NIE
JA NIE MOGĘ
JA PO PROSTU NIE AKCEPTUJĘ TEGO JAKA JESTEM !
NIENAWIDZĘ TEGO SADEŁKA, KTÓRE MI UROSŁO.
NIE CIERPIĘ GO.
NASŁUCHAŁAM SIĘ GŁUPICH TEORII MOICH RODZICÓW, KTÓRZY PRZEKONUJĄ, ŻE KOBIETA MUSI! MIEĆ TROCHĘ CIAŁKA.
-trochę ? troszkę ?
-troszeczkę - okej.
ALE NIE WAŁEK !
MOŻE TERAZ MNIE TO NIE DOTYCZY, ... ALE KIEDYŚ NA PEWNO ! JAK JA SIE ROZBIORĘ PRZED FACETEM ?
NA PRAWDĘ MYŚLĘ O TYM
TAKIE CIAŁO JEST OBLEŚNE
Zresztą robiłam to ostatnio na pogotowiu. Musiałam rozebrać się do pasa, żeby młody ratownik zrobił mi szybkie ekg, pobrał krew i zrobił zastrzyk.
Podnoszę bluzkę i co ?
I to ma być estetyczne ???
WYCHODZĄCY MORS SPOD PASKA ŚCIŚNIĘTEGO PASKA DO SPODNI.
NIE ZGADZAM SIĘ !
TEN JEDEN ELEMENT WE MNIE DZIELI MNIE OD SZCZĘŚCIA W ŻYCIU !
TE CHOLERNE KILKA KG.
KILKA KILOGRAMÓW !!!!!
I TO TEŻ NIE PRAWDA, CO MÓWIĄ RODZICE, ŻE ZNAJDĘ CHŁOPAKA, BEZ WZGLĘDU NA TO JAK WYGLĄDAM.
CHOCIAŻ WEDŁUG RODZICÓW JESTEM SUPER-LASKA, pfff
MOŻE I SĄ GRUBASKI, KTÓRE SĄ SZCZĘŚLIWE, I MAJĄ WSPANIAŁEGO CHŁOPAKA.
ALE JA NIE JESTEM TAKA !!!
JA
MUSZE
SCHUDNĄĆ.
Czuję się okropnie. Coś się we mnie cały czas buntuje.
Bo chciałam dobrze. Dobrze dla swojego zdrowia. Bo rozsądek mówił mi, że muszę jeść wszystko, ewentualnie nie dużo. Muszę się dobrze odżywiać, zregenerować organizm.... ta ta ra ta...
I co ??? Odkąd jestem w domu, przez moją paszczę przewinęło się kilka cukiereczków, kawałków czekolady, ba! nawet ciasta. A dziś na obiad były pierogi (o klątwo! )
Czuję się tak okropnie zmęczona tym odchudzaniem, że nie potrafię sobie z tym poradzić. Chciałabym, ale czuję się słaba, wiem że jak znowu zacznę jeść mało, to będę kiepsko funkcjonować.
A ja nie umiem jeść optymalnie. Ja nie umiem wziąć jednego kęsa ciasta. Albo wcale, albo cały. I koniec, pozamiatane. I co z tym zrobić ? Musze schudnąć ! Schudnąć szybko ! Wcale nie chce dużo. Dwa kilo i jestem przeszczęśliwa ! Bo kiedy ważyłam tyle, to było dla mnie okej. I jakby potem zleciały jeszcze dwa to znów jestem boginią.
I teraz nie wiem co mam zrobić. Jak się z tego podnieść.
Czy jechać 700 kalorii ? Żeby nie przesadzać z 500 czy 600.
......Odechciewa mi się. Tego całego liczenia, zapisywania.
Czuję żal, jeszcze nie otrząsnęłam się po tym szpitalu. Nie mam tej siły z jaką kiedyś podchodziłam do odchudzania.
Nie radzę sobie. Kompletnie sobie nie radzę.
Rose
Myślę, że musisz jasno zdecydować, czego chcesz. Bo na razie jesteś chyba dość mocno rozdarta, a próbowanie czegokolwiek w takiej sytuacji doprowadzi Cię donikąd. Nie będę do niczego Cię namawiać. Wierzę, że sama dokonasz dobrego wyboru!
OdpowiedzUsuńSchudniesz, dobrze będzie. Trzymaj się ; *
OdpowiedzUsuńteż jestem zmęczona odchudzaniem i najlepiej bym to rzuciła ale 1. nie jest to takie łatwe po 2. Nadal jestem gruba więc ciągnę to dalej....
OdpowiedzUsuńpowodzenia bez względu jaką podejmiesz decyzję :)
http://thinchudosc.blox.pl/html
Zapewne nawet jakbyś chciała przestać liczyc kalorie to nie byłoby to takie łatwe. Choćby nie wiem co nie poddawaj sie. Osiągniesz każdy cel! Trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńOjej, dasz radę! Powoli, skrupulatnie osiągniesz cel. Nie poddawaj się :c Musisz sobie wszystko przemyślec, uspokoić się i zacząć jeszcze raz. Z nowym podejściem. Robię to dla siebie, dla przyjemności, pokażę innym na co mnie stać! To ogromna motywacja! Trzymaj się kochana!
OdpowiedzUsuń