Liczba wyświetleń:

wtorek, 9 września 2014

Koniec z pro-ana !!!

Moje życie zmieniło się zupełnie.

Nie wiem jak mogłam być taka głupia i wierzyć w ideologię pro-ana....

W moim życiu wiele się wydarzyło, i z czasem zmienił się też mój stosunek do wszystkiego, w tym  do całej chorej akcji z odchudzaniem

Mam nowego bloga.
wpadajcie

Blog kobiety szalonej 

czwartek, 12 czerwca 2014

Nowy Blog !

http://szalona-kobieta.blogspot.com

zapraszam ! Tak jak obiecałam. Zaczynam nowe życie. 

Pamiętacie mnie jeszcze ?

 To ta Róża. Ta która najpierw wspaniale motywowała, a potem sama spadła na dno, leżała w szpitalu. Ten rok był dla mnie bardzo ciężki. I nie... nie mówię o kwestii odchudzania, ale o prawdziwym życiu.

W skrócie.
...Na początku września zaczęłam mieć malutki efekt jojo po tym jak osiągnęłam wymarzoną wagę.
równa się stres
....trzecia klasa, nauka, strach przed ogromem naukii tym czy dam sobie radę
 kolejny stres
...Kłopoty ze zdrowiem (powracające ataki tężyczki, poczytajcie sobie) których przyczyny ciężko było szukać. Leżałam w szpitali kilka razy, co było okropnym doświadczeniem. Widziałam cierpienie i nawet śmierć ludzi.  Sama też bardzo bałam się o siebie. Badania trwają do dziś, wierzcie mi. To nie jest takie proste...
więc kolejny ogromny stres
....potem zaczęłam panikować że nie dam rady z nauką. Tyle czasu w szpitalu, brak siły, energii do tego wszystkiego....
paniczny stres !!!

Ale zaczęłam powolutku wychodzić na prostą. Jednak spokój nie trwał długo.
Kłopoty rodzinne. Zdrada w małżeństwie moich rodziców. Byłam świadkiem awantur które w mojej pamięci zostaną na zawsze. To przeżycia któryh nie można sobie wyobrazić. Strach, że może im się coś stać, albo że mama popełni samobójstwo był ogromny. Niejednokrotnie kiedy wieczorem wracałam z treningu w domu było pogotowie.....

Ogromny stres ! Stres ! stres ! Który zrujnował moje zdrowie. Ale nauczył życia.
Matura jakoś poszła. Teraz powoli wracam do siebie. Wyrzucam z siebie tą złą energię.

O czym będe pisać na nawym blogu. Trochę inna tematyka, skierowana ogólnie na życie, ale mam nadzieje że Was zainteresuje. Zainspiruję. :)

zapraszam : http://szalona-kobieta.blogspot.com/




niedziela, 5 stycznia 2014

Koniec Bloga

Wszystko sie spieprzyło

wszystko

Nie było mnie z Wami sporo czasu. Leżałam w szpitalu. Znowu. Takie przeżycie psychiczne że masakra, ale nie chce mi się o tym opowiadać :(

Teraz nic nie jest takie jak bym chciała. Zupełnie nie tak miało być. Chce coś zmienić, zmienić siebie, świat wokół mnie, moje nastawienie, mój wygląd.

Moje problemy psychiczne są tak głębokie i liczne że czasami sama nie mogę sobie z nimi poradzić.
Nie mogę się uczyć. Ten stres tak mnie zablokował, że nie mogę wyjść na prostą.

Dziewczyny. Można powiedzieć.... odchodzę !

Ten świat, fakt, najpierw pokazał mi czym jest szczęście. BYŁAM SZCZUPŁA I NAJSZCZĘŚLIWSZA NA ŚWIECIE.
A potem doprowadził mnie do maksymalnej porażki, utraty zdrowia, poczucia szczęścia, pewności siebie i figury. Nie zasłużyłam na to. Nie chce byś już ponurym motylkiem, który tylko marudzi nad tym ile zjadł i ile waży
Mam dość. Straciłam siły. Osiągnę swój cel, ale z uśmiechem ! do cholery !

Żegnam, ten blog nie będzie kontynuowany. Ale przekaże link do nastęnego. Odwiedzajcie.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Booże jaką ja miałam na niego ochote

I to jest właśnie ten post, po którym cieszę się że jestem anonimowa....

(ostatnio zaczęłam strasznie przeklinać więc proszę Was będę pisać wszystkie jakich mam ochotę użyć, to może mi się odechce w realu. Po prostu chce być sama dla siebie autentyczna. Tutaj jestem sobą )

W sobote byłam na andrzejkach w jakimś beznadziejnym lokalu, który wynajął mój znajomy. Ale poszłam bo jakoś tak zdecydowałyśmy ze znajomymi. Było dość chujowo: jakieś spiny, beznadziejna muzyka, ktoś zajebał mi stówę. No. wyciągam portfel żeby zapłacić za taxi a tam pusto Straszny przypał. Poradziłam sobie, no ale rodzicom teraz wiszę stówę.

Był tam taki chłopak.... który nie, nie, wcale mi się nie podoba. Nie jest dobrym kandydatem na chłopaka. I w ogóle nie jest w moim typie. (mówię serio)
Ale... jest coś takiego niesamowitego jak tańczymy.

Właściwie to my gadamy głównie na imprezach. Na pierwszej to nawet się pocałowaliśmy, ale wiadomo, potem każdy wytrzeźwiał i przez chwile była cisza. Trzeba było udawać, że nic się nie stało.
Ale ja wcale tego nie żałuje ! :D pocałunek był świetny. A to było tak

Do była jego domówka, ma zajebistą chatę. miałam już wracać do domu rowerem, była około 3 nad ranem. Wróciłam się do salonu, w którym było pusto, bo wszyscy albo poszli już, albo padli ze zmęczenia. Rozglądałam się za swoim telefonem. Znalazłam, chce wracać, ale wstaje, odwracam się a on stoi bardzo blisko mnie.
-zapomniałaś czegoś ?
-właściwie to t......
   ________ i nagle zaczęliśmy się całować. Nie wiem ile to trwało, ale pamiętam, że się zaangażowałam w to a potem jakoś sama z siebie oderwałam się od niego. Chyba ze strachu, że ktoś to zobaczy.

Nie dość, że świetnie całuje, to niesamowicie tańczy.

Tak, był na tej imprezie wczoraj. Z NIKIM TAK DOBRZE MI SIĘ NIE TAŃCZY JAK Z NIM. Czuję się taka bezpieczna, on trzyma mnie mocno i wie co chce zrobić. Można powiedzieć że o mnie dba. Już nie mówiąc o tych wszystkich cudach które on wyczynie: łącznie z podrzucaniem, itp.
Na prawdę lubię to. Inni  to takie kluchy: niby mnie trzymają, ale się boją, jacyś tacy giętcy są, a ja musze się spinać, żeby się nie przewrócić.

No ale cóż, poźniej widziałam go jak tańczył z inną dziewczyną. Pierwsza moja myśl ?
O kuurwa ! Jaka chuda ! Czyli dużo lżejsza.... fuck. ! No i widać spodobało się mu. I to diametralnie zmieniło mój stosunek do niego.
Całowali się ?
Co za debil.....?

Co nie zmienia faktu, że tą gre w tańcu i boski pocałunek chętnie bym powtórzyła. Czasami boję się swoich ...jak to nazwać : rządz ? A my mówimy że to  facetom chodzi tylko o jedno... ale patrząc na siebie czasami dochodzę do wniosku że nam też....

A może po prostu czuję się tak zajebiście samotna że chce jakiejkolwiek bliskości ??


środa, 27 listopada 2013

kolejny nóż w plecy

1. Rzucam pieczywo

zostaje tylko wasa albo wafle ryżowe.

2.Jestem na dnie. Chyba mam depresje.

Wczoraj byłam u lekarza z wyniki. (przeprasza) Kurwa. 
Jestem załamana. Słowa doktorki, gdy analizowała sobie wyniki były dla mnie jak kolejne ciosy w plecy. 
...'hhmmm endometrium jest jak u dziewczynki która nigdy nie miesiączkowała.... (no tak ja pierdolę, już jestem w dupie. Nie będzie dzieci)
 
... oj tutaj to bym podejrzewała niedoczynność jajnika. ... jeszcze gorzej kurwa mać ! Nie tak miało być !
Oczywiście akurat tego nie mówiła mi wprost, tylko tak jakby do siebie, głośno myślała. Mi powiedziała że aczkolwiek jest to niepokojące.... (no ta, a co będzie załamywać i tak już znerwicowaną dzieczwynę, która ma maturę na karku ) Ale spróbujemy, i przepisała mi taką tabletke.... nie będe Wam tłumaczyć na co  działa bo mi się nie chce. 
WIecie co... jestem załamana. Miała być niedoczynność tarczycy. Miałam dostać. Na to liczyłam, przecież mam wszystkie objawy i w szpitalu też to sugerowali ! Nosz kurwa !!!! To kurwa dla czego nie mogę schudnąć ?? Bo kurwa ta moja tarczyca ledwo zipie i metabolizm jest chujowy !!! Dostałabym letrox albo euthrox i byłabym poprostu spokojna !!!!

A poza tym, przeczytacjcię mój poprzedni post WYNZANIE. To odzwierciedlenie tego jakie uczcuia mi towarzyswzą w ciągu całego dnia. Nienawidzę siebie i nie będę szcześliwa dopóki nie odzyskam wagi !!

poniedziałek, 25 listopada 2013

wyznanie

Z mamą wszystko dobrze, za to ja wylądowałam znowu na pogotowiu bo się źle czułam.
Albo nie znowu... ja sie źle czuję cały czas. ---Zrobili mi wszystkie badania, ekg, hormon krew jeszcze raz, jutro idę do endokrynoloszki z wynikami. Oby mi  dała mocne tabsy. Jeśli to będą leki na niedoczynność, to możliwe że matabolizm przyśpieszy i łatwiej mi będzie chudnąć. Mam nadzieję że wreszcie wrócą mi siły i miesiączka.

Załamałam się. Przez 1,5 tyg sie nie ważyłam, ale trzymałam diete i kręciłam hula, brałam fosanic, wszystko było super. Spodziewałam się 1kilo mniej. Więc nawet z radością stanęłam na wyrocznię. 

Ale nie okazała mi łaski. To był szok. Pokazała 2 kilo więcej ! Boże ! Dlaczego mi to robisz ? Co takiego robię źle ? Co takiego jest we mnie nie tak !!
Wieczorem po powrocie z badań taka sobie była atmosfera w domu. Wiecie dużo spraw: moje problemy ze zdrowiem, pogrzeb tej cioci mojej mamy, jakieś sprawy z pracy i wgl....
Po prostu poszłam do łóżka i zaczęłam płakać. Poduszka robiła się coraz bardziej mokra, a w twarz szczypały mnie gorzkie łzy. Niestety, tato nie odpuścił i chciał ze mną rozmawiać. Położył się obok i zaczął wypytywać. Na początku mówiłam że to przez to wszystko, że boję się o siebie, chce być zdrowa itd...
Zaczął coś nagabywać... że jestem w tym wieku, w którym człowiek potrzebuje jakiejś miłości (ekhem wiem, wiem że nie mam chłopaka, nie musisz mi przypominać) i mówił jak to łatwo jest zakokietować i owinąć sobie faceta wokół palca. I już jest mój.
Jasne. Kiedyś tak było.

(a teraz się wkurzę, uwaga)

Wiem kurwa ! Wiem ! Co on myśli, że ja to jestem taka cnotka ?? Wiem co to znaczy kokietować i uwielbiam to robić a nawet często robię to kiedy nawet nie mam zamiaru !!
Ale kurwa ! On zupełnie nie ma bladego pojęcia ! 
W końcu usiadłam na łóżku i wykrzyczałam z płaczem !!
-Tato, ty wogóle nie masz pojęcia  o problemie ! Chociaż słyszysz o nim codziennie !!! I słyszę od was tylko że mi się w głowie poprzewracało i że maniana mi biję !!! To niby jak mam z wami o tym rozmawiać ???
-Jak to, kochanie,, nikt tak nie mówi. Powiedz o co chodzi, będzie Ci lżej
-NIE !
....ale nalegał i już miałam dosyć. Powiedziałam
....- JA PO PROSTU NIE MOGĘ SOBIE PORADZIĆ Z TYM ŻE PRZYTYŁAM !!! MAM DO SIEBIE STRASZNY ŻAL ŻE DO TEGO DOPUŚCIŁAM ! NAWET NIE WIEM KIEDY TO SIĘ STAŁO ! PRZECIEŻ MIAŁAM SIĘ DALEJ ODCHUDZAĆ, A JA ZAMIAST TEGO PRZYTYŁAM !
A WŁOŻYŁAM W TO TYLE PRACY !! DIETA, ĆWICZENIA, DUŻO MNIE TO KOSZTOWAŁO BARDZO !! I WSZYSTKO NA MARNE ! NIE DAJE RADY.
I TO WCALE NIE JEST BYLE CO !! JESTEM MŁODA ! I MUSZE DOBRZE WYGLĄDAĆ ! MYŚLISZ ŻE JA SPOJRZAŁABYM NA CHŁOPAKA, KTÓRY JEST JAKIŚ BRZYDKI ALBO GRUBY ??? NIEEEEE ! JA PATRZE NA WSZYSTKO ! DLA TEGO WIEM ŻE NA MNIE NIKT NIE SPOJRZY !!!
STRACIŁAM WSZYSTKO ! STRACIŁAM CAŁĄ PEWNOŚĆ SIEBIE, CAŁĄ RADOŚĆ ŻYCIA JAKĄ W SOBIE MIAŁAM. UŚMIECH I CHARYZMĘ.
NIE POTRAFIĘ JUŻ FLIRTOWAĆ, W OGÓLE BYM NE PODESZŁA DO CHŁOPAKA. TO MNIE PO PROSTU ZAHAMOWAŁO I JA NIE JESTEM W STANIE NIC ZROBIĆ !!! TO JEST SILNIEJSZE ODE MNIE ! BO WIEM ŻE JUŻ NIE JESTEM TAK SZCZUPŁA JAK BYŁAM NA WAKACJACH...
A BYŁAM WTEDY NAJSZCZĘŚLIWSZYM CZŁOWIEKIEM NA ŚWIECIE .... :(((

I NIE !  TO NIE JEST TAK ŻE KUPI SIĘ SUKIENKĘ NA STUDNIÓWKĘ ODPOWIEDNIĄ I BĘDZIE BOSKO !
NIE !
BO JA CHCE KURWA ZAŁOŻYĆ BYLE OBCISŁĄ SZMATĘ I WYGLĄDAĆ ZAJEBIŚCIE !!! ROZUMIESZ ?

NIE CHCE SIĘ KRYĆ, NIE CHCE CHOWAĆ ! 

I DOPÓKI NIE SCHUDNĘ, CHOCIAŻ 3 KILO TO NIE BĘDĘ SZCZĘŚLIWA. NIE PÓJDĘ NA IMPREZĘ NA KTÓREJ SIĘ BĘDĘ DOBRZE BAWIĆ, BO BĘDĘ CAŁY CZAS MYŚLAŁA O TYM ŻE PRZYTYŁAM I NIE JESTEM JUŻ ATRAKCYJNA ! 

I NIE MAM ZAMIARU TEGO AKCEPTOWAĆ ! TO TAK, JAKBYM SIĘ PODDAŁA. NIE POTRAFIĘ ŻYĆ I W KAŻDYM MOIM RUCHU CZUĆ CIAŁO, KTÓREGO KIEDYŚ NIE BYŁO. 
NIE WIEM JAK, BO PRZE TE GŁUPIE ZDROWIE CIĘŻKO MI,
ALE KURWA MUSZĘ ! CHOĆBY NIE WIEM CO ! CHOĆBYM MIAŁA PO 4 GODZINY SIEDZIEĆ NA SIŁOWNI, TO MUSZĘ SCHUDNĄĆ !  
DOPIERO WTEDY BĘDĘ MOGŁA BYĆ SZCZĘŚLIWA, ROZUMIEEESZ ????

...
to chciałeś usłyszeć ??