Liczba wyświetleń:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Codzienność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Codzienność. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 października 2013

Bez sensu

Ja już nie mogę....

Budzik. Wstawaj. Niee, nie mam siły. W pokoju jest tak ciemno. W ogóle to jaki mamy dzień tygodnia. Wracam do łóżka. Koniec drzemki, powoli odzyskuję świadomość. Dobrze, więc jakie plany na dzisiaj ???
Aaa twarożek. Jestem taka głodna! Już chce śniadanie !! Wstaję

Tak jest. Nie jem kolacji i rano głód to jest jedyna rzecz która mnie ściąga z łóżka. Ale nie tak od razu idę do kuchni. Czuję się płaska. Jestem po miesiączce. Łapie swoje cielsko w dłoń i zamykam oczy... tak, jest go mniej. Wszystko chyba idzie zgodnie i prawidłowo. Biegnę do lusterka. Serio, jest lepiej (oczywiście w porównaniu z moim byłym wyglądem słonia) i jestem naprawdę obiektywna osobą. Jak wyglądam źle, to wiem, że tak wyglądam. A jak wyglądam super...(a jeszcze niedawno tak wyglądałam) to doceniam to i wykorzystuję :)

Ważenie. 
??????????????????????????!!!

Dziewczyny. Moja dieta jest tylko lepsza. Od dłuższego czasu nie miałam napadu, nie jadłam słodyczy, nie podjadałam. Ćwiczę. Jestem po okresie.

Waga rośnie.
Więc Bóg zapłać za taki wysiłek



środa, 23 października 2013

Bezradność ???

No nie mogę , nie mogę!!

Dieta, ćwiczę, okresu dzień trzeci, waga rośnie i rośnie. Ja robię takie postępy, poradziłam sobie już ze słodyczami na dobre więc dietka na prawdę jest lekka i nie mam co do niej zarzutów.
A waga mnie do szału doprowadza. Na prawdę próbuję podejść do tego z dobrocią, bo głodować nie mogę bo nigdy mi ta pieprzona miesiączka nie wróci.

Co ja mam do jasne cholery robić. Wszyscy mówią że nic nie widać po mnie. Jaaasne.

Chociaż powiem Wam że ja tak obiektywnie rzecz biorąc...to też nie widzę tych 5 kilo tak dosłownie. Owszem jest więcej ciałka... ale nie 5 kilo. Jak ważyłam tyle to byłam gruba jak słoń. 
Więc serio nie wiem co jest grane. Jestem zdezorientowana, zmartwiona, i nie wiem co mam robić żeby nie rozpierdolić sobie zdrowia. ...i mieć dzieci..... kiedyś
I być chudą.

Rose.. 

wtorek, 22 października 2013

Czarna Barbie ?

Dziewczyny. Przede mną stoi owsianka przygotowana jeszcze wczoraj wieczorem. Płatki owsiane zalane najpierw wrzątkiem, pokrojone 3 śliwki kalifornijskie i trochę ciapy rozmrożonych truskawek. Pycha ! Miało to być do szkoły ale wróciłam wcześniej, bo okres.... ;/ Boli mnie brzuch.


Dzisiaj moja przyjaciółka nazwała mnie: Czarna Barbie.

Hmmm... powiedziała to bardzo spontanicznie. miałam na sobie jasnoróżową sportową bluzę, jasne dżinsy i włosy zebrane w gładkiego francanuza. Makijaż leeeekki, tyle co do szkoły: gładka buzia, rzęsy.Wszystko prosto i estetycznie.

Haah. No fakt, blondyną nie jestem. Mam ciemne włosy. Ale Czarna Barbie ???

Najpierw się zdziwiłam. Jaaa ? Barbie ?
...
Ale po chwili coś mi zaświtało.
To super ! Mogę być Barbie. Świetny pomysł ! Wyściskałyśmy sie z przyjaciółką.





 Barbie


Barbie... jest idealna.

-ma wspaniałą figurę
-jest pewna siebie
-na pewno nie skusi się na babeczki albo hamburgery, w życiu !
-ma idealny makijaż, paznokcie, gładkie dłonie
-zawsze jest na czas, do wszystkiego jest przygotowana
-jest miła, serdeczna, potrafi zjednoczyć sobie ludzi
-uśmiechnięta

Jak byłam mała, to czytałam miesięcznik 'Barbie' :D i taki portret postaci z tych komiksów utkwił mi w głowie.


Taak, taką Barbie chce być ! Dokładną, konsekwentną, pewną siebie, idealną !!




Reasumując... skojarzenie mojego dzisiejszego wyglądu z Barbie, odebrałam jak najbardziej pozytywnie. Dało mi tą nową motywację, i sposób myślenia. I nasuwa nową powód, dla którego nie sięgnąć po czekoladki które są w lodówce.


Nie jem ich, jetem Barbie, a ona jest idealna !


Może to śmieszne... Ale... czemu by nie skorzystać ? Ma to jakiś sens.


ps. Chciałam jeszcze tylko wspomnieć... że nie bierzemy pod uwagę powszechnie panującego stereotypu plastikowej Barbie, tandeciary, solary i dziewczyn z tapetą zamiast twarzy wyglądających jak... (wiemy kto) 

Nie nie, to nie to, absolutnie.

poniedziałek, 21 października 2013

Dalej

 Jem na razie do 1000. Jestem strasznie słaba przez te hormony. Miesiączki dostałam dzisiaj. Czułam się potwornie, myślałam że zejdę. Nie dałam rady wysiedzieć w szkole. Wróciłam do domu, ale już myślałam że nie dojadę. (rowerem dojeżdżam )

No a... mimo trzymania diety, nie jedzenia wieczorami... oczywiście waga zamiast spadać rosła. Nawet nie chciałam patrzeć na te liczby.

No ale ... teraz powinno być tylko lepiej. Woda ze mnie zejdzie, wszystko pluśnie. 
Tylko mam trzymać diete !

Oh dla mnie prowadzenie bloga to taka trochę samo-mobilizacja.
więc

NIE PRZESTAWAJ
to zdjęcie jest strasznie ciekawe ...

TRZYMAJ DIETĘ
NIE DAJ SIĘ ! :) 

...bo nic nie smakuje tak cudownie... jak uczucie, że chudnę ..


Jestem strasznie zmęczona. Tym wszystkim. Szkołą, problemami, sytuacją w domu. Dużo stresu. Żeby się w ogóle odchudzać musze się ciągle napędzać na nowo. Dostarczać kolejne bodźce. Inaczej tracę wiarę i sens tego wszystkiego. 
Żeby tylko ta siła napędowa się nie wyczerpywała.
I żebym miała czas aby ją ładować....

trzymajcie się
Róża

ps. Naszła mnie taka refleksja... dlaczego ja ciągle narzekam ? ... odpowiedź: no bo przecież wszystko jest do dupy. 
Ale nie znajdę szczęścia ot tak. Musze sama wyciągnąć po nie łapę. Coś zmienić w sobie, aby ta moja zdesperowana głowa zaczęła je chwytać jak motyle na wiosnę. Przypomniał mi się mój pierwszy post:
Więc:
co dziś było takiego wspaniałego... hhhmm
-przez to że tak źle się czułam, mogłam przynajmniej poleżeć w łóżeczku i napić się herbatki....dziękuję

-mam okres. Tak długo wyczekiwany. Może wszystko wreszcie wróci do normy... :) może jestem zdrowa. Dziękuję za tą nadzieje
-jesień jest taka piękna, dziękuję za nią

...nie umiem wymyśleć więcej.
Ale i tak już mi lepiej. Trzymajcie się :)

piątek, 18 października 2013

Tydzień prawie idealny

Po pierwsze: Zdałam dziś egzamin !! Wreszcie ... (dla przypomnienia był to mój czwarty... albo i nawet piąty raz... już straciłam rachubę)
Bezbłędnie. 
Dojechaliśmy już do ośrodka, wyłączyłam samochód
-Nie mam żadnej podstawy prawnej, żeby pani tego egzaminu...
(o cholera, pewnie znowu ma jakiegoś haka, kurwa nie zdałam ! )
-... nie zaliczyć 
...jeździ pani idealnie, niestety nie mam się do czego przyczepić.
- <euforia> 

Po drugie 
Ogarnęłam się w końcu i jeśli chodzi o dietę to było na prawdę nieźle. Planowałam sobie posiłki, wiedziałam dokładnie co zjem na śniadanie, co wziąć do szkoły itd, i trzymałam się tego. Starałam się nie przekraczać tysiaka. Bardzo mi pomogło przemyślanie sobie moich błędów i tego jak je rozwiązać. Będę dopisywać je stale  żeby mieć sposób na wszystko. Ja uważam, że motylkowa lista porad jest bez sensu. Przynajmniej dla mnie. Kto by to pamiętał ?? Tu mam przynajmniej przepis na każdą sytuację. Robię według tych zasad i działa. ! Nic mnie nie zaskoczy. Na weekendzie dopiszę parę. 

Dla czego PRAWIE ??
 Samopoczcie. Umierałam. Brałam hormony. Dziewczyny mi radziły żebym skonsultowała z lekarzem. Oczywiście, dziękuję że się troszczycie (nasunęła mi się refleksja: jakie to fajne że na necie można przynajmniej tak sobie pomagać. Blog to świetna sprawa ). Ale ja chyba w ogóle powinnam zmień ginekologa. Parę lat temu przepisała mi taaaaką daaawkę. Jejku, to było okropne. Przytyłam po nich 10 kilo
Dla tego teraz od roku się odchudzam
Mówiłam, że nie chce hormonów, dużo schudłam i chce inny sposób leczenia.
Nie chciała ze mną rozmawiać, zapewniając rzekomo, że po nich (tych które łykam teraz) nie przytyję.
Gówno
od września + 5 kilo.

Szok.

Nie chce mi się wierzyć. Okropnie się czuję. Zresztą już pisałam o tym tutaj

Dlatego też nawet jak trzymam dietę to nie ma żadnych efektów !!! 
Mogę nawet budzić się rano z tym wspaniałym głodem zwycięstwa ! Zadowolona staję na wagę i kurwa nic! A czasami nawet z dnia na dzień jest coraz więcej.

Tabletki lądują w kiblu a ja zaczynam nowe życie !

Róża !


środa, 16 października 2013

Mnóstwo utrudnień

OOj ciężki czas. Dużo szkoły, zajęć, mało czasu i snu. Jestem wykończona. Chce zrobić wszystko co najważniejsze. Późno wracam do domu, chwila odpoczynku. Zaczynam się uczyć koło 9 wieczorem. Rano jakoś wstaje, kawa mnie budzi.... a potem jestem flakiem. 
I tak się kręci.

Kolejny cykl. Znów biorę hormony. Ale, o ile w tamtym miesiącu  było to mało-objawowe, tak w tym ledwo wytrzymuję. Łykam na noc. Nie mogę spać. Serce mi wali, jakby oszalało, przez to mi skacze ciśnienie, łeb boli. Do tego przeszywają mnie ohydne dreszcze.A jak już zasnę.... żadna to ucieczka bo cały ten koszmar mi się śni. 
W ciągu dnia chodzę przytłumiona. Ciągle się chwieję. Nie wiem czy to jakieś omdlenia, czy co to jest.... ale nie moogę złapać równowagi. Ma sa kra. 
Na religii na modlitwie nie mogłam ustać. Trzymałam się krzesła przede mną.

Dieta... idzie sobie w miarę. Chyba zrezygnuję z kolacji... bo i tak jem bardzo późno obiad... a potem wieczorem już kontrola jest baaaardzo baaardzo niska, kiedy jest się zmęczonym.


  1. wasa, szynka, plaster pomidora /x2
  2. 2 małe jabłka
  3. jajecznica na wodzie
  4. jogurt naturalny + płatki zbożowe
  5. kromka z dżemem, jogurt
Co daje... według moich obliczeń jakieś 900

Jest nieźle... bo moim celem jest schodzić niiiżej i niiiżej :)Potem zostać długo na 500. (oh piękne to były czasy, kiedy tyle jadłam)

Buźka,
Róża

Oooh Chanel Iman. Kocham jej figurę ! Mój ideał.


I wont eat !!!




sobota, 12 października 2013

Z moich planów została jeszcze tylko nauka.
Na rowerze spaliłam mnóstwo kalorii. Byłam razem z tatą. Jeździliśmy po świetnych trasach w lesie. Dał mi w kość. 20 km. Po wertepach, górkach, korzeniach ! To jest to!
Chyba mnie zaraził pasją. Mój tato bardzo interesuje się kolarstwem, jeździ na różne maratony, zawody. :)
W domu pełno sprzętu. SAM ZŁOŻYŁ SOBIE ROWER ! SAM ! Od zera. Od śrubki aż po światła. Wszystko kupował oddzielnie. Ma specjalne buty, które doczepiają się to pedałów, to wszystko zwiększa prędkość. I wieeeele innych gadżetów.
A, że, jak mówił, 'marzy jeździć z nami' (zn. z rodzinką) to złożył jeszcze jeden. Damski !! :D
Na początku ... nie robiło to na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Ot, taki tam rower, już sie przyzwyczaiłam do swojego grata.
Dziś  miałam pierwszą jazdę i jestem zaaachwycona ! Zupełnie inna kultura (że tak to nazwę) jazdy. Idzie jak masełko, niesamowicie lekko i płynnie! Jutro też jedziemy !!
Jesienią las pięknie wygląda ! Ah, można się pozachwycać. Na prawdę polecam.

Szukałam dzisiaj różnych motylkowych blogów i natknęłam się na fajną stronę. Spis blogów, dużo porad, motywacji. Można powiedzieć że wszystko to czego potrzebuje motylek na jednej stronie.
Wpisałam się tam. Obrazek poniżej. Mam nadzieje że nie długo mój blog okaże się na liście.

01. Dzień dobry motylki !

Jestem już po śniadanku. Odespałam ciężki tydzień. Jaka musiałam być zmęczona, skoro tak długo spałam. Najwidoczniej organizm tyle potrzebował. Bo byłam szczególnie wykończona.

A człowiek wyspany to człowiek szczęśliwszy
i mniej głodny !!

Ten dzień ma być udany!

Plan na dziś.

  • teraz pomyję po śniadaniu
  • idę na rower do lasu
  • pomagam mamie sprzątać w domu
  • uczę się


Pozdrawiam Was motylki i życzę miłego dniaaa !!!
Różyczka




czwartek, 10 października 2013

Nicość

Płaczę
Łzy leją się rzewnie
Nic nie ma sensu, bo jestem beznadziejna. Moja obsesja mnie wykańcza. Nie radzę sobie z niczym, nie radzę sobie ze sobą. Dlaczego, co się ze mną dzieje ? Rozumiecie coś z tego ??
Dziś byłam na trzecim dniu diety norweskiej.
Napad.

Już nie wiem jak ja mam funkcjonować. Wstaję rano, i od razu zapieprz w szkole, daj z siebie wszystko. 
Jasne, zabieram to dietetyczne żarcie. nawet nie mało.
I tak jestem głodna!! Ba ! Buuuurczy w brzuchu, głowa boli, nie mam siły myśleć.
A tak nie chudnę.

No, to próbuję inaczej.
Biorę więcej sytego jedzenia. Serio, jajka, mięso, kupuje syte sałatki.
I dupa. Bo, nie wiem czy to znacie (ale myślę że każda miała z tym do czynienia) jak się już zaczyna to trudno skończyć. Policzę sobie, że mam mieć taki i taki bilans. Liczę kanapkę ze sklepkiku. Wychodzi mi że na kolację już zostaję tylko np jogurt.

Ale nie ! Bach !


Bo ja muszę  zobaczyć że są ciasteczka bel vita i je biorę !! Whyy ?
A juuż wiem. U siebie w szkole w sklepiku mam za darmo do 5 zł. (taki tam przywilej, nieważne)
No i mówię do Pani:
-1,5 litra wody poproszę  :)
-Proszę. Ale oh, może weźmiesz sobie coś jeszcze, może kanapkę, zobacz są drożdżówki. To może twoje ciasteczka.
-....yyy no to wezmę te ciasteczka.o

 Dzisiaj to miałam napad totalny. Zjadłam okroopnie dużo.
Czuję się porażką.
Nie tylko za dzisiaj.
Za cały wrzesień i do teraz.
Obrosłam w piórka.
Co wydawało mi się że jak jestem laska, to już wszystko mi wolno?? Góówno, trzeba było sie pilnowac tak samo jak podczas odchudzania. Nie przestawać.

Chciałabym mieć jak najszybciej okację żeby nie popełnić tego błędu. Błagam ! Chociaż 2 kilo niech zejdzie ! Potem już te trzy jakoś pociągnę. Ale  proszę ! 

NIGDY WIĘCEJ NIE POPEŁNIĘ TEGO BŁĘDU !!!

ratujcie mnie




but I can't do that.... even I want

poniedziałek, 7 października 2013

NIE MA MNIE, DLA ŚWIATA NIE ISTNIEJE DOPÓKI NIE SCHUDNĘ

Chodziłam dzisiaj wściekła, smutna, odizolowana.

Chce jak najszybciej zrzucić jojo.

Nie stawałam wczoraj na wagę, bałam się. 

....Ale szczerze Wam powiem., że to mój pierwszy raz. 

Pierwszy raz mam takie prawdziwe jojo. Kiedy naprawdę schudłam i ponownie przybieram. 
Chociaż pytam się wszystkich i nieeeeeee nikt nic nie widzi, wciąż jestem szczupluteńka! Według nich, a być może również oni kłamią. 
Przyzwyczaiłam się już do szczupłego ciała, i teraz JAK CZUJĘ TEN TŁUSZCZ TO MAM WRAŻANIE ŻE ON NIE NALEŻY DO MNIE !!!!

TO NIE MOJE CIAŁO !!!!!!!


Moje nadgarstki jakoś tak spuchły, biust zaczyna wylewać się z dłoni, a sadło ze spodni. i jakoś tak dziwnie uwiera. Może to paranoja, może przesadzam, ale to już jest silniejsze ode mnie.
Nie potrafię  być normalna, jeść normalnie. Muszę zwariować.
Tak, ja wariuję.


BO CHCE BYĆ CHUDA !!!




Booże, udaję że to czas przejściowy, że to sen, nie ma mnie, wrócę jak schudnę.

Jestem na dnie rozpaczy

Nienawidzę  jedzenia.
A przynajmniej chciałabym



niedziela, 6 października 2013

BUNT !!!

Mam tego dosyć ! 
Nie radzę sobie. Wszędzie wokół mnie tyle jedzenia i ono zapanowało nade mną zamiast ja nad nim.
KONIEC
Głodówka !!!!

W tym momencie szczerze nienawidzę jedzenia ! 
O HY DAAA !!!!

Jedzenie... to powód moich wszystkich problemów !!!

Moich schiz, wyrzutów sumienia

zmagań

obmyśleń

traceniu czasu na liczeniu kalorii.


Nie zjem jutro nic !!! 

Nic

Nie mogę się doczekać.

CHCE BYĆ GŁODNA !!!!!!!!!!!!!!

-RozA-







piątek, 4 października 2013

Pomysł był dobry.
Codziennie coraz lepiej radzę sobie ze słabościami, słodyczami itd.
Wiem, że jakbym rzuciła nagle wszystko w jeden dzień... to rzuciłabym to jednocześnie tylko na jeden dzień.

Kurczę. Mi się wydaję że to wszystko sprawka hormonów. Odkąd je biorę w 3 tygodnie mi się przybrało 3kg. Mówiłam mamię że nie chce ich brać. Że źle się po nich czuję, że tyję, a to wszystko jest sztuczne, miesiączka która sie pojawia jest wywołana ! To bez sensu przecież. Co ta ginekolog sobie myśli, że ja będę je całe życie łykać ???
Muszę zmienić lekarza.

Wszystko mi się wali.... Same widzicie. Zdrowie tak sobie
Trzeci raz nie zdałam prawka, więc kolejne hhmmm 100 + 130
ponad 2 stówy poszły się jebać.
Nie mam nic na studniówkę, począwszy od partnera.
Przytyłam
Nie mogę się zmotywować
Wszędzie szaro buro, wychodzę z domu ciemno, wracam 17, zjem coś i znów jest ciemno
Bez sensu
Nie mam siły

wtorek, 1 października 2013

Długo szukałam sposobu.

Taaak pamiętam, to miało być takie WIELKIE WEJŚCIE ! Wrzesień, szkoła, więcej ruchu, bla bla, mniej czasu, będę chuuudła ! Na potęge.
Jasne.
Tak chudłam, że aż przytyłam.
A przecież codziennie byłam na diecie. What a f.*** ??? !

Wracałam głodna ze szkoły, zestresowana, no i co, nie panowałam nad sobą. Opamiętanie przychodziło za późno. I tak caaały wrzesień. Z kolejnym tygodniem miałam uderzać z 500 kcal.... a wychodziło 1500.

No dobra, klękam.

Waga: 64 !!!!!!
Pamiętacie mój ostatni sukces !! Chwaliłam się dobiciem do 60 !! I to było niedawno, w ostatnim weekendzie wakacji, tego nigdy nie zapomnę...
Co za ironia.

Ciekawa jestem czy ludzie to widzą. A są spostrzegawczy bardzo, wiem że obserwują. I nie tylko mnie, bo w klasie się kilka dziewczyn jeszcze udchudza, potem tyją, potem znowu mdleją i znowu jojo.
   Jak po wakacjach wróciłam to zauważyli.
.... Te 4 kilo... na pewno widać. Ja je czuję. Tęsknie za uczuciem żeberek pod biustem, kostkami miednicy. Gdzieś się one schowały :((( Wróćcie !!

Założyłam zeszyt, będę tam pisać codziennie wagę, mam tabelkę na najbliższe 8 tygodni. I motywacje, ostrzeżenia itp. Nooo i bilanse...

A co do bilansów...

Wpadłam już w taki trans że ja po prostu potrzebuję! tych 1000 kalori. ;( Inaczej jakoś tak nie wychodzi, czuję że muszę zjeść i... i bach. Jem. No w miarę zdrowo aczkolwiek ale dużo ponad limit. Moje niektóre bilanse były czasem nawet 1800.
Skoro próby podjęcia natychmiastowych ostrych diet sie niepowiodły.. robię tak.
Codziennie coraz mniej i dokładniej.

Tak jak z rzucaniem papierosów, gdy codziennie palisz o jednego/dwa mniej, aż w końcu rzucasz.
Moja metoda jest podobna. I powiem, że działa, ponieważ czuję harmonie.

Obym tylko chudła! Muszę zejść do 500 ! 
Ave ! Różyczka!! 

I motywacje:






sobota, 21 września 2013

Jeszcze wczoraj byłam w Wenecji....

Wycieczka była wspaniała, zobaczyłam niesamowite miejsca.
Nie chce się rozpisywać to wrzucę kilka fotek.

Wstałam godzinę temu, wróciliśmy o 5 rano.

Miałam po wycieczce wyzerować porażki i zacząć one again.
Ale nie wiem co ze sobą zrobić. Miałam zaczęć sgd, ale jesteś świadoma tego że chyba nie jestem jeszcze na nią gotowa. Nie wytrzymałabym przy takim limicie.
Więc zastanawiam się czy nie przygotować się do niej stosując przez tydzień 500 kalorii. Troszkę się skurczę i przyzwyczaję...

Słodycze idźcie ode mnie !!!!!



Zdałam sobie na tej wycieczce sprawę z tego że mam jojo  po wakacjach !!! Na fejsie mam zdjęcia w stroju kąpielowym, na których wyglądam fenomenalnie, z mnóstwem konentarzy dotyczących mojej nowej wspaniałej figury !
Na wycieczce na plaży bez problemu zdjęłam spodnie, bluzkę, i paradowałam w morzu w stroju kąpielowym. I co ? Pomyślą sobie że tamte zdjęcia to photoshop ??????
Nie nie nie ! Ja nigdy nie edytuję zdjęć. Boże ! Na zdjęciach mam boczki i wylewające się sadełko ze stroju. I jak sobie pomyślę że ja tak chodziłam po plaży .... po mnie. Już po mnie.Jestem załamana ale muszę sie szybko wykaraskać. !

Musze szybko schudnąć.
Lece z 500 przez tydzień. Potem się zobaczy.

niedziela, 15 września 2013

Okres Okres !

Przez ostatnie dni chodziłam taka wściekła, głodna, z zachciankami, więc potem też nażarta: napady. Co się ze mną dzieje, dlaczego nad sobą nie panuję??? To mnie wprowadzało w okrutnie potworny nastrój i totalną rezygnację !! Czułam się jak taki słoooońńńń. 
Ciężka.... wielka..... powolna i mozolna.

Dziś po śniadaniu brązowa plama na majtkach. Jest. Zazwyczaj miałam jakieś 7 dni po hormonach.  

Ucieszyłam się straaasznie !!! Wiecie dlaczego ?

W środę jadę na wycieczkę ! Zobaczymy Budapeszt, Wenecja, Wiedeń i kilka innych atrakcji. Plan jest bardzo bogaty, będzie dużo chodzenia, zwiedzania i atrakcji. Do tego czasu będę już po pierwszych, czyli tych najgorszych dni miesiączki.


A teraz z innej beczki.... ;)

Jedzie tam (ah ah) chłopak u którego byłam na wakacjach na domówce. Grill, muzyka, skakanie... dobry melanż. Flirtowaliśmy na całego, ale to głównie jego inicjatywa. Ja raz go zwodziłam, raz uwodziłam. 
W końcu pożegnaliśmy się pocałunkiem. 
Poźniej chyba i mi i jemu było głupio więc kontakt się trochę osłabił. Jakieś słowo może raz na fb. Potem spotkałam go w szkole , zagadał o wycieczce itp. :)
I w ten piątek spotkaliśmy się na dyskotece, z okazji półmetku uczniów z mojej szkoły. Impreza w klubie.
Oh, tańczyliśmy, było tak wspaniale. Iskrzyło między nami niesamowicie ! Zgrabnie nie dopuściłam do pocałunku :) Nie pójdzie mu ze mną tak łatwo.... ;)) 
Chociaż wiece co, tak między nami....miałam na to ogromną ochotę. Jak sobie teraz wyobrażę jak mogło być wspaniale to.... mmmm!! Odpływam. 

Nie mogę doczekać się wycieczki !!!

sobota, 14 września 2013

NIC

Jestem beznadziejna

porażka

___________________

we wszystkim porażka

aż się boję.

czwartek, 12 września 2013

! ! !

JESTEM KU'WA ZAJEBIŚCIE SILNA !!!

KONSEKWENTNA

I ZDAM DO CHOLERY JUTRO TEN PIEPRZONY EGZAMIN !!

BO PRZECIEŻ K'RRRRWA 
UMIEM JEŹDZIĆ !!!!


WIEM NA CO MNIE STAĆ

WIEM CZEGO CHCE

I TO 
KURWA OSIĄGNĘ !!
CHODŹ BY KURWA NIE WIEM CO !!!



........................

NIE WIEM JAK DO WAS, ALE DO MNIE TAKIE MOTYWACJE TRAFIAJĄ NAJLEPIEJ. PRZEPRASZAM, JEŚLI KTOŚ CZUJE SIĘ URAŻONY SŁOWNICTWEM. ALE MYŚLĘ, ŻE PO TO MAM BLOGA, ŻEBY 'SIĘ WYRAŻAĆ' GDY NIE WYPADA MI ROBIĆ TEGO W RZECZYWISTOŚCI.
CZUJĘ, ŻE JUŻ MI LŻEJ.
BLOG SPEŁNIA SWOJĄ ROLĘ :)







środa, 11 września 2013

DOIGRAŁAM SIĘ ! BĘDZIE DRASTYCZNIE !

NIE JEM KURWA !!!

TO WSZYSTKO NIE MA SENSU. SAMA SOBIE PRZECZĘ.

(dziś będzie be cenzury, taki mam nastrój)

Jeszcze niedawno pisałam o harmonii, ideale w umyśle, bla blaa


I co ? Na nic się to zdało !
Bo co ? Bo mamy  głupie zwierzęce instynkty. Głód, równa się.. szukaj jedzenia.
I co z tego że wypisywałam motywacje, że miałam plan, że wiedziałam co powinnam robić.
...wiedziałam
ALE ZAPOMNIAŁAM !!!
 nie myślałam o tym, ani razu mi nie przeszło przez myśl że mam być najpiękniejsza na studniówce gdy kupowałam w szkole kanapkę! Z BUŁKI PSZENNEJ !!!!! dla Motyli to hańba !! Poczęstowałam się jakimś waflem, zjadłam jogurt słodki, w domu zeżarłam makaron z kurczakiem i doprawiłam jogurtem, i kilkoma waflami z dżemem. O Boże !!!!! ą śniadanie w domu miałam przesadzone. Wpierdoliłam jakieś 1800 kcal !!! ??? w założeniu, że przecież mam jeść 500 !!! Nie wiem do cholery co jest ze mną ! Czy to kurwa stres, czy te jebane hormony. Ale to jest chore. Pewnie poszłabym rzygać, ale ja nie umiem. Dużo razy próbowałam. Nie boje się, tylko to po prostu nie idzie i już.
NIC. ZERO MYŚLENIA ! JAKIŚ NIEBYT ! NIEŚWIADOMOŚĆ... CO TO MA KURWA BYĆ ??
BO CO ? BO W GŁOWIE MIAŁAM JEDNO: GŁODDNAAA !!!!! ZAJEBIŚCIE GŁODNA
oczywiście... żołądek mnie nie ściskał, to moja pojebana głowa wysyłała mi takie obrzydliwe sygnały: zjedz coś. A ja głupia słucham
WŚCIEKŁAM SIĘ !!

NIE KURWA ! TRZEBA SIE UKARAĆ !
JEŻELI MOJA GŁOWA JEST TAK POJEBANA, TO NIC NIE DOSTANIE ! !!!!!!
SKORO NIE CHCE JEŚĆ NORMALNIE. 
czyli tak jak jadłam zawsze gdy się odchudzam

zero czegokolwiek co jest słodkie !!!
Od dziś (chociaż znając mnie to pewnie wpierdole jeszcze jakieś lody, które mama przyniesie wracając z pracy)

NIE JEM KURWA !
-ŻADNYCH SŁODKICH JOGURTÓW
-PIECZYWA, BUŁEK, CIASTEK, WYPIEKÓW.
-I MASZ, DOIGRAŁAŚ SIĘ ! OWOCÓW TEŻ JUŻ NIE JESZ ! POCIERPISZ !
-DŻEMÓW
-MASŁA
-MAKARONU, RYŻU, KASZY !
(wymyślcie co jeszcze, słodyczy nie wyymieniam bo i tak ich nie jem.)

....JA CHCE CZUĆ TEN PRAAAWDZIWY GŁÓD !!! TEN WSPANIAŁY ŚPIEWAJĄCY ŻOŁĄDEK !! TO NIESAMOWITE UCZUCIE LEKKOŚCI. MOTYLKA !! 

BŁAGAM, POMÓŻCIE !!



wtorek, 10 września 2013

Dzień 2 ideału, ostatni hormonów

Bilans !


  • śń. kanapka z wasą, serkiem wiejskim, szynką, papryką_ 165kcal
  • II śń. kanapka; wasa, szynka, papryka _70kcal
  • 2 brzoskwinie, 3 śliwki_110
  • porcja sałatki greckiej własnej roboty :) _ok 180
  • kanapki z powidłem śliwkowym mojej mamy ( jest taki pyszny !) _230
co daje 755 kcal.

Czuję się świetnie, nie jestem głodna, tylko uśmiechnięta.


Dziś biorę ostatnią tabletkę hormonu w tym cyklu. Teraz czekam na okres.
Mam takie wrażenie że mocno wyostrzył mi się węch, czuję co chwilę różne zapachy ! Sama jestem w szoku. Koleżanki zresztą też. Dziś na jednej z lekci typu nudna i luźna w końcu nie wytrzymałam i zapytałam w naszej rozmowie KTÓRA MA PRZY SOBIE PĄCZKA Z CZEKOLADĄ ? xd. Nie żebym miała ochotę na niego (bo nie myślę przy odchudzaniu o takich rzeczach) No i rzeczywiście, dziewczyna przede mną przyznała, że ma takiego w torebce. Ale żadna z nich nic nie czuła.
Oprócz tego wyczuję pranie, gdy idę miastem, sklep mięsny, salon fryzjerski i wiele wiele zapachów, które nawet nie wiedziałam że istnieją i ciężko mi je zklasyfokować.
Co do innych skutków  to mam bardzo zły sen. Tabletkę bierze się na noc... i męczy mnie całą noc. Mam wrażenie że mój sen jest taki niespokojny, że tak jakoś mną rzuca, niby śpię, a nie śpię.

W ciągu pierwszych kilku dni miałam bardzo wydęty i napuszony brzuch, co mnie bardzo przestraszyło. Ale po części już wrócił do normy, więc jest okej.

Trzymam dalej. 
Na dziś koniec z żarciem !!!:)
Buziaki.
Różyczka

piątek, 6 września 2013

Gdybym mogła mieć energię, miałabym siłę...

OOh ... czas odetchnąć po ciężkim tygodniu.W sumie ważnym dla nas bo razem z rozpoczęciem nowego roku szkolnego, wdrażamy nowe zmiany w naszym życiu, chcemy być jeszcze lepsze, jeszcze bardziej idealne i realizować kolejne plany.


Ja mogę śmiało powiedzieć... że mi się to nie udało ;////

Cóż... egzaminu nie zdałam. Szczerze mówiąc, spodziewałam się tego. Jestem obiektywna i potrafię powiedzieć sobie, że jeszcze nie jestem dobrym kierowcą. Tak już jest, niektórym wystarczy te 30 godzin... a dla mnie to za mało. Nie czuję się do końca pewna na drodze, brak mi tej płynności....
___________________________________________________________

Bardzo źle czułam się/czuję w tym tygodniu. Fizycznie... a to przedkłada się psychikę.

Jestem ciągle śpiąca, taka ospała, nie mam w ogóle energii. Pomimo tego, że kładę się wcześnie spać, żeby temu zapobiec, ale to nic daję. Odpuściłam nawet obiecaną sobie dietę, bo muszę funkcjonować jakoś ! Uczyć się ! Wkręcić się w to wszystko.

Jestem taka różna.... eh Raz się śmieję, żartuję, skaczę, rozmawiam ! Tryskam energią i optymizmem.
Pfffffssss.... ktoś znów ze mnie spuścił powietrze. :( Nie mogę znaleźć przyczyny.
-Przecież nie szkoła, bo mam motywację żeby się uczyć !
-Nie chłopak... bo ostatnio miałam spokój z tymi sprawami
-Mniejsza ilość słońca ? phh
-hormon? nie sądze

Myślę że to się tak nakręca. Mam zły nastrój, to nie ma diety, więc przez to znów mam zły nastrój itd.

Czuję się tak ... źle sama z sobą. Jestem na siebie złaaa, z drugiej strony chce być dla siebie dobra. Pierwszy raz moje słabości wzięły górę.  Może za dużo stresu... matura itd, wszystko już się nakręca, nauczyciele straszą, stawiają warunki i ja jestem przerażona.

W tym wszystkim pocieszam się tyyyylko jednym.
 Jem dużo, tyle jeszcze nie jadłam. Ale do normalnej godziny !  uf.  Wieczorem (od 17 czy 18) już mogę się powstrzymać. :D na szczęście ! 

Poszłam na basen na godzinkę, żeby część spalić ! I zrelaksować się, wyrzucić stresy.
Jednak nie kary nie przeskoczę, waga niestety, ale pokazuje więcej. (ale to tylko info dla Was, dla mnie to szczegół, bo teraz chodzi mi o moją konsekwencję w działaniu i silną wolę. Jak ją szybko odzyskam, waga szybko wróci do normy !
:)

Jutro będzie post z nową motywacją, optymizmem( mam nadzieję) i siłą !!!!

Okej, ja lecę łyknąć mój hormon. I pouczę się trochę chemii, każda chwila jest dobra !
Wszystkiego dobrego ! Dziękuję za to, że mnie wspieracie :)
Róża
,