A może za dużo wymagam.
Już nie wiem jak jest poprawnie.
Bardzo dużo bym chciała. Wymarzona figura osiągnięta szybko i bez bólu, wspaniały chłopak z którym będę szczęśliwa w związku, świetnie zdana matura, studia na medycynie. Ciągle od siebie wymagam. To dobrze.
Ale. Co tu jest priorytetem ? No rodzice powiedzieli by jasno, że oczywiście szkoła. Teraz są wakacje, ale jak sobie przypomnę jak na lekcjach matmy ustalałam jadłospis, liczyłam kalorie bardzo dokładnie, tak aby wyszło nie więcej niż 500. I zjeść jeden plaster pomidora czy dwa ? Jeden...
Kalorię zaprzątały mi głowę. Nie mogłam przestać o tym myśleć. Posiłek, za 1,5 godziny, będzie to i to, jestem taka głodna... A nie ! Ja przecież lubię być głodna, no tak ! Ooooh jak dobrze. Czuję to... w moim brzuszku, jakie przyjemne. Ana, jesteś ze mną. Jestem szczęśliwa.
Schudłam w tym roku szkolnym troszkę, na pewno opowiem o tym.
Nie umiem przestać się odchudzać. Albo zrobić sobie przerwy. Ale nie, nie... tu nie chodzi o to że wciąż wszystkiego sobie odmawiam. Poczęstuję się czymś okazjonalnie, będąc w gościach, albo gdy przyjaciółka zaprosi mnie na suchi, które przygotowała specjalnie na nasze wieczorne spotkanko, plotkowanie i lampkę wina. Idealnie pasuje.
Ale zawsze mam te cholerne wyrzuty sumienia !
www.tumbrl.com
Może to i to dobrze, może to znaczy że kontrola wciąż we mnie jest, i nie śpi.
Nie śpi ? Ona krzyczy ! I obwinia mnie za każdym razem gdy sięgne po cokolwiek zakazanego. Złości się na moją mamę która przygotowała taki obiad, Babcie która tak nas ugościła, ciotkę, która ciągle wymyśla jakieś nowe przepisy....
A czasami chciałabym po prostu odpocząć.
Mieć wolną głowę
Bez głosu, który krzyczy. Ale tylko odpocząć. Tak na jakiś czas.
Żeby nabrać sił.
I móc znów trzymać ster
![]() |
| www.zszywka.pl |
A myślałam że wakacje to łatwy czas dla odchudzających się.
Że będę sobie rano robić pyszne zdrowe śniadanka, uczyła się nowych przepisów, miała czas na ćwiczenia, codzienny jogging. Nic ! Tylko się odchudzać !
Jednak rzeczywistość okazała się troszkę inna. Co chwilę gdzieś wyjeżdżam. Nie ma warunków. Co zrobić, trudno się dostosować. Kiedy mam obiadokolację o 19 ... a zazwyczaj mój ostatni posiłek jest przed 18...
A po całym dniu jestem mega zmęczona, głodna i spragniona.
Co powinnam robić ? jeść czy nie ? Zejść na tą kolację ? Proszę odpowiadajcie.
Inna sytuacja... w której słyszę że jestem problemowa, nikt mi nie dogodzi, i jestem egoistką.
Oczywiście: wypad z rodzicami. W czasie podróży bądź już na łonie natury. Nie dość że nikt nie zatroszczy się o to by zjeść o właściwej porze to na dodatek... w okolicy nie ma zupełnie nic ! oprócz fat-food baru.
Gdy powiem że ja tu niej jem... to 'gwiazdorze', 'świruję' i najlepiej to powinnam prszestać odstawiać cyrki bo nikt nie będzie koło mnie skakał i spełniał moje zachcianki.
<zatkało mnie> Że co proszę ? ja tylko powiedziałam że nie jem. Tyle
Nie powiedziałam ani słowa o jakichkolwiek wymaganiach, skąd ten wniosek o zachciankach ?? Paranoja... I w ten sposób niejednokrotnie moje odchudzanie jest przyczyną kłótni. A ja... bidna... nie widzę wyjścia z sytuacji. Rodzice mnie nie rozumieją, jestem wtedy dla nich tylko problemem; nie ma zdrowego żarcia, a ten hot dog to zaraz mi po prostu stanie w gardle.O-hy-da.
Powiem tak... brnę przez te wakacje.
Trzymam wagę... no, może lekko spadło. Ale moje odżywianie to sinusoida... przez te wyjazdy :)
Od dzisiaj właśnie cisnę MISJĘ CHUDA. Jest ostro. ! Uwielbiam to.
Bo ja decyduję !
Wierzę w potęgę kontroli.
Oh, rozpisałam się, poniosło mnie. Liczę na Wasze komentarze, opinię i rady. Oraz wsparcie :)
To mój pierwszy blog, jeszcze wszystkiego się uczę. Na prawdę, wtrącajcie swoje słowo krytyki jeżeli coś jest na rzeczy.
Czuję, że mi się to spodoba :)
Uściski !!!
Róża.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz