Liczba wyświetleń:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 września 2013

Ideał to nie wymiary. Ideał to stan umysłu.

Ooo tak ! Wróciłam. Z wielką siłą. Motywacją. Z Aną !



Czuję kontrolę, szczęście, ideał. Czuję, że lepiej żyję ! Mam więcej czsu, energii, uśmiechu. 
Dietka pięknie idzie, dziś jakieś 700/800 kalorii. Będę powoli schodzić niżej.

Moja motywacja. Od dziś.
-chuda do studniówki
-chce wreszcie założyć do klubu 'tą' bluzeczkę :)
-chce wyglądać ładnie w obcisłych sukienkach bez potrzeby zakładania bielizny wyszczuplającej
BĘDĘ NAJZGRABNIEJSZA W KLASIE !!

motywacje zamieszczę dodatkowo na oddzielnej stronie. Bedę je czytać, gdyby mi przyszło do głowy zjeść ciasto albo pierogi.

Kocham Was! 
Kocham się odchudzać.

I tak dziewczyny... chcę odnieść się do tytułu posta.
 Ideał to nie wymiary. Czytamy przecież w przykazaniach od Any że idealne wymiary nie istnieją, że waga zawsze mogłaby być niższa. 
Nie kochane. Ideał istnieje
Oh próbuję zebrać myśli żeby to Wam wytłumaczyć. 

Otóż... ideał, to nasza harmonia, własne samopoczucie, stan umysłu. Powiedziałabym, że kontrola, ale nie do końca. Idealny stan mamy wtedy, gdy nawet nie musimy się kontrolować, bo wszystko to co powinnyśmy robić jest dla nas naturalne :)
 I oczywiste. Wyzbywamy się złych emocji, które są przyczyną naszych grzechów i grzeszków. Albo powodują że ciągle mamy na coś ochotę i to nas drrrręczy i męczy, cierpimy przez to, potem ulegamy i znów cierpimy okrótnie przez wyrzuty sumienia.
 NIE MA TEGO ! Znajdźcie swój sposób i wyzbyjcie się tego!  Peeełna harmonia. Z naszą własną duszą i ciałem. Nad nimi w pełnej radości nieustanie pracujemy. Z uśmiechem na twarzy, z lekkością, dobrocią.
I pozytywną energią którą Was z miejsca zarażam!  


Na koniec wrzucam kilka thinspirujących brzuszków.
 Zastanawiam się też nad sukienką na studniówkę więc też wrzucę kilka propozycji z internetu.
ps. zastanawiam się czy nie zmienić nazwy bloga na: Ideał to stan umysłu. Jakoś bardziej do mnie przemawia.

Kocham ten świat. Kocham mój świat. 
Kochajcie swój. Od dziś, od teraz, zawsze.
Trzymajcie się w harmonii :***
Róża


i sukienka. Maży mi się coś takiego

ta też jest ciekawa.

Ave ! Trzymajcie się

poniedziałek, 2 września 2013

Co Motyle jedzą w szkole/pracy

I nie chce nawet  słyszeć, że nic. 
Nic ?  To absolutnie nie wchodzi w grę. 




Więc mam pytanie do Was: co zabieracie do szkoły ? Tak żeby się 'najeść' (w granicach motylka oczywiście) Ja posiłku na prawdę potrzebuję, często mi burczy w brzuchu na głos ! To irytujące na lekcji i bardzo mnie rozprasza. Gdy jestem głodna, nie mogę sie skupić. I od razu mówię że jedno jabłko na cały dzień mi nie wystarczy. Śniadanie jem w domu rano... i potem potrzebuje zjeść coś ok 11.

W sklepiku szkolnym dla mnie nie ma nic oprócz wody !

Więc zawsze kupuję dużą butelkę. Nie mam zamiaru wcinać słodyczy, pączków czy nadzianych bułek. 
Zazdroszczę tym, którzy się nie odchudzają. Nie muszą nic planować, po prostu idą, biorą i jedzą co im się podoba. Ja dzień wcześniej muszę pomyśleć co zjeść w szkole. Jak jestem na jakiejś diecie (np. byłam na norweskiej, przez dwa tygodnie jadłam wg jadłospisu więc problem z głowy )

Hmm mi by się przydały dwa posiłki. 
Jeden większy, drugi już pod koniec zajęć, kiedy poprostu paaadam ze zmęczenia i MUSZĘ dodać sobie energii. 
Dziewczyny, to naprawdę bardzo ważne ! !!!
JEŻELI NIC NE ZJECIE W SZKOLE CZY W PRACY LUB ZJECIE ZA MAŁO DO DOMU WRÓCICIE GŁODNE JAK WILK ! 

I CO WTEDY ???


NAPAD GWARANTOWANY !... To jest nieuniknione. Przestrzegam Was przed tym. 


Piszcie propozycje z posiłkami. Może jakieś przepisy.
Ja napisze przykładowe. Jeśli trochę uzbieramy to założę kartę, dla ułatwienia... jakbyśmy nie miały pomysłu na jedzenie. :)

I kanapka z wasy, plaster szynki, plaster chudego twarogu.
II.brzoskwinia

I.Kubek jogurtu naturalnego, dwa wafle ryżowe

II. Garść orzechów laskowych

I.Jajko, pomidor,wafel ryżowy

II.

I. Jeden kotlecik sojowy, ogórek pokrojony w paseczki

II, kilka śliwek

I. Serek wiejski, plastry papryki
II. banan

I.Tuńczyk z puszki, przełożony do plastikowego pudełeczka, plattry papryki.
II. Kiwi dwie sztuki

Teraz nie ma problemu z zabieraniem dziwnego jedzenia do szkoły. W sklepach można kupić świetne platikowe opakowania na  żywność. Małe, duże, podłużne, jakie tylko chcecie. Można zabrać też w nich sałatkę np. jeśli zostanie z poprzedniego dnia. Chyba że mamy czas i zrobimy specjalnie do szkoły.
Chociaż wiecie co, czasami nawet tyle mi nie wystarczy. Mam ten kłopot, że ja jestem bardziej głodna w ciągu dnia, a po południu już bym mogła nic nie jeść.
A może żołądeczek mi się skurczył przez wakacje...kto wie.

I jeszcze jedno !!!Chce się pochwalić ! Schudłam naprawdę nie wiele na wakacjach. 2-3 kilo zleciało. Znacząco schudłam owszem, ale w ciągu roku szkolnego.
 A usłyszałam pytania typu: 
-GDZIE TY ZNIKNĘŁAŚ ? 
-CO TY, DALEJ SIĘ ODCHUDZASZ ??
-JADŁAŚ COŚ NA WAKACJACH ???
szok    szok     szok   szok    szok     szok   szok   
Żebyście wiedziały w jakim wielkim byłam zdziwieniu ! !< :O>  Tego się naprawdę nie spodziewałam. Wiadomo, że ja zauważam każdą zmianę, bo się sobie dokładnie przyglądam. Ale skoro dostrzegli to inni... to musi być nieźle.
Ty tyle, Robaczki moje !
Ahoj !
Różyczka.

thinspiracja, proszę bardzo:

wtorek, 27 sierpnia 2013

Therm line, morwa, wszędzie tabsy...

Robiłam sobie porządki w szafkach, niedługo znowu szkoła, chciałam co nieco odświeżyć. Co nieco ? Czyli malowanie okien, pranie firanek, nowa pościel, jakieś przemeblowanie... Pokój wygląda pięknie. Żeby tylko moja młodsza siostra (12) zechciała jeszcze utrzymywać większy porządek to byłoby super.

Ale... ile ja znalazłam pamiątek po odchudzaniu. Cała sterta listków po therm line forte. W szafie pod biurkiem. Kilka znalazłam w torebkach. Były też w teczkach... i nawet jedną znalazłam w zeszycie ! Chowałam je dosłownie wszędzie gdzie się dało. Pudełko po morwie białej miałam wśród biżuterii.
Dziewczyny, ile ja się tego nałykałam... :(    Średnio się z tym czuję. Zaśmieciłam swój organizm. 'Dieta' swoją drogą... ale ja tak uparcie wierzyłam w ich działanie. I skoro zaczęłam to może powiem coś o nich.
Them ? działa krótko terminowo. Pierwszy miesiąc leci, potem waga staje mimo diety i ćwiczeń. Ale power jest niesamowity. Byłam taka dyspozycyjna ! Miałam niesamowitą energię. I wiecie jaki koszmar przeżywałam jak skończyłam je brać ? Bóle głowy, senność, ospałość. Jakby ktoś ze mnie spuścił powietrze: pffffssss.... i dalej funkcjonowałam jaki tak flak, w którym jeszcze troszke powietrza jest, ale już się do niczego nie nadaje. Wypadałoby go tylko docisnąć i wyrzucić.
 Pisało na ulotce, że środek raczej kiepski dla skłonnych do depresji. Jak widać... pewnie się do takich zaliczam. Miałam okropną deprechę, nie mogłam się uczyć, ledwo chodziłam do szkoły. Chociaż nie było konkretnego powodu. Nagle wszystko przestało mnie cieszyć. Mama widziała, że coś się dzieje, próbowała ze mną rozmawiać, a ja nie wiedziałam co mam jej powiedzieć. Do chodziło do kłótni, mama zaczęła insynuować że pewnie mam jakieś tajemnice o których nie chce mówić. 
Po dwóch miesiącach się polepszyło.
A jeśli chodzi o morwę... jest to środek często stosowany przez cukrzyków. Morwa obniża poziom glukozy we kwri, bądź go reguluje. Ja - jako biol chem, od razu wyhaczyłam na czym polega proces :DDD. 
Ale trzeba ich dużo brać, ja często przekraczałam dzienną dawkę.

Tak czy siak <ściana> efekty na wadze : minimalne. Niestety. I dlatego właśnie boli mnie to że tyle się tego ołykałam ! Ale tłumaczyłam sobie: że przecież skoro sie odchudzam to mogę robić głupie rzeczy. 
Poteeem dłuugo szukałam skuteczniejszych. Takich wiecie; miesiąc i dyszka mniej. Przecież rekomendują takie w necie. Meridia- teraz na receptę. Koleżanka mojej ciotki brała, ale była rzeczywiście troszkę grubsza. ____________Spadło z niej aż byłam w szoku ! Więc da się ? Da się !

Może ja mam jeszcze w sobie na tyle rozsądku żeby nie kupować z internetu. A z drugiej, na tyle głupoty żeby w o gole wpaść na taki pomysł ! Nie wykluczone też, że ja: jestem głupia ! i do tego tchórz ze mnie bo się boję się ten pomysł zrealizować....

eeh może dobrze, że jest jak jest...nie wnikam, nie jestem filozofem, psychologiem ani ....itd.

WSZYSTKO BYLE BY SCHUDNĄĆ !!! W WĄSKICH GRANICACH ROZSĄDKU.


Jak macie jakieś doświadczenia z tabletkami to podzielcie się. Ah, wspomnę, że przeczyszczacze też już brałam. Ale potem było ciężka odzyskać naturalny stan. Jeszcze nie jest tak, jak powinno być.
Buziaczek ! :*
Róża





sobota, 24 sierpnia 2013

Apel !! Miejcie szacunek do jedzenia

 Najpierw kilka słów o mnie. :) Dobra passa trwa ! Chudnę ! Codziennie jest troszkę mniej na wadzę !!!
Uwielbiam to !Jestem w mojej upragnionej harmonii.


Właśnie siedzę i czuję jak burczy mi w brzuszku. Ale co tam... wieczorem to już może mi burczeć. Wtedy śniadanie lepiej smakuje. Taki... 'głodek' ;) nauczył mnie doceniać jedzenie. Dziewczyny, ja wiem, że my się odchudzamy. Ale pamiętajcie ! Do pożywienia trzeba mieć szacunek. Nie podążajcie za wyuczonymi regułkami głoszącymi że jedzeniem trzeba gardzić !



Pomyślcie trochę !

a jak nie rozumiecie to Wam wytłumaczę. Owszem, pizza, kebaby czekolada i lody nie są dla nas. Nie myślimy nawet o nich i nie bierzemy pod uwagę. I dobrze, bo ja zupełnie nie o nich chce mówić.
Tak. Jemy mało. Często jesteśmy głodne. Dlatego, gdy już mamy w ręku tego pomidora, na którego czekałyśmy i zagryzamy go jajkiem, powinnyśmy czuć wdzięczność. Nie wiem do kogo, ale to jest właśnie szacunek. I harmonia, którą kocham. Dają mi energię, dają mi witaminy i inne wartości odżywcze, które nie oszukujmy się, ale są nam potrzebne ! Nie głupiejmy, proszę. To dobra droga, żeby pozbyć się tych okrutnych napadów, które każda z nas czasem przechodzi. Potem ma wyrzuty sumienia i rzeczywiście czuje nienawiść to wszystkiego co można jeść. A  to my jesteśmy winne, bo to my nie zapanowałyśmy nad sobą. To był nasz wybór. Zamiast wybrać ciasto, czekoladę czy kiełbasę... mogłyśmy nażreć się sałaty. 
Ona jest dobra.
Może to... głupie, ale my jak się odchudzamy, to robimy przecież wiele głupich rzeczy.
Posłuchajcie mnie, a na pewno przyniesie Wam to korzyść. 
Następnym razem, gdy będziecie jadły... pomidora, jabłko czy choćby jogurt. Pomyślcie, i powiedzcie śmiało:
Dziękuję za to, że to jem.

Dobranoc, moje drogie !
RÓŻA

Clubbing

Wierzę w potęgę kontroli: Clubbing: Chce się wyszaleć, wytańczyć, zabawić... poczuć atmosferę !  Poczuć jak muzyka wprowadza mnie w stan magicznego upojenia, ekstazy i a...

niedziela, 18 sierpnia 2013

Clubbing

Chce się wyszaleć, wytańczyć, zabawić... poczuć atmosferę ! 


Poczuć jak muzyka wprowadza mnie w stan magicznego upojenia, ekstazy i amoku. Jak moje ciało samie się rwie aby nim poruszać ... mimo tego że nigdy nie uczyłam się tańczyć. Szybuję, gnam w niebo jak rakieta, i nawet nie myślę aby hamować. W ogóle nie myślę. Jestem tylko ja i taniec. 
 W tym wszystkich musi być coś niesamowitego skoro clubbing jest tak powszechny wśród młodych ludzi.

Ale czy na pewno jest to takie wspaniałe ?
www.favim.com

Czy ogranicza się to tylko to muzyki ??

Niestety, rzeczywistość przeraża nawet mnie, a schemat jest prosty. Po co facet idzie do klubu ? Wyrwać laskę. Kobieta... no, jak to my, mamy trochę więcej intencji. Po pierwsze: załapać się na drinka u jakiegoś boskiego, przystojnego, nadzianego, po drugie: wreszcie założyć tą kieckę, którą niedawno kupiłam, i aż krzyczy z szafy żeby ją użyć. Kolejne... potańczyć.
I to jest ta łatwa wersja. Gorzej jak te 'intencję' się trochę między nami wymieszają. 
Mi np... nigdy nie chodzi o coś więcej niż taniec.Choćby nawet miał być jakiś totalnie z podtekstem... dla mnie to tylko taniec. Dla tego nie cierpię sytuacji w której chłopak po dwóch taktach piosenki chce się lizać.
Szanuję siebie i nie rozdaje pocałunków od tak, hop siup. (chociaż był czas, że nie byłam taka mądra) 
Po prostu odmawiam. Często chłopak myśli, że to taka gra... itd. Mnie to żenuje. Dobrze tańczy, wygląda, a zepsuł sobie wizerunek w moich oczach. Chcesz sie od razu lizać ? u mnie odpadasz ? 
A gdzie tu chodź odrobina uwodzenia ? Mogli by się bardziej postarać ! Zbudować jakieś emocje, dać się poznać.  Nic ! Lenistwo i droga na łatwiznę. No bo ile łatwych lasek jest w klubie... Jak nie ta, to następna, a potem i jeszcze trzecią zaliczy .... 

Albo tańcząc z przyjaciółmi w grupie... czułam coś dziwnego za mną...Jakby chuchanie, sapanie. Odwróciłam się i ujrzałam wielkiego, dość starego jak na klub faceta, sporej masy który wykonywał za mną jakieś tańce godowe małp z jaskini. Przepraszam bardzo, gdzie moja przestrzeń prywatna ? Oh myślałam, że się porzygam.

Wiele jest takich sytuacji. Ale, zaczynam sobie z tym radzić. Teraz do zabawy szukam tylko takich osób, którym chodzi o to co mi. Poznaje po gestach, zachowaniu. Rzadko się zdarza przyzwoity chłopak... no ale bywają.  I chwała im za to. Bo tracę wiarę w ludzi. 
Co ważniejesze. Ja decyduje na co sobie pozwalam a na co nie.
Jeśli nie chce czegoś robić... nie robię tego. Bez względu na to czy wypada, czy nie wypada odmówić.Nie fundujmy też sobie natręta. Trzeba wyjść z sytuacji, bo później kobitki tego zazwyczaj żałujemy, przeżywamy.
A poza tym... Dozujmy sobie trochę tej przyjemności :) Niech pocałunek będzie czymś wspaniałym, zrodzonym z prawdziwych uczuć, oparty na wzajemnym pragnieniu się obojga ludzi. 
Nie mówię, że w klubie się tak nie da. Da się, oczywiście. Ale to my będziemy czuły, kiedy tego chcemy i kiedy możemy podzielić się przyjemnością z kimś, kto na to zasłużył.

Enjoy !
Róża


środa, 14 sierpnia 2013

Codziennie dziękuj,

a nauczysz się widzieć piękno.


Stało się, natchnęło mnie. Wreszcie. Przeczytałam w pewnym piśmie dla kobiet, wydawać by się mogło, niepozorny artykuł. Temat banalny, popularny w takich gazetach: sposób na własne szczęście. Co było niesamowite, poczułam się szczęśliwsza natychmiastowo. Metoda zadziałała.
Fakt, zawsze byłam typem estety. Potrafiłam zachwycać się jesiennym drzewem, motylkiem, który usiadł na kwiatku itp. Zachowanie rzec można dziecięce. Ale czy nie dlatego właśnie w dzieciach jest najwięcej radości ? 
Codziennie wieczorem miałam wypisać 5 rzeczy za które jestem wdzięczna. Oto zapisy z mojego pierwszego dnia.
  • Jestem wdzięczna za to że jem kolację - są ludzie, którzy nie mają co jeść.
to była pierwsza rzecz jaka wpadła mi do głowy. Właśnie jadłam kolację.
  • Jestem wdzięczna za to że mam wakacje - następny rok szkolny będzie dla mnie ważny, muszę nabrać sił.
...myślałam dalej. Rozejrzałam się po pokoju, młodsza siostra siedziała obok.
  • Dziękuję za to mam siostrę - bo to znaczy że mam kogoś kto mnie kocha i kim ja mogę się opiekować
Następnie usłyszałam radio grające w salonie
  • Dziękuję za fałszującą piosenkarkę - dzięki niej wiem, że mogę dobrze słyszeć.
Zostało mi jeszcze jedno... nie wiedziałam co wymyślić
Więc przepisałam to co było napisane w gazecie :)
  • Dziękuję za budzik który dzwoni rano - on oznacza że mogę szczęśliwa zacząć kolejny wspaniały dzień.

To proste. Można się tego szybko nauczyć. Jestem tym na czym się skupiam. Szukam szczęścia, wychwytuję je, dziękuję za nie.
Jestem szczęśliwa.

Róża