Miało być o diecie, będzie o życiu.
Zadzwonił telefon. Mama odebrała. Głos babci. Nie za bardzo mnie interesowała rozmowa, pewnie codzienna wymiana zdań między córką a matką. Dopóki nie usłyszałam zszokowanego tonu mojej mamy...która nie dowierzała....
I zaczęła szlochać.
''Nie wierzę, to wszystko tak szybko się dzieję, przecież dobrze się czuła. Myśleliśmy że jeszcze trochę... Oh... Boże" i tak chlipała to słuchawki.
Zmarła siostra mojego dziadka. Miała raka płuc, którego wykryto całkiem niedawno. Nie była też u kresu wieku, bagatela 60 lat. Miała dużo dzieci: 5 chłopaków i dziewczynkę, najmłodsza. Teraz to są już dorośli ludzie. Tak sobie myśle... chociaż tyle że zobaczyła wnuka od jedynej córki, który się nie dawno urodził. :)
I do rzeczy:
Moja mama się boi. Robi wiele badań na płuca, ale nic konkretnego nie wychodzi. A kaszle od dawna.
Nie wiem jak mam jej pomóc. Nie wiem jak wesprzeć. Nie umiem.
Sama też się o nią boję. Zmuszam ją do konkretnych badań ! Mówię zrób histopatologię bo raka Mamo rentgenem nie wykryjesz !!!!
A ona ...znajduje jakiś bezsensowny tekst typu.... tu nie ma lekarzy, albo: jak sie okaże że jestem chora to nie wiem co wy zrobicie... i tak wkółko
NIE !!! Właśnie że nie ! Jak okaże się coś złego to po prostu będziesz się leczyć ! Ot proste, ale ile trzeba tłumaczyć żeby dorosły człowiek wziął się w garść i zadbał wreszcie o swoje zdrowie i stan psychiczny rodziny która też się martwi...!!!!
Jeśli chodzi o wyzwanie... było bez słodyczy. Chociaż w moich ustach znalazł się cukierek i kęs drożdzówki ale wyplułam.
Róża
Wszystko to czego nie zjem, sprawi, że będę bliżej celu. -Więc nadal chcę to zjeść ? -Niee !
Liczba wyświetleń:
środa, 20 listopada 2013
wtorek, 19 listopada 2013
Zaliczony dzień czy nie ???
...No dobra, nie jadłam tych słodyczy. Ale wcale jakoś nie czuję się lepiej. Dlaczego mi jest ciągle mało ? Nie wiem, co ja oczekuję fajerwerek ?? -_- Polotów ?
Po szkole mogę przychodzić do mieszkania mojej ciotki, ba jest blisko szkoły. To bardzo wygodne, bo potem idę sobie na korki i wracam do domu. Nie tracę czasu szlając się po szkole albo mieście.
I.. w jej mieszkaniu jest tyle słodyczy... o Booże. Chwała, jeśli to czekolada <-- po prostu jej nie otwieram. Gorzej jeśli to talerz obsypany cukierkami. No ku*rwa mać ! Cukierek ! Pyszny cukierek ! Czekolada, kawałki orzeszków ! mmmm... !
No kurwa kurwa kurwa mać !! Bo mało mam problemów. Jeszcze te cukierki. No jak nic tylko wziąć i wszamać jednego. Dwa. Od razu pięć !!
No nie dałam się ale męczyło mnie to cały czas....
_____oh musiałam to wygadać.
...Mam takie pytanie. Mam zalecenia co do diety od szpitala, żeby jeść produkty z magnezem, potasem, cynk, itp. Najwęcej mają ich nasiona i orzechy. Wiecie: dynia, migdały, słonecznik, itpp...
No więc moja mam kupiła dziś takie ciastka które były 'obsypane' (i to bez oszukiwania) tymi wspomnianymi wyżej produktami. Zjadłam chyba trzy, ale wydaje mi się że są dość kaloryczne.
Kurcze nie przemyślałam tego wyzwania. Chodziło mi głównie o produkty czekoladopodobne, batoniki, wafelki, cukierki, grr... itp.
Mogę uważać ten dzień za zaliczony, czy ... czy przez te ciastka mam zaczynać once again i określić ściślejsze zasady ??
Doradźcie.
Rose
Po szkole mogę przychodzić do mieszkania mojej ciotki, ba jest blisko szkoły. To bardzo wygodne, bo potem idę sobie na korki i wracam do domu. Nie tracę czasu szlając się po szkole albo mieście.
I.. w jej mieszkaniu jest tyle słodyczy... o Booże. Chwała, jeśli to czekolada <-- po prostu jej nie otwieram. Gorzej jeśli to talerz obsypany cukierkami. No ku*rwa mać ! Cukierek ! Pyszny cukierek ! Czekolada, kawałki orzeszków ! mmmm... !
No kurwa kurwa kurwa mać !! Bo mało mam problemów. Jeszcze te cukierki. No jak nic tylko wziąć i wszamać jednego. Dwa. Od razu pięć !!
No nie dałam się ale męczyło mnie to cały czas....
_____oh musiałam to wygadać.
...Mam takie pytanie. Mam zalecenia co do diety od szpitala, żeby jeść produkty z magnezem, potasem, cynk, itp. Najwęcej mają ich nasiona i orzechy. Wiecie: dynia, migdały, słonecznik, itpp...
No więc moja mam kupiła dziś takie ciastka które były 'obsypane' (i to bez oszukiwania) tymi wspomnianymi wyżej produktami. Zjadłam chyba trzy, ale wydaje mi się że są dość kaloryczne.
Kurcze nie przemyślałam tego wyzwania. Chodziło mi głównie o produkty czekoladopodobne, batoniki, wafelki, cukierki, grr... itp.
Mogę uważać ten dzień za zaliczony, czy ... czy przez te ciastka mam zaczynać once again i określić ściślejsze zasady ??
Doradźcie.
Rose
chce być chuda już !
poniedziałek, 18 listopada 2013
Rozpoczynam wyzwanie !
Tydzień bez słodyczy !!
Otóż moje Drogie, odkąd wróciłam ze szpitala, mój organizm pernamentnie dopomina się o glukozę wszelkiego rodzaju. A ja tak mam, że dopóki Wam nie zadeklaruję! że będę z tym walczyć... to po prostu nie walczę. Zmieniam myślenie. Więęc... od teraz to nie są żadne zachcianki... tylko kolejne wyzwanie, z którym się zmierzam. Każda myśl.... 'oho... chce czekolady' oznacza ' Róża, masz szanse się wykazać '
''To wspaniale, kolejna okazja aby powiedzieć NIE pokusom, a TAK pięknej sylwetce"
bo:
Każda z nas potrafi powiedzieć NIE !
z uśmiechem na twarzy !
potrafimy rozpoznać zachcianki i pokusy, i zmienić je na mały sprawdzian.
Sprawdzian woli, kontroli i pamięci o tym co same sobie obiecałyśmy. Potrafimy ! Wystarczy tylko w siebie uwierzyć. :)
Mówiłam wiele razy że słodycze to nie jest dla mnie jakiś tam większy problem. Nie jadłam ich od trzech lat (z przerwami na mikołajki i święta bo wtedy nie da się od nich opędzić) ale ostatnio, odkąd wyszłam ze szpitala ... po prostu wróciła mi na nie ochota :)
_______________________________________________________
![]() |
| ostatnio bardzo inspiruje mnie Rihanna. Podobne ciałko miałam na wakacjach. I czułam się super ! |
Dołączyłam trochę ruchu bo energia powoli wraca m.in Fitness (oh karnety są takie droogie ! Chyba trzeba będzie napisać list do Mikołaja... hehe ) i przyszło mi kolejne hula hop (oczywiście z masażerem) kolejna rzecz jaką polecam. Kręciłam na wakacjach (na pasie neoprenowym) Super efekty: umięśniony brzuszek, tłuszczyk leci. Jak zdejmuje pas to brzuch jest cały mokry.
Dlatego do dzieła ! Czy ktoś się przyłącza ?? Do walki z pokusami ?? Zapraszam i zachęcam, bo do wygrania jest nie tylko supersylwetka, ale też radość z jej osiągnięcia, satysfakcja i pewność siebie !
Całuję ! I zachęcam do komentowania, bo ja jestem dość aktywna, chociaż ostatnio bez wzajemności. :(
Różyczka
czwartek, 14 listopada 2013
IMPULS. REAKTYWACJA
Wróciłam ze szkoły. Miałam inne plany, miałam się uczyć matmy bo za godzinę mam korki.
Ale moje myśli krążą wokół wiadomo jakich rzeczy. Odchudzania !
Mam już tego dosyć. A mianowicie tego rozczulania się nad sobą: bo jestem po szpitalu, bo muszę wszystko jeść, być zdrowa. Ta. Bla bla.
Jeżeli nie narzuce konkretnch zasad, silnie ustalonych, to będę krążyć bez sensu. Tu kawałek czekoladki, żeby podnieść glukozę, bo przecież jestem taaaka wyczerpana i senna. Jasne -_-. Tam mamusia namawia do dużych obiadków aja grzeczna córeczka jem. Nie liczę, nie ważę, nie chudnę. Prostę
Koniec. Wracam.
Po pierwsze: Kupie dzisiaj w aptece fosanic i znów łykam go regularnie
Po drugie; Przestaje jeść tzw, wszytko, wedle zasady że to znaczy zdrowo.
Po trzecie: Zapisuję wszystko, to co jem. Czyli uaktywniam mój Dziennik Czarnej Barbie.
To da mi więcej kontroli
Chyba dodam nową stronę z nowymi zasadami. Muszę sobie wszystko jeszcze raz 'wyryć'
Widocznie ja muszę mięć plan baaardzo ściśle określony. Dopiero wtedy wiem jak mogę działać.
Do dzieeeła !
...chociaż przyznam że mój stan psychiczny jest na tyle słaby że pewnie początki będą pełne porażek. Ale trudno. Muszą dopinać swojego !!!
KALORIOM MÓWIMY NIE !!!
Ale moje myśli krążą wokół wiadomo jakich rzeczy. Odchudzania !
Mam już tego dosyć. A mianowicie tego rozczulania się nad sobą: bo jestem po szpitalu, bo muszę wszystko jeść, być zdrowa. Ta. Bla bla.
Jeżeli nie narzuce konkretnch zasad, silnie ustalonych, to będę krążyć bez sensu. Tu kawałek czekoladki, żeby podnieść glukozę, bo przecież jestem taaaka wyczerpana i senna. Jasne -_-. Tam mamusia namawia do dużych obiadków aja grzeczna córeczka jem. Nie liczę, nie ważę, nie chudnę. Prostę
Koniec. Wracam.
Po pierwsze: Kupie dzisiaj w aptece fosanic i znów łykam go regularnie
Po drugie; Przestaje jeść tzw, wszytko, wedle zasady że to znaczy zdrowo.
Po trzecie: Zapisuję wszystko, to co jem. Czyli uaktywniam mój Dziennik Czarnej Barbie.
To da mi więcej kontroli
Chyba dodam nową stronę z nowymi zasadami. Muszę sobie wszystko jeszcze raz 'wyryć'
Widocznie ja muszę mięć plan baaardzo ściśle określony. Dopiero wtedy wiem jak mogę działać.
Do dzieeeła !
...chociaż przyznam że mój stan psychiczny jest na tyle słaby że pewnie początki będą pełne porażek. Ale trudno. Muszą dopinać swojego !!!
KALORIOM MÓWIMY NIE !!!
THINSPO. UWIELBIAM !
środa, 13 listopada 2013
Czekam na ten moment
Jestem mega zmęczona, właściwie zasypiam, ale po protu muszę otworzyć laptopa i rozliczyć się z myśli.
Nie wiem... to chyba nie jest uzależnienie od bloga.. xd.
No więc sił nie mam jeszcze thle co przed szpitalem. Potrzebuję dużo więcej snu. W szkole nie jestem na wszystkich godzinach.
Jeść ? Staram się zdrowo. I jest zdrowo, co mnie cieszy.
Ale... jest jeden mankament.
Tak okropnie chc mi się słodkiego ! Tak mocno! Analizuje to odczucie i się poprostu chyba orgaznim dopomina o dawkę glukozy !!! Bo ja ogólnie to słodyczoholikiem nie jestem.
No to poszła siostra i kupiła czekoladę. Przy mojej rodzince szybko się rozniosła :)))
Wcale nie uważam słodyczy za jakiś rarytas. Ale jeśli tak będzie dalej to zapowiada się kolejne jojo.
Co do odchudzania... myśl ze szpitala wciąż mi chodzą po głowie.
Boże przecież ja już byłam na takiej dobrej drodze. Miałam świetne bilanse, kontrolę i pewność że dam radę.
A teraz ? Nie mam ani figury, ani siły żeby ją osiągnąć.
Chce, bardzo chce. I wiem że mogłaby wrócić do takich bilansów ale wiem też że zaraz znowu strace siły i będę mdlała....
Jeny, a to mnie zaskoczyło. Byłam dzisiaj pierwszy dzień w szkoke po szpitalu
-Jak tam, jak się już czujesz
-Już jest lepiej, dzięki
-Ale to nie anoreksja ?
..........................................łał skąd jej to przyszło do głowy, przecież jestem grubaskiem.
Chyba wszyscy widzą mój dziwny sposób odżwywiania się. No ale co tam. Niech sobie tak myślą., nawet mi to odpowiada :))))
przepraszam za błędy, prawie śpie
Kocham, Róża
Nie wiem... to chyba nie jest uzależnienie od bloga.. xd.
No więc sił nie mam jeszcze thle co przed szpitalem. Potrzebuję dużo więcej snu. W szkole nie jestem na wszystkich godzinach.
Jeść ? Staram się zdrowo. I jest zdrowo, co mnie cieszy.
Ale... jest jeden mankament.
Tak okropnie chc mi się słodkiego ! Tak mocno! Analizuje to odczucie i się poprostu chyba orgaznim dopomina o dawkę glukozy !!! Bo ja ogólnie to słodyczoholikiem nie jestem.
No to poszła siostra i kupiła czekoladę. Przy mojej rodzince szybko się rozniosła :)))
Wcale nie uważam słodyczy za jakiś rarytas. Ale jeśli tak będzie dalej to zapowiada się kolejne jojo.
Co do odchudzania... myśl ze szpitala wciąż mi chodzą po głowie.
Boże przecież ja już byłam na takiej dobrej drodze. Miałam świetne bilanse, kontrolę i pewność że dam radę.
A teraz ? Nie mam ani figury, ani siły żeby ją osiągnąć.
Chce, bardzo chce. I wiem że mogłaby wrócić do takich bilansów ale wiem też że zaraz znowu strace siły i będę mdlała....
Jeny, a to mnie zaskoczyło. Byłam dzisiaj pierwszy dzień w szkoke po szpitalu
-Jak tam, jak się już czujesz
-Już jest lepiej, dzięki
-Ale to nie anoreksja ?
..........................................łał skąd jej to przyszło do głowy, przecież jestem grubaskiem.
Chyba wszyscy widzą mój dziwny sposób odżwywiania się. No ale co tam. Niech sobie tak myślą., nawet mi to odpowiada :))))
przepraszam za błędy, prawie śpie
Kocham, Róża
niedziela, 10 listopada 2013
Nie mogę się pozbierać
NIE
JA NIE MOGĘ
JA PO PROSTU NIE AKCEPTUJĘ TEGO JAKA JESTEM !
NIENAWIDZĘ TEGO SADEŁKA, KTÓRE MI UROSŁO.
NIE CIERPIĘ GO.
NASŁUCHAŁAM SIĘ GŁUPICH TEORII MOICH RODZICÓW, KTÓRZY PRZEKONUJĄ, ŻE KOBIETA MUSI! MIEĆ TROCHĘ CIAŁKA.
-trochę ? troszkę ?
-troszeczkę - okej.
ALE NIE WAŁEK !
MOŻE TERAZ MNIE TO NIE DOTYCZY, ... ALE KIEDYŚ NA PEWNO ! JAK JA SIE ROZBIORĘ PRZED FACETEM ?
NA PRAWDĘ MYŚLĘ O TYM
TAKIE CIAŁO JEST OBLEŚNE
Zresztą robiłam to ostatnio na pogotowiu. Musiałam rozebrać się do pasa, żeby młody ratownik zrobił mi szybkie ekg, pobrał krew i zrobił zastrzyk.
Podnoszę bluzkę i co ?
I to ma być estetyczne ???
WYCHODZĄCY MORS SPOD PASKA ŚCIŚNIĘTEGO PASKA DO SPODNI.
NIE ZGADZAM SIĘ !
TEN JEDEN ELEMENT WE MNIE DZIELI MNIE OD SZCZĘŚCIA W ŻYCIU !
TE CHOLERNE KILKA KG.
KILKA KILOGRAMÓW !!!!!
I TO TEŻ NIE PRAWDA, CO MÓWIĄ RODZICE, ŻE ZNAJDĘ CHŁOPAKA, BEZ WZGLĘDU NA TO JAK WYGLĄDAM.
CHOCIAŻ WEDŁUG RODZICÓW JESTEM SUPER-LASKA, pfff
MOŻE I SĄ GRUBASKI, KTÓRE SĄ SZCZĘŚLIWE, I MAJĄ WSPANIAŁEGO CHŁOPAKA.
ALE JA NIE JESTEM TAKA !!!
JA
MUSZE
SCHUDNĄĆ.
Czuję się okropnie. Coś się we mnie cały czas buntuje.
Bo chciałam dobrze. Dobrze dla swojego zdrowia. Bo rozsądek mówił mi, że muszę jeść wszystko, ewentualnie nie dużo. Muszę się dobrze odżywiać, zregenerować organizm.... ta ta ra ta...
I co ??? Odkąd jestem w domu, przez moją paszczę przewinęło się kilka cukiereczków, kawałków czekolady, ba! nawet ciasta. A dziś na obiad były pierogi (o klątwo! )
Czuję się tak okropnie zmęczona tym odchudzaniem, że nie potrafię sobie z tym poradzić. Chciałabym, ale czuję się słaba, wiem że jak znowu zacznę jeść mało, to będę kiepsko funkcjonować.
A ja nie umiem jeść optymalnie. Ja nie umiem wziąć jednego kęsa ciasta. Albo wcale, albo cały. I koniec, pozamiatane. I co z tym zrobić ? Musze schudnąć ! Schudnąć szybko ! Wcale nie chce dużo. Dwa kilo i jestem przeszczęśliwa ! Bo kiedy ważyłam tyle, to było dla mnie okej. I jakby potem zleciały jeszcze dwa to znów jestem boginią.
I teraz nie wiem co mam zrobić. Jak się z tego podnieść.
Czy jechać 700 kalorii ? Żeby nie przesadzać z 500 czy 600.
......Odechciewa mi się. Tego całego liczenia, zapisywania.
Czuję żal, jeszcze nie otrząsnęłam się po tym szpitalu. Nie mam tej siły z jaką kiedyś podchodziłam do odchudzania.
Nie radzę sobie. Kompletnie sobie nie radzę.
Rose
piątek, 8 listopada 2013
Wyszłam ze szpitala
...dwa dni temu.
I.. czuję taką pustkę.... Nawet nie wiem co pisać. Nie. Nie zmądrzałam. Mooooże nabrałam trochę dystansu.
Może ja się po prostu obwiniam. Tak w głębi duszy. Bo wmawiałam sobie, że to wszystko to wina ginekoloszki, która źle dobrała mi hormony.
Ale tak na prawde, gdybym była rozsądna (w odchudzaniu) to nie było b żadnych problemów, nawet tych ginekologicznych.
Zobojętniałam
Jak schudnę, to schudnę. A jak nie, to na studniówkę przecież też pójdę.
Świat się nie zawali.
Coś się we mnie zmieniło. Nagle odeszła mi chęć do pisania bloga. Przed szpitalem, to moja potrzeba wygadania się Wam i rozliczenia była ogromna. Post był koniecznością. A teraz ? Czuję niechęć, a właściwie boję się tu wracać. Bo znowu wpadnę w wir odchudzania, który zaprowadził mnie do szpitala i dał okropne przeżycia.
Patrzę na Was i nagle mnie to wszytko irytuje. 'Jutro chce ważyć tyle i tyle.' albo 'o Boże zjadłam o 40 kalori za dużo.' To wszystko, co być może było kiedyś również moimi słowami teraz wzbudza we mnie obrzydzenie.Wiem, że sama taka byłam. I nie ukrywam, jest we mnie coś co mnie tak bardzo to tego ciągnie i każe wrócić. Jednak szybko przypominam moment, w którym jechałam na pogotowie. Nie chce tego przeżywać jeszcze raz.
I denerwuje mnie to że wszystko kręci się wokół odchudzania !! Mam tego dosyć. To wszystko mnie zbyt wiele kosztowało.
Chce wreszcie ŻYĆ !
Czerpać siłę z tego, jaką jestem. !
A jestem Kobietą ! I każda kobieta jest piękna, jeśli o tym wie !!
ps.mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam. Dziękuję wszystkim Motylkom i Gąsieniczkom, które mnie wspierały. Bloga nie usuwam, broń Boże. Ani też nie zawieszam. Muszę odpocząć, poukładać to sobie jakoś. Napiszę, jeśli odczuję taką potrzebę.
Albo jak trochę schudnę :)
Róża
I.. czuję taką pustkę.... Nawet nie wiem co pisać. Nie. Nie zmądrzałam. Mooooże nabrałam trochę dystansu.
Może ja się po prostu obwiniam. Tak w głębi duszy. Bo wmawiałam sobie, że to wszystko to wina ginekoloszki, która źle dobrała mi hormony.
Ale tak na prawde, gdybym była rozsądna (w odchudzaniu) to nie było b żadnych problemów, nawet tych ginekologicznych.
Zobojętniałam
Jak schudnę, to schudnę. A jak nie, to na studniówkę przecież też pójdę.
Świat się nie zawali.
Coś się we mnie zmieniło. Nagle odeszła mi chęć do pisania bloga. Przed szpitalem, to moja potrzeba wygadania się Wam i rozliczenia była ogromna. Post był koniecznością. A teraz ? Czuję niechęć, a właściwie boję się tu wracać. Bo znowu wpadnę w wir odchudzania, który zaprowadził mnie do szpitala i dał okropne przeżycia.
Patrzę na Was i nagle mnie to wszytko irytuje. 'Jutro chce ważyć tyle i tyle.' albo 'o Boże zjadłam o 40 kalori za dużo.' To wszystko, co być może było kiedyś również moimi słowami teraz wzbudza we mnie obrzydzenie.Wiem, że sama taka byłam. I nie ukrywam, jest we mnie coś co mnie tak bardzo to tego ciągnie i każe wrócić. Jednak szybko przypominam moment, w którym jechałam na pogotowie. Nie chce tego przeżywać jeszcze raz.
I denerwuje mnie to że wszystko kręci się wokół odchudzania !! Mam tego dosyć. To wszystko mnie zbyt wiele kosztowało.
Chce wreszcie ŻYĆ !
Czerpać siłę z tego, jaką jestem. !
A jestem Kobietą ! I każda kobieta jest piękna, jeśli o tym wie !!
ps.mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam. Dziękuję wszystkim Motylkom i Gąsieniczkom, które mnie wspierały. Bloga nie usuwam, broń Boże. Ani też nie zawieszam. Muszę odpocząć, poukładać to sobie jakoś. Napiszę, jeśli odczuję taką potrzebę.
Albo jak trochę schudnę :)
Róża
Subskrybuj:
Posty (Atom)


