobie słabe punkty, żeby zamieniać ja na mocne, najmocniejsze. A ja: wierzę w potęgę kontroli :)
Chyba, panowanie nad sobą w trakcie emocjonujących momentów będę musiała wpleść gdzieś do moich przykazań i motywacji, które widzicie po prawej stronie.

Ostatnio jestem kłębkiem nerwów. Nie wiem co się dzieję. Czasami nie chce mi się żyć, nic nie ma sensu  a ja na nic nie zasługuję, a na drugi dzień potrafię wstać uśmiechnięta i cieszyć się porankiem. Trochę mnie to drażni. 
Wiecie co... potrzeba mi po prostu miłości.

Już nie mówię... ojej że chodzi o chłopaka. Tylko ...czasem jestem jakaś taka samotna. Chciałabym żeby ktoś przyszedł i mnie zwyczajnie, szczerze przytulił. Albo powiedział: nie martw się, będzie dobrze, będzie tak i tak... A co mam ? Rodziców którzy wiecznie marudzą, czegoś ode mnie chcą, jak mam problem, z którym nie mogę sobie poradzić i chciałabym pogadać to prędzej mnie opierniczą niż udzielą jakiejkolwiek rady. Są moimi rodzicami ! Powinni też być w pewnej sferze moimi przyjaciółmi. A doprowadzili do tego, że boje się... i już nawet nie chce z nimi na niektóre tematy gadać czy się zwierzać. 


No ale nic. Koniec tego skarżenia. Muszę umieć radzić sobie ze wszystkim. 
;)))
______________________________________________________

I na koniec małe postanowienie.

Jest godzina 16;07. Obiecuję, że do jutra nic nie zjem. Wieczorem powinnam poczuć głodek :) Jeśli wytrwam, to dzień będę mogła uznać za zaliczony. 
Daaam raaade ;) !!!

Trzymajcie się ! Buziaki !
Różyczka.



3 komentarze:

  1. Tyle informacji w jednym poście ...jej ;D Przede wszystkim gratuluję zaliczenia teorii i to za pierwszym razem ;) No i oczywiście trzymam kciuki za postanowienie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. GRATULACJE!!!! :)

    OdpowiedzUsuń