Chce się wyszaleć, wytańczyć, zabawić... poczuć atmosferę !

Poczuć jak muzyka wprowadza mnie w stan magicznego upojenia, ekstazy i amoku. Jak moje ciało samie się rwie aby nim poruszać ... mimo tego że nigdy nie uczyłam się tańczyć. Szybuję, gnam w niebo jak rakieta, i nawet nie myślę aby hamować. W ogóle nie myślę. Jestem tylko ja i taniec.
W tym wszystkich musi być coś niesamowitego skoro clubbing jest tak powszechny wśród młodych ludzi.
Ale czy na pewno jest to takie wspaniałe ?
![]() |
| www.favim.com |
Czy ogranicza się to tylko to muzyki ??
Niestety, rzeczywistość przeraża nawet mnie, a schemat jest prosty. Po co facet idzie do klubu ? Wyrwać laskę. Kobieta... no, jak to my, mamy trochę więcej intencji. Po pierwsze: załapać się na drinka u jakiegoś boskiego, przystojnego, nadzianego, po drugie: wreszcie założyć tą kieckę, którą niedawno kupiłam, i aż krzyczy z szafy żeby ją użyć. Kolejne... potańczyć.
I to jest ta łatwa wersja. Gorzej jak te 'intencję' się trochę między nami wymieszają.
Mi np... nigdy nie chodzi o coś więcej niż taniec.Choćby nawet miał być jakiś totalnie z podtekstem... dla mnie to tylko taniec. Dla tego nie cierpię sytuacji w której chłopak po dwóch taktach piosenki chce się lizać.
Szanuję siebie i nie rozdaje pocałunków od tak, hop siup. (chociaż był czas, że nie byłam taka mądra)
Po prostu odmawiam. Często chłopak myśli, że to taka gra... itd. Mnie to żenuje. Dobrze tańczy, wygląda, a zepsuł sobie wizerunek w moich oczach. Chcesz sie od razu lizać ? u mnie odpadasz ?
A gdzie tu chodź odrobina uwodzenia ? Mogli by się bardziej postarać ! Zbudować jakieś emocje, dać się poznać. Nic ! Lenistwo i droga na łatwiznę. No bo ile łatwych lasek jest w klubie... Jak nie ta, to następna, a potem i jeszcze trzecią zaliczy ....
Albo tańcząc z przyjaciółmi w grupie... czułam coś dziwnego za mną...Jakby chuchanie, sapanie. Odwróciłam się i ujrzałam wielkiego, dość starego jak na klub faceta, sporej masy który wykonywał za mną jakieś tańce godowe małp z jaskini. Przepraszam bardzo, gdzie moja przestrzeń prywatna ? Oh myślałam, że się porzygam.
Wiele jest takich sytuacji. Ale, zaczynam sobie z tym radzić. Teraz do zabawy szukam tylko takich osób, którym chodzi o to co mi. Poznaje po gestach, zachowaniu. Rzadko się zdarza przyzwoity chłopak... no ale bywają. I chwała im za to. Bo tracę wiarę w ludzi.
Co ważniejesze. Ja decyduje na co sobie pozwalam a na co nie.
Jeśli nie chce czegoś robić... nie robię tego. Bez względu na to czy wypada, czy nie wypada odmówić.Nie fundujmy też sobie natręta. Trzeba wyjść z sytuacji, bo później kobitki tego zazwyczaj żałujemy, przeżywamy.
A poza tym... Dozujmy sobie trochę tej przyjemności :) Niech pocałunek będzie czymś wspaniałym, zrodzonym z prawdziwych uczuć, oparty na wzajemnym pragnieniu się obojga ludzi.
Nie mówię, że w klubie się tak nie da. Da się, oczywiście. Ale to my będziemy czuły, kiedy tego chcemy i kiedy możemy podzielić się przyjemnością z kimś, kto na to zasłużył.
Enjoy !
Róża

Bardzo dobrze że poruszasz ten temat. Jest bardzo mądry i widać jaka dojrzałą jesteś kobietą.
OdpowiedzUsuńJa co prawda jeszcze nie chodzę na takie imprezy, ale wszyscy wiedzą czego tam mężczyźni szukają. Ten facet za tobą tańczący ohhh ja sobie nie wyobrażam co bym zrobiła na twoim miejscu, ale najprawdopodobniej dostał by w twarz. Zbok jeden.
Jak najmniej takich sytuacji Ci życzę. :)
OMG. Dokładnie wiem o co Ci chodzi. Był taki okres, że często chodziłam do klubów. I dosłownie ledwo weszłam na parkiet chcąc po prostu POTAŃCZYĆ a z każdej strony już czułam oblepiające mnie łapy. FU. W takich sytuacjach nie bardzo wiedziałam co zrobić, więc najczęściej ich odpychałam lub mówiłam, żeby mnie nie dotykali. Jednak moje koleżanki zupełnie inaczej do tego podchodzą. Bez problemu idą na clubbing i się liżą z paroma chłopakami. Mi się odechciało już tego typu imprez i po prostu na nie nie chodzę.
OdpowiedzUsuń