Liczba wyświetleń:

sobota, 12 października 2013

Z moich planów została jeszcze tylko nauka.
Na rowerze spaliłam mnóstwo kalorii. Byłam razem z tatą. Jeździliśmy po świetnych trasach w lesie. Dał mi w kość. 20 km. Po wertepach, górkach, korzeniach ! To jest to!
Chyba mnie zaraził pasją. Mój tato bardzo interesuje się kolarstwem, jeździ na różne maratony, zawody. :)
W domu pełno sprzętu. SAM ZŁOŻYŁ SOBIE ROWER ! SAM ! Od zera. Od śrubki aż po światła. Wszystko kupował oddzielnie. Ma specjalne buty, które doczepiają się to pedałów, to wszystko zwiększa prędkość. I wieeeele innych gadżetów.
A, że, jak mówił, 'marzy jeździć z nami' (zn. z rodzinką) to złożył jeszcze jeden. Damski !! :D
Na początku ... nie robiło to na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Ot, taki tam rower, już sie przyzwyczaiłam do swojego grata.
Dziś  miałam pierwszą jazdę i jestem zaaachwycona ! Zupełnie inna kultura (że tak to nazwę) jazdy. Idzie jak masełko, niesamowicie lekko i płynnie! Jutro też jedziemy !!
Jesienią las pięknie wygląda ! Ah, można się pozachwycać. Na prawdę polecam.

Szukałam dzisiaj różnych motylkowych blogów i natknęłam się na fajną stronę. Spis blogów, dużo porad, motywacji. Można powiedzieć że wszystko to czego potrzebuje motylek na jednej stronie.
Wpisałam się tam. Obrazek poniżej. Mam nadzieje że nie długo mój blog okaże się na liście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz