W końcu postanowilam zlapac za telefon i cos dla Was naskrobać. Nie mam tu Internetu, wszystko idzie z konta
Ciężko obsługuje sie bloggera przez telefon. Nie mogę Np. zmienić koloru czcionki, wiec,nie wiem czy cos będzie widać. Ale mam nadzieje ze cierpliwie doczytacie.
Wiecie, ze ostatnio źle sie czułam. Pisalam, ze jestem słaba, kreci mi sie w głowie. W środę zaczelo mnie tak dziwnie bolec serce. Czulam je, po chwili musialam brać pełniejszy oddech. W szkole to samo, wiec zwolniłam sie po bagatela dwóch godzinach. Tata do mnie przyjechał i poszlam do lekarza. Dal tylko skierowanie na badania. Ot, zwykla morfologia, tsh, fsh, mocz, ekg. Mialam je robić w poniedzialek. W aptece zmierzylam sobie ciśnienie. O zgrozo, bylo koszmarnie niskie: 90/60. Nie dziwcie sie ze ostatnio ledwo sie utrzymywalam na nogach.
Przed 17 wracaliśmy samochodem do domu. Czulam sie coraz gorzej. Powoli nie moglam powiedzieć slowa, brakowalo mi tchu. Odlatywalam. No ale nic wiedzialam cicho po wiedzialam ze zaraz sie położę i odpocznę. Nagle... Serce jakby podskoczylo, zaczelam dysć. Ta razu zawrócili lamiąc przy tym wszystkie przepisy w ruchu drogowym. Otworzyl mi szybę. Krzyczalam żeby jechal szybciej, ze juz nie mogę. Cale cialo mi zdretwialo. Najpierw ręce, potem nogi, aż do pasa, potem tez plecy.
No i na pogotowiu się mna zajęli. Dali mi zastrzyki... Chyba na uspokojenie,ale mimo to cala dygotałam.Pobrali krew i trochę pomeczyli.
.....Wyniki wyszly źle. 'Ma pani zbyt malo tlenuw erytrocytach. Wskazane jest aby zostać w szpitalu'
No i jestem. Na oddziale same starsze osoby. Dziwnie sie tu czuje. Co najgorsze... Jedzenie jest tu na prawde dobre. Ale malo tego. Dużo przynosi mama. I kaze mi jesc. Wiem ze jestem chora i wypada sie odzywiac, ale ... Nie po to tu leżę żeby przytyć.
Nie wiem co mam robić. Tego jest za dużo. Zawsze sobie obiecuje ze nie dojem obiadu, ze częśc zostawię ale nic z tego. Pochlaniam. Potem gdy odnosze talerz i widzę zostawione na talerzu przez innych prawie cale danie...to jestem na siebie wściekła. Pi co ja tyle żre?!!!! A i tak przyjdzie mama i będzie mnie karmić zupka i mięskiem. Nie wiem co ja zrobie, jak tu przytyje !!
Blagam doradzcie mi cos. Nie wiem co mam myslec, jak sobie poradzic.
Wiem jedno, ze marnie widze swoje odchudzanie.
Beda mnie kontrolowac...
Jejku! Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw! Myślisz, że to od diety tak słabo się poczułaś? Za mało tlenu w erytrocytach... w sumie można wysnuć różne wnioski.
OdpowiedzUsuńDobrze, że trafiłaś do szpitala na czas, obyś miała tam dobrą opiekę. Zdrowie jest najważniejsze, dlatego radziłabym się nie zadręczać sprawą posiłków, kalorii i jedzenia. Leż, wypoczywaj. Odpocznij od tych nieustannych myśli o chudnięciu.
Dbaj o siebie.
Mam nadzieję, że wkrótce będzie z tobą lepiej.
Trzymam kciuki.
Hikari dobrze mówi. Odchudzanie zostaw na "po szpitalu", a teraz po prostu się nie przejadaj - jedz aż poczujesz sytość, ale nie przejedzenie. No i nie jedz jeśli nie jesteś głodna.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że będzie dobrze! Trzymam kciuki!
Koniecznie daj znać jak się czujesz. :)
straszne mam nadzieje że teraz trochę lepiej się czujesz , mam nadzieje że szybko wyzdrowiejesz życzę ci tego :) , dieta nie zając nie ucieknie najpierw wyzdrowiej
OdpowiedzUsuńhttp://thinchudosc.blox.pl/html